r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

10 lat więzienia w UK za drukowanie broni, 5000 zł za drukarkę 3D do metali

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Początkowo upowszechnienie się drukarek 3D budziło obawy związane przede wszystkim z kwestią ochrony praw autorskich – może jeszcze nie doszliśmy do etapu, w którym można by „ukraść” auto sąsiada, kopiując je w całości, ale można np. w ten sposób „kraść” np. kosztowne figurki do systemów bitewnych, takich jak Warhammer 40k. Gdy jednak doszło do tego, że za pomocą drukarek 3D można tworzyć elementy broni palnej, a nawet kompletne samopały, politycy w wielu krajach świata zaczęli prześcigać się w straszeniu opinii publicznej, jakim to zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego może być nowa technologia. To, że od wielu lat na rynku dostępne są znacznie lepsze urządzenia do wytwarzania broni palnej – obrabiarki CNC – z jakiegoś powodu politykom umknęło. Nie umknęła im jednak konieczność wprowadzenia zawczasu odpowiednich zakazów.

Pierwsi na świecie odpowiedni zakaz wprowadzili radni miasta Filadelfia w amerykańskim stanie Pensylwania. W niespełna sześć miesięcy po pojawieniu się w Sieci planów opracowanego przez teksańską organizację Defense Distributed samopału o nazwie „Liberator” („wyzwoliciel”), Rada Miejska jednogłośnie przyjęła prawo, że na terenie miasta nielegalne jest wykorzystanie trójwymiarowych drukarek do tworzenia broni palnej lub jej części, chyba że mieszkaniec posiada odpowiednią federalną licencję do wytwarzania broni. Podobne rozwiązanie zaczęły rozważać też władze Waszyngtonu i Nowego Jorku, a także stanu Kalifornia.

W USA sprawa zawędrowała w końcu do Kongresu, który ostatecznie przegłosował przedłużenie o 10 lat prawa, zakazującego produkcji broni niewykrywalnych przez detektory metali, jednak ku niezadowoleniu Demokratów, nie delegalizuje on per se wytwarzania broni za pomocą druku 3D. Nie pomogły słowa senatora Charlesa Schumera, jednego z głównych oponentów tej technologii, który ostrzegał, że wygaśnięcie tego prawa [zakazu produkcji niewykrywalnych broni – przyp. red.] w połączeniu z postępem w druku 3D przekształci to, co było kiedyś tylko hipotetycznym zagrożeniem w przerażającą rzeczywistość. Jako zaś że tworzone obecnie w USA schematy plastikowych broni zawierają metalowe elementy (będące w praktyce kwiatkiem do kożucha – ich jedynym zadaniem jest uczynienie wydrukowanej broni zgodną z literą prawa), to póki co drukowanie plastikowych samopałów-pistoletów, a nawet muszkietów, pozostanie w świetle federalnego prawa legalne.

Inaczej wygląda sytuacja w Zjednoczonym Królestwie. Brytyjczycy, którzy od wielu lat starają się wyeliminować z ulic nie tylko broń palną, ale nawet zwykłe noże, w kwestii drukowanych samopałów nie mieli wątpliwości. Co prawda ustawa o broni palnej z 1968 roku zakazuje poddanym królowej Elżbiety II samodzielnie się zbroić, ale rząd na wszelki wypadek wprowadził dodatkowe regulacje. Wytwarzanie broni palnej z użyciem nowych technologii jest teraz na Wyspach przestępstwem karanym nawet 10 latami więzienia. Minister Norman Baker stwierdził, że w ostatnich miesiącach kwestia drukowanej broni wywołała wielkie zainteresowanie i niepokój wśród opinii publicznej, i choć nie ma dowodów na to, że znalazła się ona na ulicach, to koalicja rządowa uznała za konieczne podkreślić, że zarówno wytwarzanie broni za pomocą drukarek 3D, jak i jej posiadanie jest przestępstwem.

Zakaz będzie zapewne równie skuteczny, jak np. zakaz korzystania z BitTorrenta. Drukarki 3D tanieją, a zainteresowanie drukowaną bronią, nawet jeśli tylko wynika z powierzchownej ciekawości, jest niemałe. Plany Liberatora zostały pobrane przez ponad 100 tysięcy osób w ciągu dwóch dni od ich opublikowania, a gdy w maju Departament Stanu nakazał usunięcie planów ze strony, trafiły one natychmiast na torrentowe serwisy, skąd już nikt nie był w stanie ograniczyć ich rozpowszechniania.

Problemy władz z drukiem 3D nie kończą się na prostych, plastikowych samopałach, zagrażających najbardziej ich właścicielom. W listopadzie firma Solid Concepts przedstawiła wydrukowany na przemysłowej drukarce DMLS całkowicie metalowy pistolet, klon klasycznego Colta 1911. Podczas testów bez problemu wystrzelono z niej 50 pocisków – jak twierdzi producent, komora tej broni wytrzymuje za każdym razem ciśnienia na poziomie 20 tys. psi (funtów na cal kwadratowy), tj. ok. 138 megapaskali.

Oczywiście ceny sprzętu do trójwymiarowego druku metalowych obiektów wciąż są zaporowe, ale i to się zmienia – kilka dni temu badacze z MIT przedstawili modyfikację popularnej drukarki RepRap, dzięki której za równowartość niespełna 5 tysięcy złotych można zbudować sprzęt do druku metalowych części. Co najważniejsze, projekt został udostępniony na całkowicie opensource'owej licencji, plany i dokumentację znaleźć można tutaj.

Wygląda na to, że jesteśmy na progu kolejnej przemysłowej rewolucji, której konsekwencje dla gospodarki, prawa i obyczajów będą nie mniejsze, niż upowszechnienie się Internetu.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.