Kiedyś używałem bo był dobry niestety od wersji 7 to się z tego zrobił według mnie malware, a nie optymalizator. Przesiadłem się na tuneup ultilities i nie żałuję.
Tak na marginesie moje przemyślenia gdy zaczynałem pracować na kilku systemach:
Windows:
-katalogi są znośnie posegregowane nawigacja jest względnie prosta i w zasadzie po tylu latach wiem co gdzie jest. Faktycznie jest sporo tempów i pozostaje masa syfu ale po poznaniu ich sekretnych miejsc nie ma problemu z czyszczeniem. Ba można sobie nawet skrypt napisać co będzie to robił.
- fragmentacja jest upierdliwa owszem takie uroki ntfsa i innych spieprzonych przez microsoft technologi. Odkupili ntfs'a i go zepsuli. Ale za to mamy defragmentatory które ładnie wszystko ustawiają na dysku co by zwiększyć prędkość odczytu danych
Linux:
nasrane katalogami jak: root, home, bin, dev, media, etc, lib, var, sbin, loc, opt, run, mnt i tak jeszcze tysiące innych. Doszukać się czegokolwiek bez uczenia się systemu parę tygodni jest trudno. Jaki normalny człowiek szukałby dysków twardych w katalogu media ? Ja bym ich szukał w katalogu hdd albo devices. I należy także wspomnieć, że każde distro ma inny ich układ i gdzie indziej wszystko się znajduję, oprócz paru wyjątków. Musze przyznać że prostosa z winzgrozy jest niedoceniana. Martwimy się tylko program files, i katalogami mediów czyli muzyki, filmów i pobierania nic więcej.
-pewnie fragmentacją tego nazwać nie można ale nikt jakoś nie wspomina, że dane na partycjach linuksowych są rozbabrane po całej powierzchni dysku. W sposób względnie kontrolowany ale jednak taki plik 2 gb jest rozszczepiony w różnych miejscach na talerzu. A głowica sobie lata oj lata :).
Jeżeli się mylę to niech mnie ktoś poprawi bo moja wiedza, może być podstarzała. Korzystam z różnych osów, ale nie pajam się babraniem w ich wnętrznościach jak co po niektórzy.
29.09.2010 2:48