Tyle w tym artykule lewactwa, że oczy bolą po przeczytaniu... W Chinach nie jest łatwo, ale ten artykuł nie ma sensu dla kogoś, kto nie uzna socjalistycznego dogmatu. Wszystko to przypomina ubolewanie osoby nad osobami żyjącymi kilka wieków temu - jak nieszczęśliwi musieli być bez dzisiejszych udogodnień. Jak nieszczęśliwi/zdziczali/barbarzyńscy my będziemy musieli być w umyśle socjalisty z przyszłości w świetle jego standardów.
Nie podobałyby mi się warunki w Chińskiej fabryce, bo jestem Polakiem, ale nie podobają mi się warunki w Polsce, bo wielokrotnie byłem w Stanach. Doskonale rozumiem, że wiele firm - i Amerykańskich, i Europejskich - przenosi działalność do Chin, ponieważ Chińczycy są gotowi pracować w tych fabrykach (które spełniają definicję obozu pracy tak samo, jak sklep z wędlinami na rogu) za taką a nie inną cenę. Niby nie mają alternatywy, ale podobnie jest z niewykwalifikowanymi Polakami, którzy chcieliby w Polsce zarabiać Europejskie stawki.
Z pełną świadomością, jak tam jest, płacę korporacjom "wyzyskującym" małych Chińczyków. Bo choć Chińczycy sobie poradzą bez zachodnich korporacji, to mocno wyhamują, a tak przynajmniej gromadzą kapitał... Czy to Apple, czy MS, czy masa innych firm. Choć jest parę produktów, które wolę kupić z konkretnej fabryki, która najczęściej w Chinach nie leży.
Inna część artykułu jest podobnie żałosna, jak użalanie się znawcy jedzenia nad osobą, która wybiera pokarm, zdaniem znawcy, niesmaczny. Jakby kryteria wyboru produktów były jednakowe dla wszystkich.
17.01.2012 23:42