No to zaczynamy.

Co prawda piszę już jeden blog. Na Operze. Szkoda jednak nie skorzystać z okazji i przy tym trochę poćwiczyć mózgownicę. Pomysł to przedni. Wczorajsza nowość w DP dla mnie to surprise! Tak niespodzianka. Ale miła.Przygodę z komputerem zaczynałem dawno temu.Wpierw od oglądu tego cudeńka/przywieziony z USA dar dla pracownika studiującego w Ameryce-Fundacja Fulbreita /w latach 80-tych.W klimatyzowanym pomieszczeniu stało toto,a dostęp do maszyny mieli tylko wybrańcy.W latach 90-tych ub. wieku był już znaczny postęp.Zwłaszcza po zmianie ustroju.W 1993 /4 lata przed emeryturą/ skierowano mnie na kurs komputerowy do NN.Kurs dla kadry kierowniczej.4-ro dniowy.Zdawaliśmy sobie sprawę,że jest niemożliwością opanowania w tak krótkim czasie tajników kryjących się w PC.Zresztą z góry zaznaczono,że mamy tylko wiedzieć o co chodzi z grubsza bo i tak będziemy mieli "do tego" właściwego człowieka.Organizację kursu zawdzięczaliśmy Prof.Balcerowiczowi.Tak ,tak temu twórcy polskiego kapitalizmu.To też oprogramowania głównie ekonomiczne.Tu dygresja.