Udało się :) W przypadku "komputerowców" szczególny jest syndrom charakterystyczny dla panów po "pięćdziesiątce" (nie chodzi o alkohol) - wszystko wiem najlepiej :) A jeśli zmieszamy to z naszą narodową przypadłością - to co ja mam, robię, kupiłem jest najlepsze - otrzymujemy obraz typowego "komputerowca". Nie jesteśmy jednak w tym osamotnieni. Klika lekarska zachowuje się podobnie, tylko im ludzie padają do kolan i pchają kasę do kieszeni. Dlaczego? Bo tak nakazuje "tradycja" ze szczególną pieczołowitością podtrzymywana przez starsze panie, dodatkowo odczuwające szczególna sympatię do lekarzy. Wiadomo, trafiają się odstępstwa od reguły, ale wszelkie określanie zasad sprowadza się do uogólniania :) Co do żargonu, to z Bogiem sprawa jeśli byłby ujednolicony. Wystarczy popatrzeć na branżę reklamową, Ci to potrafią jeden gadżet wystawienniczy nazwać na 5 różnych sposobów i robią wielkie oczy pełne pogardy, jeśli nie wiesz "o co kaman". Przy okazji dziękuję wszystkim, którzy na łamach vortalu i forum pomogli mi, odpowiadając na być może czasem dziwne pytania :)
21.05.2012 9:27