Firefox

No cóż, do Firefoksa mam spory sentyment, gdyż jest to przeglądarka, która kilka lat temu była moją domyślną. Niestety kilka rzeczy sprawiło, że porzuciłem ją na rzecz Google Chrome, jednak nadal bacznie obserwuję jej rozwój. Moja mini-recenzja opiera się na wersji stabilnej - Firefoksa 4 ocenię, gdy wersja finalna ujrzy światło dzienne.

A więc z całą pewnością największym plusem Firefoksa są rozszerzenia. Ich ogromna liczba (FF jest pod tym względem nadal na pierwszej pozycji) sprawia, że przeglądarkę możemy dość mocno dostosować pod siebie i nasze własna wymagania. Każdy znajdzie coś dla siebie, a zmienić/dodać/zwiększyć możliwości jest niesamowicie prosto. Na pewno na plus oprócz ilości dodatków, można zapisać ich bazę, która jest świetnie posegregowana. W ten sposób spośród kilku tysięcy rozszerzeń, dość szybko można znaleźć te, które nas interesuje.

Niestety, rozszerzenia są zarówno największym plusem Firefoksa, ale również jego największą bolączką. Pierwszym problemem jest potrzeba ponownego uruchomienia przeglądarki po zainstalowaniu każdego z nich. Jest to dość uciążliwe - aby sprawdzić funkcjonalność danego dodatku musimy zamykać i uruchamiać ponownie przeglądarkę. To samo podczas deinstalacji tegoż dodatku - znów trzeba ją zamknąć i otworzyć. Nie jest to najlepsze rozwiązanie...

Drugim problemem związanym z rozszerzeniami jest fakt, że dość mocno odbijają się na funkcjonalności Liska. Zbyt duża ilość dodatków sprawia, że staje się on wolniejszy, bardziej ociężały, dłużej się uruchamia nawet na dobrym sprzęcie. W przypadku Chrome czy Opery ten błąd nie występuje (a przynajmniej nie na taką skalę). Natomiast w Firefoksie i owszem. Jest to spory problem - chcąc nie chcąc, aby zwiększyć funkcjonalność Lisa trzeba zainstalować co najmniej kilkanaście rozszerzeń. Po nich przeglądarka staje się mniej stabilna i wolniejsza - szkoda.

Kolejną bolączką jest rozwój przeglądarki, który - co tu dużo ukrywać - od jakiegoś czasu stoi w miejscu. Tak na prawdę od wersji początkowych Firefoksa, wersja 3.6.x. nie wprowadziła zbyt wielu zmian w przeglądarce jako takiej. Trochę to boli, zwłaszcza patrząc na błyskawicznie rozwijające się Chrome czy Operę. Przy nich Firefox wydaje się być przeglądarką z poprzedniej epoki. Do tego aktualizacje skupiają się tylko na poprawie bezpieczeństwa, które też na najwyższym poziomie nie stoi. Szybkościowo też nie jest za wesoło - w testach stabilna wersja znajduje się na szarym końcu, wyprzedzając tylko starego IE6/IE7. Oczywiście na szybkich łączach nie jest to aż tak zauważalne, na wolniejszych można to jednak dostrzec. Minusem jest również fakt, że zaraz po instalacji Firefox jest goły i wesoły - nie oferuje kompletnie nic, ratują go niewątpliwie rozszerzenia.

Jednak co jeszcze można zapisać na plus? Na pewno minimalizm i prostota. Firefox jest przeglądarką, w której odnajdzie się każdy. Jest pod tym względem prosta i przyjemna w użyciu - nie potrzeba zbędnej wiedzy, aby wiedzieć - co, jak i gdzie? Wiąże się to też z przyzwyczajeniem użytkowników - ludzie wolą Firefoxa, bo go znają, lubią, doceniają zarówno jego zalety, jak i widzą wady, ale boją się zmian. Do tego tak znane rozszerzenia jak np. Adblock sprawiają, że Firefox wciąż jest przeglądarką dość popularną.

Również mała zasobożerność - czysty Firefox, max. z kilkoma dodatkami chodzi całkiem nieźle pod starszymi komputerami. Sam posiadam bardzo stary sprzęt zapasowy i muszę przyznać, że FF z samym Adblockiem chodzi na nim najlepiej. Nie każdy zmienia sprzęt tak często jakby chciał, a Firefox nie ma problemów z działaniem na starych komputerach.

Niewątpliwą zaletą jest fakt, że Firefox jest produktem multiplatformowym. Ma swoje odpowiedniki na Windows, Linux, Mac OS, próbuje swoich sił w wersjach mobilnych oraz zamierza wydać wersję na tablety. W dzisiejszych czasach to bardzo ważna funkcja (Opera Software czy Google uważają podobnie:) i z całą pewnością jest to jakiś plus.

Podsumowując Firefox 3.6.x. nie jest przeglądarką najgorszą, ale oferuje zdecydowanie mniej niż konkurencja. Aby rozszerzyć jego możliwości, trzeba się liczyć z jego wydajnością, która do najlepszych nie należy. Czekamy na Firefoksa 4 - być może ten sprawi, że Lis na nowo przekona swych starych użytkowników.

Opera

Na początku trzeba zaznaczyć, że Opera jest przeglądarką budzącą skrajne emocje. Z jednej strony patrząc na jej globalny udział w rynku, możemy dojść do wniosku, że jest to produkt niszowy - wszak kilka procent to niewiele. Z drugiej zaś strony już po zaznajomieniu się z jej możliwościami, można stwierdzić, że Opera to przeglądarka niezwykle innowacyjna i przemyślna.

Przede wszystkim funkcjonalność. Na to stawia Opera Software. Po instalacji przeglądarki od razu dostajemy nie tylko samą przeglądarkę, ale również cały pakiet przydatnych (bądź też nie) modułów. A więc klient poczty, klient sieci torrent, Opera Link (synchronizacja), Opera Turbo (dla słabych łącz), Opera Unite (domowy serwer), Notatnik, grupowanie kart, Widżety (mini-dodatki), szybkie wybieranie - to rzeczy za które niektórzy tę przeglądarkę pokochali, a inni znienawidzili. Z całą pewnością zależy to od charakteru internauty - jeden woli dostać produkt, w którym po instalacji ma wszystko, co jest mu zarówno potrzebne, jak i momentami zbędne, a drugi woli sobie dostosować przeglądarkę instalując tylko ciekawe rozszerzenia, które są mu niezbędne. Opera stawia na to pierwsze - jest to swojego rodzaju pakiet internetowy. Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy zapisać to do plusów czy też do minusów - wydaje mi się, że jest to odczucie czysto subiektywne.

Kolejną ważna rzeczą jest aktualizacja i bezpieczeństwo. Opera słynie z tego, że jest jedną z bezpieczniejszych przeglądarek internetowych na rynku, a to właśnie dzięki częstym aktualizacjom. Na oficjalnych blogu Opery średnio co kilka dni pojawiają się nowe buildy, które są szczegółowo testowane przez masę fanów tej przeglądarki. Jest to niewątpliwy plus - twórcy Opery dbają o swoją społeczność i dość uważnie śledzą problemy i uwagi internautów.

Również szybkość przeglądarki i jej wygląd nie pozostawiają wiele do życzenia. Moim subiektywnym zdaniem Opera jest obecnie najładniejszą przeglądarką, do tego posiadającą sporą ilość tzw. skórek, którymi możemy urozmaicić przeglądarkę. Do tego konkurencyjna szybkość sprawia, że jest ona bardzo atrakcyjnym produktem.

Od niedawna mamy również możliwość instalacji rozszerzeń. W chwili obecnej ich liczba jest sporo mniejsza niż tych znanych z Firefoksa czy też Google Chrome, jednak wśród ponad 300 dodatków już w tej chwili znajduje się kilka ciekawszych, a ich liczba stale rośnie. Z jednej strony szkoda, że wprowadzono je tak późno, ale z drugiej - lepiej późno niż wcale. Wprawdzie z wyżej wymienionymi przeglądarkami konkurować jeszcze nie może, ale miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie stanie się pod tym względem godnym rywalem. Na plus można zapisać ich instalację - jest podobna do tej z Google Chrome - nie musimy ponownie uruchamiać przeglądarki, aby zapoznać się funkcjami oferowanymi nam przez dany dodatek.

Sami użytkownicy Opery za plus stawiają również rozbudowane opcje przeglądarki. Trzeba przyznać im rację - Opera pod tym względem jest niesamowicie funkcjonalna. Sami możemy dostosować przeglądarkę do naszych potrzeb, począwszy od zaawansowanych ustawień sieci, ciasteczek, historii, a na wyglądzie skończywszy. Nawet wyżej wspomniane przeze mnie moduły możemy ręcznie wyłączyć jeśli nam przeszkadzają. Jest to niewątpliwie wielki plus Opery.

A więc minusy? Opera nadal ma problemy z niektórymi stronami. Dla bardziej zaawansowanych użytkowników nie sprawiają problemu - częsta zabawa z identyfikacją przeglądarki jako np. Firefox (kolejny plus) sprawia, że problem z niepoprawnym wyświetleniem stron znika. Chociaż trzeba przyznać, że z ostatnimi wersjami ten problem i tak się zmniejszył. Dziś jest ich już naprawdę niewiele, a więc nie jest to ogromny minus.

Dyskusyjne mogą być wszystkie wyżej wymienione moduły - nie każdemu będzie pasować, że od razu dostaje tyle "bajerów". No i sama przeglądarka jako taka - początkujący mogą się zgubić w gąszczu opcji, przyzwyczajenia do innych przeglądarek również może zrobić swoje - o ile Firefox czy Chrome są do siebie podobne, to już Opera zasadniczo się od nich różni.

Jednym słowem - Opera jest przeglądarkę niesamowicie ciekawą i funkcjonalną, do tego bardzo innowacyjną. Warto chociaż przetestować, bo pomysły wprowadzane przez Opera Software są godne podziwu.

Google Chrome

Google Chrome błyskawicznie zdobył moją sympatię, dzięki szybkości działania, a także pokaźnej sumie wydanych rozszerzeń, które sprawiają, że przeglądarka jest niesamowicie funkcjonalna. Przeciętny użytkownik nie będzie miał najmniejszych problemów z jej użytkowaniem, gdyż stawia ona na minimalizm i lekkość, nie obciążając przeglądarki zbędnymi modułami i opcjami.

Największym jej plusem są niewątpliwie rozszerzenia - w chwili obecnej ich baza mieści ponad 3 tysiące różnej maści dodatków, a więc z całą pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. To o czym warto wspomnieć to fakt, że nie obciążają one tak przeglądarki jak dodatki w Firefoksie, co jest niewątpliwym plusem - Chrome z kilkudziesięcioma dodatkami będzie chodził równie sprawnie, jak po świeżej instalacji. Również na plus można zapisać ich instalację - nie musimy uruchamiać przeglądarki ponownie, aby sprawdzić interesujący nas efekt.

Warto też wspomnieć o jej lekkości i minimalizmie - Chrome jest jedną z najszybciej działających i uruchamiających się przeglądarek (co z pewnością docenią posiadacze starszego sprzętu), do tego oferuje ładny i przejrzysty wygląd, a dzięki rozszerzeniom w postaci motywów, możemy wybrać jeden z kilkuset interesujących nas tematów. Szybkość wczytywania stron powala - nie na darmo Chrome mieści się w czołówce wszystkich testów wydajnościowo-szybkościowych, jednak najlepszym rozwiązaniem jest sprawdzenie tego na własnym komputerze - na pewno nikt się nie zawiedzie.

To o czym warto wspomnieć, to częste aktualizacje. Google z całą pewnością dba o użytkowników swej przeglądarki - Chrome jest aktualizowany średnio co trzy tygodnie, a więc jeśli chodzi o bezpieczeństwo i funkcjonalność można spać spokojnie. Jedyną tego wadą jest błyskawicznie rosnąca numeracja przeglądarki - w ciągu roku Chrome zanotował już wzrost o kilka numerów - nie jest to fakt niepokojący, jednak postrzegany jako sprytny plan Google.

Do tego dochodzi świetna synchronizacja z kontem Google - możemy synchronizować nasze aplikacje, rozszerzenia, zakładki, ustawienia i motywy, aby potem w kilka sekund przywrócić je na dowolnym komputerze. Jest to świetne rozwiązanie - w ten sposób nie narażamy się na stratę czegokolwiek i mamy szybki dostęp do naszych danych.

Niestety i Chrome ma swoje problemy - jednym z nich jest rosnąca z czasem zasobożerność - Chrome ma apetyt na nasz sprzęt, jednak niewątpliwie jest to spowodowane osobnymi procesami, dzięki którym, gdy coś spowoduje niespodziewany błąd, nie spowoduje to wysypania całej przeglądarki i ew. straty danych, a np. zamknięcie problemowej karty. Można się przyczepić do trybu incognito, który jest otwierany w nowym oknie, a mógłby być w nowej karcie. Niektórzy użytkownicy narzekają również na brak większej funkcjonalności jeśli chodzi o wygląd czy opcje - nie uznałbym tego za wadę - każdy twórca ma swoją wizję przeglądarki, Chrome zaś jest jaki jest - jest z całą pewnością przeglądarką bardzo dobrą, ale nie pozbawioną błędów. Jednak Google cały czas ją rozwija, a i szybko rosnący udział w rynku przeglądarek sprawia, że o jej przyszłość możemy być spokojni.