Mobilny internet za granicą

Piszą czytelnicy różne rzeczy na blogach, postanowiłem zatem i ja coś napisać. Nie widzę jednak najmniejszego sensu „wsadzania kija w mrowisko” pisząc na przykład o „piractwie”. Bo i po co? Napisano na ten temat już wystarczająco wiele. Lepiej napisać o czymś innym. Na przykład o mobilnym internecie za granicą.

Pomysł powstał, kiedy tuż przed ubiegłorocznym wyjazdem do słonecznej Italii postanowiłem nie kupować większej karty pamięci do mojej „cyfrówki”. Fotografia jest jednym z moich hobby i zajmuję się nią na poziomie odrobinę wyższym niż czysto amatorski. Tak czy siak, robię sporo zdjęć. Postanowiłem więc zabrać ze sobą laptopa, aby mieć gdzie zgrywać zdjęcia. Potem dumając nad tym dalej, doszedłem do wniosku, że jak laptop - to i internet. Ceny roamingu są jednak naprawdę odstraszające. Jedynym sensowym wyjściem wydawał się zakup karty włoskiego operatora.

W tym momencie wyjaśnię jak korzystałem z mobilnego internetu w Polsce. Ponieważ z tej możliwości komunikacji korzystam okazjonalnie, to abonament był dla mnie czymś absolutnie nieopłacalnym.