MNMP

Jak to powiedział MaXDemage, niech kwiecień będzie miesiącem naszych "biurek". Mam trochę dylemat, bo w domu, to bardziej jest moje miejsce rozrywki niż pracy, ale jak będziecie nalegać zrobię fotki w pracy i też zamieszczę :) Tymczasem moje (nasze) miejsce "pracy" w domu.

W domu mam nieco "rozproszone" centrum dowodzenia. W salonie jest laptop, przy którym spędzam 99,9% mojego wolnego czasu - oczywiście przesadzam, ale jestem bliski tej wartości i ciągle się do niej zbliżam... Jak to w salonie, jest tam też telewizor, do którego są wiecznie podpięte kable i czekają w gotowości na "zarzucenie" filmu z laptopa. Oczywiście dochodzi do tego sporadycznie, ze względu na brak czasu na oglądanie. Siedząc przy laptopie, po mojej prawicy, pomiędzy sofami mam drukarkę (nagroda z DP za bloga - olaboga :) ). Na niej jakiś stary dysk i okulary mojej połowicy.

to tutaj powstaje większość moich wypocin...

Laptop i drukarka funkcjonują w mojej sieci domowej przez wifi. Router jest na strychu.

Microsoft poszedł po rozum do głowy

Wszyscy tutaj, którzy mnie znają, wiedzą jaki jest mój stosunek do firmy Microsoft. Dzisiaj dla odmiany zamierzam napisać kilka pochlebnych zdań na temat działań tej firmy. Nieprawdopodobne? A jednak...

W czym rzecz? Chodzi mi o mało znany projekt winegret. W znacznej części jest on oparty na, każdemu znanym, projekcie wine i jest on z nim ściśle powiązany. Generalnie ruch w projekcie zaczął się od zmiany podejścia microsoftu do społeczności Linuksowej w 2009 roku dodając do kernela kilka swoich sterowników opartych na licencji....

- Word 2007 odpalony przez winegret na Ubuntu 10.10 i kernelu 2.6.38

Pikanterii dodaje fakt, iż w późnych godzinach nocnych na kanale irc (#winehq), udało mi się "podsłuchać" rozmowę dwóch developerów, którzy wyglądało na to, że testują winegret wraz z directx11. Jeden z nich pracuje na co dzień w firmie Microsoft i jest odpowiedzialny za część dotyczącą właśnie directX.