Jak grałem w WoWa...

Zauważyłem, że mój ostatni wpis cieszył się dość dużą popularnością, więc postanowiłem dalej kontynuować wątek gier. Tym razem jednak nie mam zamiaru oczerniać żadnej pozycji. Raczej będzie to refleksja nad tym, jak chciałem grać w WoWa, ale jakoś tak nie wyszło... :P

Najważniejsze są chęci...

...powtarzał kumpel, zapalony gracz World of Warcraft. Skompletował wszystkie dodatki, wbił dziewięcioma postaciami 85. poziom i zaczął mnie namawiać, abym też spróbował, że to fajna gra i w ogóle. Tak więc postanowiłem, że spróbuję, no bo właściwie czemu by nie. Zalogowałem się na swoje konto battle.net z zamiarem ściągnięcia jakiegoś triala i się okazało, że Blizzard udostępnił wersję Starter Edition WoWa. "Jak znalazł" pomyślałem sobie. Tyle, że potem wyszło na jaw, że jednak są pewne ograniczenia, tj. nie można czatować, dołączać do gildii, poziom 20. max, itp. A ja chciałem jednak zobaczyć, jak to jest w tej gildii i w ogóle przekonać się, jak to wszystko działa, każdy aspekt tejże produkcji. Tak więc udałem się do sklepu i kupiłem pudełko WoW Classic.

Gry są "be"?

Tym razem coś dla graczy.

Ostatnio zauważyłem ciekawą rzecz, a mianowicie fakt, że większość gier na PC, które trafiają w moje ręce, wywołują u mnie nadmierną wręcz frustrację zamiast relaksu i zabawy. I bynajmniej nie mówię tutaj o jakiś "kaszankach" za 5 zł w koszu w realu, tylko o superprodukcjach z segmentu AAA, które są oceniane nawet na 90-100% przez profesjonalnych recenzentów w prasie czy w sieci. Aby sprawę przybliżyć, przytoczę kilka przykładowych tytułów.

Deus Ex: Human Revolution
Świeżak. Premiera przedwczoraj. Wcześniej w Deusa praktycznie w ogóle nie grałem. Godzinkę w DE1, dwie godzinki w DE: Invisible War, malutko. Nie wiedziałem za bardzo, "z czym to się je", ale wszyscy moi znajomi wypowiadali się pochlebnie o tej serii, głównie o jej pierwszej części, więc zdecydowałem, że zakupię nowego Deusa.

Oczywiście nie obyło się bez problemów.

Jak przyspieszałem internet...

Do niedawna miałem Neostradę 2 mbps, ale umowa się powoli kończyła, a ja chciałem więcej. W moim kochanym mieście (pozdrawiam Kielce) jest DSL we wszelakiej postaci, wszystko po linii TP, albo UPC do 25 mbps. Na moim osiedlu nie ma żadnej sieci osiedlowej, żadnego lokalnego dostawcy, no po prostu nic. Jedynie ADSL, albo UPC. Chciałem UPC, ale ponieważ mieszkam z rodzicami, oni niejako tworzą tutaj siłę wyższą i niestety nie udało się... (tata: "Jak ty to sobie wyobrażasz? Skują mi pół mieszkania i co? Kable na wierzchu się będą ciągnąć i za chwile ktoś się o nie zabije?! No way!").

Co by tu wybrać...

Mogłem wybrać tylko Neostradę/Netię/Dialog, nie wiem czy coś więcej tu dochodzi. O Netii ile ludzi, tyle opinii. Pomyślałem, że skoro i tak to wszystko idzie na linii TP, to najbezpieczniej będzie wziąć net od TP.

Wybrałem się do telepunktu z zamiarem podpisania umowy na 20 mbps. Na miejscu niestety boleśnie mi uświadomiono, że u mnie to niemożliwe. Nie ma ADSL2+ na linii, mam gwarantowane 6 mbps, mogą na próbę puścić 10 mbps, ale to może nie działać jak powinno, w razie co mogę zmniejszyć potem do 6. Zgodziłem się.

LibreOffice Writer rzucony na głęboką wodę

Jako student trzeciego roku filologii angielskiej musiałem skrobnąć pracę dyplomową. Ponieważ byłem już jako tako z LibreOffice/OpenOffice zaznajomiony, postanowiłem, że zrobię to w LibreOffice Writerze.

Interval 01

Poczytałem nieco o formatowaniu tekstu itp., no i rozpocząłem swoje "magnum opus." Ponieważ mój promotor zażyczył sobie każdy rozdział osobno, musiałem pisać "w kawałkach," każdy rozdział jako osobny plik. W tenże sposób napisałem swój "Chapter 1" i wysłałem do sprawdzenia. Jakież było moje zdziwienie, gdy po kilku dniach dostałem odpowiedź traktującą o tym, że promotor nie jest w stanie otworzyć pliku odt i nie wie w ogóle, co to jest :) (nie ma jak wolne oprogramowanie...). Mam mu wysłać doc, bo odt nie otworzy. "Jak bym mu wysłał docx, to pewnie też by nie otworzył, bo za nowy," pomyślałem "a jego Office 2000/2003 nie wie, co to docx, że o instalacji pluginu od MS nie wspomnę..." Tak więc zrobiłem "Zapisz jako" i wybrałem format doc... i to był początek końca...