Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie książka Marka Hołyńskieg „E-mailem z Doliny Krzemowej”, bardzo polecam! Postanowiłam podzielić się z czytelnikami DP kilkoma refleksjami o tak magicznym miejscu, jakim jest Dolina Krzemowa. Warto, bowiem, przyjrzeć się miejscu, skąd wypływa źródło technicznych nowinek. Tam jest początek wszystkiego, co sprawiło, że dzisiaj siedząc przy komputerze i piszę ten tekst.
Trochę historii:
Silicon Valley leży jakieś 50 km na południe od San Francisco. Pośród wspaniałych pagórków oraz kwitnących sadów brzoskwini i pomarańczy, znajduje się serce współczesnej informatyki. Klimat jest ciepły, praktycznie nigdy nie pada śnieg, a przez większość roku panuje temperatura 20 °C, zima nie spada poniżej 15°C. Dolina Santa Clara, (bo taka jest właściwa nazwa tego terenu) stała się oblegana dzięki leżącemu niedaleko Uniwersytetowi Stanford. Pracownicy uniwersytetu chętnie osiedlali się w Dolinie Santa Clara, zamiast w przepełnionym San Francisco, powoli liczba domków jednorodzinnych stale rosła.