Pochwała programu dobrze napisanego

Był taki ciąg zdarzeń. Wbrew solennym obietnicom danym samemu sobie, około 3. października postanowiłem eksperymentalnie i dogłębnie spie... Ubuntu 10.04.1 aby mieć pretekst do instalacji 10.10. Com uczynił. Miałem kłopoty z nowym wydaniem i wielkie chęci obsmarowania najnowszego Ubuntu kilka razy na blogu. Niestety, za każdym razem, po długiej bezowocnej walce i krótkim googlaniu, okazywało się, że to nie systemu wina a moja (no, może poza nieszczęsnym a krótkotrwałym niewykrywaniem DVD, związanym z jakimś nie takim udev i zależnościami). W zamieszaniu nie zauważyłem (niemontowania DVD też bym nie zauważył, gdyby nie goście - nie używam praktycznie napędów optycznych, wiele miesięcy w tym roku spędziłem z odłączoną nagrywarką), że nie działa mi Adobe'owskie środowisko A.I.R. Tzn. zauważyłem, późno, akurat po zainstalowaniu Moblockera (jeden z przejawów Hadopi panic u mnie) i tegoż Moblockera błędnie winiłem. Winiłem, mimo że IPLA nie łączyła a Moblock nie wyrzucał żadnych blokowanych IP.