Saga o kabelkach

1. Dzyyyń!!!...

2. Wyłącz, odczekaj i włącz komputer.

3. Wyłącz.

4. Sprawdź kabelki.

5. Włącz.

6. Wyłącz.

7. Mówiłem: "Dokładnie sprawdź kabelki!"

8. Włącz.

9. Możesz zacząć się martwić.

10. "Najpierw wyłączymy, odczekamy i włączymy komputer..." - zacznie wezwany specjalista, poczem odwróci czymś twoją uwagę i zrobi reinstall. 

Jak zostałem wyznawcą kultu cargo

Drugie u-mnie-nie-działa było o Flash Playerze w Firefoksie a ściślej różnych Firefoksach. O różnym zachowywaniu się tego samego Flash Playera w różnych Firefoksach. W trzech. W Ff4, gdzie nagle zrobił się przezroczysty, w Ff3.6, gdzie nic się nie stało, i w Swiftfoksie, gdzie zniknął (jak to u mnie, zniknął subtelnie, w about:plugins był a jutubie i ...tubie go nie było). W wypadkach takich zażywam aspiry... dodaję env XLIB_SKIP_ARGB_VISUALS=1 do komendy startowej przeglądarki w menu lub XLIB_SKIP_ARGB_VISUALS=1 w konsoli. Tym razem nic to nie dało. Jako że w Operze i Ff3.6 flasz nadal był, nie oddałem się przeciągłym modłom do boga Google'a a zmieniłem wyznanie. Doszedłem do wniosku, że ktoś to zrobi i umieści i się zaktualizuje. Wziąłem przykład z cierpliwie czekających wyznawców kultu cargo. Pobożność maja cargowa nagrodzona została już po kilku dniach w 50% (zaktualizowano Ff4 do nowej bety - 7 bodaj). Niestety Swiftfoksa aktualizują nie częściej jak Wine w wersji Wine+Winepulse. Przyjdzie cierpliwie poczekać.
...
To był problem drugi. 

Problem czyli Nagły-Atak-Podmorskich-Glist-z-Kosmosu czyli U-Mnie-Nie-Działa albo Działa-Jak-Chce 2

Redakcja nie lubi jak na blogu zadaje się pytania nie dając odpowiedzi, więc na trzy zadane sobie pytania na jedno odpowiem. Od kiedy Adobe udostępniło AIR i Flash Playera w różnych formatach, w tym w paczkach deb, spotykają mnie z nimi różne przygody. Spakowany firmowo Flash Player, np., nie lubił się odinstalowywać. Pal sześć flasza, jest tyle repozytoriów z własnymi paczkami instalatorów, że któraś zadziała niedenerwująco. Nie ma za to, poza stroną Adobe, dostarczyciela AIR.
Tu, nagle, przejdziemy do meritum. Ostatnim numerem wykręconym mi przez paczki ze strony Adobe jest instalowanie się dyskretne. Kryją się przed Synaptikiem. Potem, mimo że prawidłowo się instalują (reagują na APT-owe komendy z terminala), Synaptic wyrzuca błędy instalacyjne niespełnionych zależności.
Odpowiedź: AdobeAIRInstaller.bin. AdobeAIRInstaller.bin tworzy w locie paczkę deb widzianą przez Synaptica.
Uwaga: Ubuntu. 10.04.cośtam. 64bit.

...
Pozostałe dwa pytania poczekają. 

O wyższości Debiana nad Ubuntu z punktu widzenia zwolennika traya względem indicatora

Canonical ma wolę dawać dowody twierdzącym, że psuje Gnoma. Na przykład Canonical uparło się wciskać do gnomowego panelu indicatora czyli aplet powiadamiania. Aplet powiadamiania zajmuje się:

niedziałaniem,
niedziałaniem tak jak trzeba,
zajmowaniem miejsca na panelu,
dublowaniem funkcji obszaru powiadamiania
oraz uszczęśliwianiem juzera niepotrzebnymi mu funkcjami.

Po krótkim czasie użytkowania, jak wielu innych, pozbyłem się tego cudownego wynalazku i, jak wielu innych, zauważyłem, że zostałem pozbawiony wygodnej regulacji głośności. Istnieje powtarzany często zabobon internetowy, jakoby sprawę ratowało w takim przypadku zainstalowanie gnome-volume-control-applet. Problem w tym, że jest to najwyraźniej pakiet nieistniejący. Nie spotkałem go w żadnym repo.

Prawdą natomiast jest, że sytuację ratuje zainstalowanie zainstalowanie gnome-media, gnome-media-common, libgnome-media, gnome-applets-data, cpufreq0 i libnotify1 z Sida.

Fedora:Ubuntu 1:0

Bywają takie dni, kiedy człek naiwny a podpuszczony słowy BenderaBendingaRodrigueza:

Ale ":(){ :|:& };:" u mnie nie działa...
Jedyne co otrzymuję to:
"bash: fork: Resource temporarily unavailable"

postanawia niezłomnie sprawdzić odporność swojego systemu, dzięki czemu (po restarcie) dowiaduje się, że jądro jego waniliowe jest.
Jądro waniliowe jest to:
"Standardowy pakiet jądra w Debianie. Zawiera prawie wszystkie sterowniki obsługiwane przez Linuksa, zbudowane w postaci modułów. Są to między innymi sterowniki dla urządzeń sieciowych, urządzeń SCSI, kart dźwiękowych, urządzeń Video4Linux..."
(W Debianie? A nie tylko w popsutym pod względem bezpieczeństwa Ubuntu? Czasami wydaje mi się, że Debian warriors przekonani są święcie, że w ich systemie nie ma nawet sudo.)
Jądra waniliowe oprócz wielu zalet ma i tą wadę, że limit nproc ustawiony mają domyślnie na unlimited.
Po przemierzeniu otchłani internetu (10 do 15 minut) składamy do kupy modus operandi:
1. Otwieramy
sudo gedit /etc/security/limits.conf

2. Wpisujemy