Maxiowy Kącik Recenzji - Umbrella 2011

Witam was drodzy czytelnicy – tytułem wstępu:

MKR – czyli Maxiowy Kącik Recenzji to mój nowy cykliczny blag o… recenzjach. Postanowiłem pomóc wam i poświęcając swój czas i pieniądze zdobyć, a następnie zrecenzować niesamowite produkty, o których mogliście nawet nigdy nie usłyszeć. Nie będą jednak do tego podchodził byle jak. Zamierzam przez wiele miesięcy testować przedmioty, programy czy też usługi a następnie w formie tekstowej podzielić się nie tylko specyfikacjami technicznymi, ale również moimi odczuciami. Pomoże mi w tym moja druga połówką (urocza Magdalena) oraz kot o imieniu Jan. Tym samym zapraszam was do pierwszej odsłony MKRa.

Umbrella 2011

Czyli Parasolka model na rok 2011.

Od wielu, wielu lat byłem zwolennikiem rozwiązań dużo bardziej wygodnych w kwestii ochrony przed deszczem. To znaczy kupowałem kurtki i bluzy z Kapturem. Wychodząc naprzeciw nowej modzie, oraz nowej pracy postanowiłem urozmaicić swoje życie i pójść z nurtem, który zaobserwowałem wśród znajomych w moim wieku. Zakupiłem Parasolkę.

Niesłychane

Mimo iż nie chciałem, pod naporem kilku osób postanowiłem przelać swoje spontaniczne wystąpienie na papier – tfu – na blaga. Pomysł memetyki powstał na HotZlocie, 15 minut przed samym wystąpieniem. Jest więc niezwykle… osobliwy.

Internet jest…*

Czasem ciężko jest uwierzyć co skrywa Internet. Każdego dnia możemy spotkać coś całkowicie nowego i niesłychanego. A czasem po prostu ciężko jest uwierzyć kim jest osoba po drugiej stronie kabla. Przyznajcie, zgadlibyście, że ja (30 letni facet) jestem maniakalnym miłośnikiem bajki My Little Pony (a właściwie to G4 – MLP:FIM), czyli tak zwanym Brony? Zapewne nie. Anonimowość to cudowna rzecz – o ile faktycznie możemy być bezimienni w XXI wieku ciasteczek i sesji.

Trochę o kucykach

Wiem, wiem – co to za wpis o bajce dla 13-latek na stronie DP. Zdzierżcie. Będzie lepiej. Chyba.

Nowa seria My Little Pony zatytułowana Przyjaźń To Magia to coś więcej niż tylko li wybredna sucz do robienia kasy.

Gdy Bóg stał się Użyszkodnikiem

Oto jednoczęściowa historia o tym jak bogowie stali się ludźmi, a ludzie bogami. Dodatkowo polejemy opowiastkę HotZlotem aby zapunktować i zebrać jeszcze więcej komentarzy, gdyż jak już się nie raz przyznałem tylko na tym mi zależy.

Dodatkowa adnotacja - Temat podkradłem Januszkowi, bo widząc, że On się nie zabiera do pisania, postanowiłem go wyprzedzić i skorzystać z jakże przezabawnej historyjki, która nas spotkała.

Ale nie tylko mnie i Januszka. Nie mniej, wszystko po kolei.

Ku mej radości na HotZlot i z powrotem miałem okazje jechać razem z niezwykle narwaną paczką niesamowitych osobliwości – niestety to powrotna droga ma swoje pięć minut w postaci tego blagu. Głównym kierowcą naszego rydwanu zajebistości był postawny Shaki, chłop jak dąb – to przyznać mu trza. Wyśmienitym pilotem okazał się wspomniany już Januszek, który swą wiedzą i pomysłowością wbijania gwoździ w deski zaskakiwał nawet mnie. Białą Renówkę dopełniał nieokiełznany Kubutu.

Nie należy zapomnieć i o mnie – wysoki, szczupły, przystojny, mądry i czy wspomniałem już, że przystojny… MaXDemage.

A Whole New World God Only Knows

Czyli gdzieś między abstrakcją a Strzelinkiem.

W dolinie ukrytej między połaciami wody a leśnym gąszczem jest niewielkie schronisko pełne napalonych komputerowców(1). Hektolitry herbaty, morze i legendarna latarka przynosząca słońce to tylko nieliczne abstrakcje tego cudownego, całkiem nowego miejsca.

Wyobraźcie sobie więc budynek, w którym aby wejść na drugie piętro trzeba zejść schodami na dół. Dziwne? – nic z tych rzeczy. W takich zaginających czasoprzestrzeń lokalizacjach to absolutna i absurdalna norma. Nie mniej, nie jest to istotą tego wpisu. Jest nią inna rzecz.

Informatycy – podobnie jak ostatnio, użyję tego ogólnikowego, bolącego wiele osób, słowa opisującego wszystkich zapaleńców komputerowych będących na Gorącym Zlocie. Nie będę się wdawał w szczegóły, nie w tym sęk. Mamy tu fanatyków i przedstawicieli MałegoMiękkiego, ponad 60-procentową populację fan-boyów Opery, licznych giercownych prekursatorów serwisu związanego nazwowo z japońskimi Bogami Wiatru, znawców każdego możliwego tematu, youtubowe filmiki o morderczej pandzie, prelegentów, którzy chcą nas zabić i hostessy.