Oto jednoczęściowa historia o tym jak bogowie stali się ludźmi, a ludzie bogami. Dodatkowo polejemy opowiastkę HotZlotem aby zapunktować i zebrać jeszcze więcej komentarzy, gdyż jak już się nie raz przyznałem tylko na tym mi zależy.
Dodatkowa adnotacja - Temat podkradłem Januszkowi, bo widząc, że On się nie zabiera do pisania, postanowiłem go wyprzedzić i skorzystać z jakże przezabawnej historyjki, która nas spotkała.
Ale nie tylko mnie i Januszka. Nie mniej, wszystko po kolei.
Ku mej radości na HotZlot i z powrotem miałem okazje jechać razem z niezwykle narwaną paczką niesamowitych osobliwości – niestety to powrotna droga ma swoje pięć minut w postaci tego blagu. Głównym kierowcą naszego rydwanu zajebistości był postawny Shaki, chłop jak dąb – to przyznać mu trza. Wyśmienitym pilotem okazał się wspomniany już Januszek, który swą wiedzą i pomysłowością wbijania gwoździ w deski zaskakiwał nawet mnie. Białą Renówkę dopełniał nieokiełznany Kubutu.
Nie należy zapomnieć i o mnie – wysoki, szczupły, przystojny, mądry i czy wspomniałem już, że przystojny… MaXDemage.