Krótka recenzja tabletu - Asus Transformer

Jak widać na zdjęciu tablet został już zarażony kucykomanią… i odciskami moich paluchów.

Uwaga, jeśli chcecie poczytać o procesorach, pamięciach i kątach widzenia, odsyłam na inną stronę. U mnie tego nie będzie, w zamian jednak opowiem wam, jak stary gawędziarz, jakie wrażenie na mnie zrobił ten sprzęt.

Zacznę od tego, iż każdy komputer w moim posiadaniu musi mieć imię. Rzadko kiedy korzystam z niego, jest to jednak pewna doza uosobienia tych bezdusznych machin i nadania im trochę ludzkich cech. Osobiście dużo lepiej pracuje mi się na sprzęcie, z którym jestem zżyty emocjonalnie. Wiem, trochę to żałosne – ale nie proszę was o ocenę mego fanatyzmu.

Najstarszy w rodzinie jest Ergo, komputer stacjonarny. Dla każdego innego sprzętu jest niczym starszy brat – ma dużo przestrzeni, mocny procesor, wielki ekran i wygodne krzesło przy biurku gdzie jego miejsce. Każdy inny komputer/smartfon/tablet/laptop łączy się z nim i korzysta z jego zasobów.

Tablet - mity i legendy

Tablet – krótka moda, czy stały gość programu?

Mam tablet. Nie no, serio mówię. Nie iPada, ale całkiem znośny mobilny kawałek multimedialnego tabletu. Dzięki temu kilkudniowemu doświadczeniu hand-on zrozumiałem cały front zapalonych miłośników przerośniętych smart fonów, które nawet nie potrafią dzwonić.

Tablet vs Netbook

90% osób napotkanych w Internecie, na forach, blogach, komentarzach stara się wmówić pozostałym, iż tablet to tylko przejściowa moda i dużo lepiej i taniej jest kupić małego netbooka. Pozostałe 10% w tym czasie przegląda Internet na swoich tabletach.

Nim jednak rozpocznę wojny i flejmy, podejdę do tego racjonalnie.

Wg racjonalnie myślących jegomości z Internetu, netbook jest lepszy gdyż: jest równie mały co tablet, trzyma prawie tyle samo na baterii, można mu wgrać dowolny system, ma klawiaturę, nie ma upaćkanego ekranu i najważniejsze – dwa razy mocniejszy sprzęt, jest dwa razy tańszy.

Zgadza się – wszystkie powyższe punkty przemawiają za tym, aby olać tablety i kupić np. Asusa EEE PC.

XXI wiek – biadolenie osoby skomputeryzowanej

Rok 2011, jak by nie spojrzeć wiek dwudziesty pierwszy. Przyszłość.
Niestety nie ta z plecakami odrzutowymi, ale jest blisko. Używając coraz to bardziej wyrachowanych urządzeń elektronicznych dochodzę do wniosku, iż nasze marzenia o XXI wieku dosłownie są o krok od spełnienia. Rzekłbym wręcz, że czujemy ich oddech na karku.

Te słowa niech na chwile zapadną w waszej pamięci gdyż do nich wrócę, a póki co zmieńmy temat.

.porządki

Postanowiłem zrobić porządek na dysku twardym. Miejsca niby jeszcze sporo – bo ponad 80GB na partycji systemowej – ale, że lubię ład i w danej chwili musiałem zrobić coś niezwykle ważnego, mózg mój zasugerował, iż pora zabrać się za porządki aby tylko nie myśleć o tym co jest do zrobienia na jutro.

Plan działania, niczym dobry strateg, podzieliłem na podpunkty. Spisałem check-listę i w spokoju sprawdziłem dwukrotnie, czy niczego nie pominąłem.

- Usunąć pliki tymczasowe ,
- zrobić porządki w rejestrze ,
- odinstalować zbędne, nieużywane programy ,
- zjeść muffinki .

Lista krótka, ale solidna.