...Czyli Historia lubi zataczać koła.
Kiedyś dawno temu, gdy po ziemi chodziło dinozaury Internetu toczyła się legendarna już wojna przeglądarek. To co mamy teraz to Pan Pikuś w porównaniu do tego co było. Po lewej stronie ringu, zasłużony w bojach, znienawidzony i bezsprzecznie mający za swymi plecami najpotężniejszego z najpotężniejszych Internet Explorer. Po drugiej stronie, Netscape. Phi. Wojna wydawała by się z aktualnego punktu widzenia z góry ustawiona – bo jak mógłby MS przegrać. A jednak było ciężko dla firmy Gatesa – do tego stopnia z IE podszywał się pod Mozille – bo tak nazywała się teoretycznie przeglądarka od Netscape’a – Netscape Navigator.
Relikwiami tego okresu – dla wielu niezrozumiałymi – jest sposób w jaki działa IE6 oraz IE7. Niestety, tylko dzięki oryginalności, oraz wprowadzeniu swoich tylko funkcji, które wyglądały superekstraśnie Microsoftowi udało się wygrać. I zapanowały mroczne dni w Internecie. Tyrania Marque, Tabel, oraz AcitveXów o filtrach nie wspominając.
Lecz oto pojawiły się małe promyki nadziei.