Gradient...

...czyli nie wszystko złoto co przechodzi z żółtego w niebieski.

Do napisania tego blaga zainspirował mnie niedawno przeczytany artykuł. Z racji, iż nie każdy buszuje ostro po sieci a ciekawe rzeczy można tam znaleźć, pozwolę sobie pozbierać zawartość artykułu razem z moimi uwagami w jedną spójną całość.

Do sedna:

"Przechadzając się" po polskich stronach internetowych można zauważyć kilka prostych trendów. Wielokrotnie swoim znajomym wmawiałem aby zastanowili się dwukrotnie zanim walną menu po lewej stronie i wielki nagłówek w ich nowym dziele. A na widok kolejnych klonów stworzonych z połączenia WP i Onetu mam drgawki. Jednak czytając wspomniany artykuł doszła do tej listy jeszcze jedna rzecz.

Gradient.

Dobry gradient nie jest zły. Mógłbym rzucać setkami świetnych przykładów delikatnych jak i mocnych gradientów na stronach. Rzadko kiedy kończącymi się na .pl ale i takie się zdarzają ;)

Nie mniej ostatnio tendencja do nadużywania gradientów we wszystkim wzmogła się i niestety nie spada.

Standardy, przeglądarki, obrane banany i kot o imieniu Jan

...Czyli Historia lubi zataczać koła.

Kiedyś dawno temu, gdy po ziemi chodziło dinozaury Internetu toczyła się legendarna już wojna przeglądarek. To co mamy teraz to Pan Pikuś w porównaniu do tego co było. Po lewej stronie ringu, zasłużony w bojach, znienawidzony i bezsprzecznie mający za swymi plecami najpotężniejszego z najpotężniejszych Internet Explorer. Po drugiej stronie, Netscape. Phi. Wojna wydawała by się z aktualnego punktu widzenia z góry ustawiona – bo jak mógłby MS przegrać. A jednak było ciężko dla firmy Gatesa – do tego stopnia z IE podszywał się pod Mozille – bo tak nazywała się teoretycznie przeglądarka od Netscape’a – Netscape Navigator.

Relikwiami tego okresu – dla wielu niezrozumiałymi – jest sposób w jaki działa IE6 oraz IE7. Niestety, tylko dzięki oryginalności, oraz wprowadzeniu swoich tylko funkcji, które wyglądały superekstraśnie Microsoftowi udało się wygrać. I zapanowały mroczne dni w Internecie. Tyrania Marque, Tabel, oraz AcitveXów o filtrach nie wspominając.

Lecz oto pojawiły się małe promyki nadziei.