Wrażenia z 8 – dziewięćdziesiąt8!

Jako że czasem jestem opóźniony w nowinkach z powodu intensywnej pracy postanowiłem tak jak pozostali zobaczyć co piszczy w Microsofcie i ściągnąć najnowszą wersję Windows. Wiem, wiem… wszyscy inni już dawno ją na blagach zrecenzowali i napisali swoje spostrzeżenia. Chciałbym zrobić to i ja z mojej perspektywy.

Instalacja

Nie obyło się bez problemów – system trzy razy się restartował przy próbie wgrania plików na dysk. Okazało się, że po prostu źle nagrałem pirata na płytę CD. Ot zdarza się – napędy optyczne nie są jeszcze tak stabilne jak dyskietki.

Po kolejnym nagrywanku zainstalował się bez problemu. Całkiem ciekawy, niebiesko czarny ekran instalacji raczył mnie swoim wyglądem dobre 40 minut. Czyli około 20 minut krócej niż w przypadku 95. Niezły skok. Być może w Windowsie 2001 instalacja potrwa mniej niż pół godziny a w tym z 2012 uwinie się pewnie w 3 minuty. Co ciekawe jeden z paneli instalacyjnych zapewniał, że system obsługuje USB. Woo, aż mi ciary po plecach przeszły.

Pokochajcie Facebooka - nie macie innego wyjścia!

Już. Teraz!

Pokochajcie go!

Nie interesuje mnie to, że nie lubicie go. Kochajcie go, niczym jutro byłby ostatni dzień świata! To rozkaz, a rozkazów się słucha.

To co poniżej napisze to moja prywatna opinia – możesz się z nią nie zgadzać i mieć całkiem inne podejście do serwisu z białym f na niebieskim tle. Pod tym wpisem możesz mnie wyzywać od głupków, niemyślących imbecyli, kretynów, nieznających się ignorantów, oraz sprzedajnych debili – pozwalam.

Dużo osób nie lubi facebooka - uważa go za głupi komercyjny serwis, gdzie wszyscy wrzucają fotki z imprez i wpisują co jedli na śniadanie. Wielokrotnie słyszałem opinie, że ludzie nie założą konta na face bo jest im ono niepotrzebne do niczego. Istnieje też zabawna opinia, że jak nie ma Cię na face to nie istniejesz. Niestety (lub stety) jest to prawda. Nie ma cię na buszku, więc wg mnie jesteś nikim. Dosłownie.

Jak cofniemy się kilka lat wstecz, do czasu przed TwarzoKsiążkowego zobaczymy, że Internet był inny… NIE! To błędne podejście wmawiane nam przez propagatorów WEB2.0 jest właśnie źródłem złej opinii o serwisie Zuckerberga.

Głupie acz intrygujące pomysły MaXDemage'a

Część 1 z nie-wiadomo-ilu.

Witamy wszystkich moich fanów w nowym kąciku. Dzisiaj pomogę wam rozwiązać odwieczny problem torrentów. Wpierw jednak powiedz mi drogi czytelniku czy ty, podobnie jak inni, ściągasz coś z torrentów?

- Nie! Skąd! Ja nie piracę. No, może troszkę. Czasami. Tak! Żona mi każe, ona uwielbia oglądać francuskie filmy. Inni też ściągają! Sąsiad na przykład pożycza mi gry, które zasysa przez torrenty.

Spokojnie czytelniku, ja tylko chciałem upewnić się, że to co zamierzam Ci wcisnąć ma jakikolwiek sens. Jak widzę, ma! Ściągasz.

Przejdźmy dalej, czy podobnie jak inni zostawiasz na noc włączony swój niezwykle głośny komputer? A może masz laptopa, który mocno świeci i się grzeje przez wiele godzin gdy ciągniesz kolejne komedie romantyczne na dysk twardy?

Wiele osób ma takie problemy w domu. Komputery to jednak urządzenia dosyć sporych kabaretów i niezwykle hałaśliwe. Nie mówiąc o nadmiernym poborze mocy. Na szczęście mam na to niesamowite lekarstwo.