Pewnie większość z was zapyta co mogło skłonić mnie do napisania poniższego artykułu, o dość zaskakującym tytule, bo czymże jest tytułowe: "Kosmetyczne oszustwo"?. Ciężko odpowiedzieć na to pytanie w tej chwili, dlatego też zapraszam do przeczytania poniższego tekstu i spróbowania odpowiedzenia sobie samemu.
Dobrych kilka lat pracuje na rynku informatycznym i w sumie świadczyłem już praktycznie każdy typ usług informatycznych - od naprawy komputerów, po projektowanie całej infrastruktury sieciowej, a skończywszy na pisaniu aplikacji webowych. Na brak wolnego czasu narzekać mogę głośno i donośnie, ale mimo to zawsze staram się chwytać nowe zajęcia, które mogą w jakiś sposób poszerzyć mój zakres wiedzy informatycznej - choć by pobieżnie, a także podwyższyć o kilka numerków stan konta. Na co dzień, jednak, specjalizuje się w aplikacjach webowych.
I tak też tym razem miało być... a w sumie miało być tak kilka miesięcy temu, kiedy przeczytałem ofertę pewnej firmy kosmetycznej, która aktualnie poszukiwała nowego informatyka.