Hej, Iza! Coś mi się zepsuło w kompie, pomożesz ?
Jakiego programu mam użyć żeby zrobić ... ?
System mi wolno chodzi, chyba wywalę tego grata na śmieci ... pomóż!?
itp.
Wciąż jestem zasypywana tymi i podobnymi pytaniami i prośbami o pomoc. A nawet nie wiem kiedy i jak to się zaczęło. Zapewne wszystkiemu winny jest mój pierwszy pecet.
A mam go do dziś.
Lekko odświeżony i odmoderowany - ale żaden pimp my pc - prosty stary paroletni komputer, który przeszedł nie jeden program i nie jednemu celowi służył.
Zestarzał się się razem ze mną.
Jak i ja tak i on zmieniał styl i upodobania, wyszalał się na gierkach, towarzyszył w dzieleniu się pasjami, pomagał realizować się zawodowo i towarzysko. Był ze mną w dobrych i złych chwilach, momentami zastępował mi przyjaciela, pozwalał ocierać łzy, dostarczał zabawy i uśmiechu. Karcił i tulił, i jak każda podstępna technologiczna bestia uzależnił ... ?
Ale dosyć chwalenia - jeszcze usłyszy i padnie z wrażenia.
Komputer jest jak dziecko. Rodzi się tabula rasa i czeka na instrukcje do pierwszego działania.