Niektórzy będą pewnie marudzić, że odgrzewany kotlet, że autorzy nie potrafią wymyślić nic nowego... ale prawda jest taka, że w ciągu ostatnich kilku lat zaczyna brakować dobrych tytułów. Większość producentów stawia na grafikę twierdząc, że zaawansowana grafika 3D + dobry marketing to 90% sukcesu. I tak się niestety zwykle okazuje. Coraz więcej producentów zaczyna dodawać multiplayer do starszych tytułów, jako rozwiązanie spadającej sprzedaży. Ale to też nie wyjście. Gry takie jakie Baldur's Gate czy Planescape: Torment się pamięta, nie ze względu na to jak wyglądały albo jakich innowacyjnych nowinek tam użyto, ale ze względu na fabułę, która wciągała na godziny.
Polecam sprawdzić najnowsze gry i ich czasy przejścia: http://czasgry.gram.pl/ Ile spośród zamieszczonych tam tytułów wymaga więcej niż 70 godzin na przejście gry? Raczej niezbyt dużo. A jak już wspomniałem, wrzucanie wszędzie multiplayera nie jest wyjściem. Bo w wielu przypadkach to jest robione na zasadzie "nie umiemy zrobić porządnie trybu dla jednego gracza, więc wrzucimy im multiplayer, niech sobie sami zorganizują grę". Baldur's Gate I + Baldur's Gate: Opowieści z Wybrzeża Mieczy to było 100-120 godzin gry. Baldur's Gate II + Tron Bhaala to już 200 godzin zabawy, jeśli wykonywaliśmy zadania główne i poboczne. Która gra może się obecnie pochwalić takim wynikiem? Niestety niewiele jest teraz takich gier.
Jeżeli ktoś narzeka, że "nowy" Baldur's Gate to odgrzewany kotlet, to najprawdopodobniej nie grał w tę grę. Dobre gry się nie starzeją.
16.03.2012 21:14