Wczoraj coś mi się po...sypało w AQQ i zmuszony byłem do skorzystania z zakurzonego i z dawien dawna nie używanego GG. To był koszmar i kpina. Ten komunikator to jakaś pomyłka. Twórcy raczej nie przykładają większej wagi do faktu, iż większość jego użytkowników to nie są dzieci w wieku gimnazjalnym. Reklamy podmontowano dosłownie wszędzie, w oknie kontaktów, przy każdym kontakcie z osobna, nad oknem rozmowy w postaci potężnego banneru, jakby tego było mało reklama wyskakuje także tradycyjnie podczas uruchamiania programu. Ostatecznym kuriozum i gwoździem do trumny okazały się paskudne dziwadła dodawane do wiadomości w postaci durnowatych pseudo-emotikon. Powstały one zapewne jako "genialny" wypłód burzy mózgów w jakiejś podrzędnej agencji reklamowej. Pogratulowałbym pomysłowości ojcom tego konceptu i uznałbym całokształt tych działań za dobry żart w stylu Monthy Pythona i masełka Whizzo, którego ponoć dziewięć z dziesięciu gospodyń brytyjskich nie potrafi odróżnić od martwego kraba, gdyby sytuacja nie zmusiła mnie do skorzystania z tej aplikacji.