Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Albo szybko, albo z WiFi – Intercity ma problemy z Internetem w Pendolino

  • @Azi: "jakoś nie wierzę w sprzęty mające 17 lat"
    Jakie "sprzęty", na litość boską? O czym ty mówisz?
    18.03.2015 21:16

  • @Azi
    O jaki "niezniszczalny" sprzęt Ci chodzi?
    18.03.2015 21:06

  • @msnet: "zachciało im się tego "Pierdolino", które wcale nie jest dużo lepsze od produktów Pesy"
    PESA nie startuje nawet w tej samej lidze, nie ma i w przewidywalnej przyszłości nie będzie miała propozycji na skład KDP.
    http://b.leski.pl/index.php/2013/10/07/2252/
    Radzę się dowiedzieć czegoś o kolei, a nie bezmyślnie przepisywać rzeczy usłyszane w mediach niezależnych od myślenia.
    18.03.2015 18:53

  • @msnet: "Czy Pendolino ze swoimi 250 km/h to KDP?"
    Tak.

    "Poza tym Pesa ma w planach dostosowanie w przyszłości dartów do wyższych prędkości (do 250 km/h)."
    A ja mam w planie podróż na Marsa. I większe szanse realizacji.
    Bezpieczny przewóz tysięcy pasażerów z Vmax 250+ wymaga ogromnego doświadczenia w budowaniu składów, PESA go po prostu nie ma. Może aspirować do elitarnego klubu KDP i życzę im sukcesów, ale ma długą drogę do przejścia.
    18.03.2015 19:05

  • @Azi: @Pablo.C

    Nasze składy przez 17 lat po zakupie serwisowane będą przez producenta. Z jednej strony oznacza to, że jeśli coś się psuje, to nie nasze zmartwienie, z drugiej - nie możemy sobie we własnym zakresie przykręcać anten tam, gdzie nam się spodoba. Kpicie z własnej niewiedzy.
    18.03.2015 20:41

Windows 10 będzie darmowy dla piratów (aktualizacja)

  • @Darthnorbe: "No nie, więc nie wiem dlaczego ludzie tak ubóstwiają windowsa 7"

    Kapitalnie, do zakochania jeszcze ubóstwienie dołożyłeś :D
    To wszystko w twojej głowie jest, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, dlatego ciężko ci zrozumieć i sięgasz po wytłumaczenia nadprzyrodzone.
    18.03.2015 18:36

  • @Darthnorbe: "zachowują się jakby zakochali się w starej raszpli na dodatek z nadwagą, gdy młodziutka laseczka się do nich uśmiecha" | "Używanie 6 letniego systemu to wg ciebie okazywanie mądrości? LOL"

    Rozważanie aktualizacji sytemu operacyjnego w kategoriach uczuciowych, to wg ciebie oznaka zdrowia psychicznego?
    18.03.2015 16:21

Złote jabłko dla szaleńców: nierówna wojna zegarków

  • @Xyrcon: "Ponadto póki co współpraca Android Wear z systemem iOS istnieje w strefie marzeń i niejasnych plotek. Z takim argumentem nie da się walczyć i jeśli ktoś postradał tu zmysły, jest to osoba kupująca ZenWatcha do iPhone'a"

    Ale to przecież nie jest wiedza tajemna, że iGadżety nie współpracują z niczym spoza własnej rodziny, więc argument nie jest chybiony, po prostu rozciąga się także na ajfona. Stwierdzenie: "jeśli masz iPhone, to jesteś skazany na iWatch" trudno uznać za usprawiedliwienie zakupu, raczej jego przykrą konsekwencję.
    11.03.2015 17:00

Co zmienił cyfrowy podręcznik? Nauczyciele więcej drukują, rosną składki „na ksero”

  • @znik: "Nauczyciele mają odsyp z komercyjnych książek czy co????? "

    Owszem, w wielu szkołach tak to właśnie wygląda:
    http://www.rp.pl/artykul/1000522.html
    http://finanse.wp.pl/kat,1033691,title,Ksiazka-dla-ucznia-laptop-dla-nauczyciela...

    Dlatego darmowy podręcznik spotkał się z taką ostrą krytyką, po prostu wiele osób czerpie korzyści z opisanej w tych artykułach patologii.
    12.03.2015 12:33

  • @MiłoszW: "Serio jesteś pewien takiego uogólnienia"

    Nie ja muszę być pewien, to jest Twoje uogólnienie.

    @Anonim (niezalogowany): "Lol co za brednie z tym wydawcą. Nie wiem kto Ci to powiedział, chyba TVN"
    Źródło podałem, gdybyś se kliknął, wiedziałbyś, że nie TVN.

    @Mr. R (niezalogowany): "Nauczyciel ma prawo tak i przedstawiciel innego zawodu korzystać z narzędzi stworzonych i opracowanych przez specjalistów w danej dziedzinie"
    Jeśli więc ktoś Cię zmusi do korzystania z pomocy naukowych przygotowanych przez Bolka-tapeciarza, wtedy chętnie przyłożę ucho do Twojego punktu widzenia. Taka sytuacja nie ma jednak miejsca, więc próżne żale. Zachowujesz się jak Jasio, który się upiera, że ma prawo do kisielu, choć podano budyń.

    W samym Śląskim dwa lata temu na 90 skontrolowanych szkół 34 dostały polecenie rozwiązania bezprawnie zawartych umów z wydawnictwami. Tu jest źródło problemu i nie udawaj, że go nie widzisz. Najpierw zaproponuj, jak posprzątać to bagno, potem pogadamy o Twoim prawie do wyboru, który podręcznik rodzice uczonych przez Ciebie dzieci będą musieli kupić.
    13.03.2015 13:29

  • @Offka: "Uczniowie słabsi, tacy, którzy nie załapią, jak ich kolega z ławki rozwiązał to zadanie, potrzebują podręcznika, materiałów, dzięki którym będą mieli wszystko czarno na białym"

    Potrzebują pomocy, owszem, ale niekoniecznie podręcznika. Dobry nauczyciel nie ma problemów z tworzeniem pomocy naukowych i chętnie się nimi dzieli, tę naturalną u belfrów chęć przekazywania wiedzy trzeba po prostu wspomóc tworząc platformę na wzór Wikipedii. Wystarczy ludziom dać odpowiednie narzędzia, związać powstawanie pomocy naukowych z procesem nauczania (nie samych uczniów, nauczyciel też się wciąż rozwija, przynajmniej powinien), a ich dostępność przestanie być problemem. Zajrzyj tutaj:
    http://www.superbelfrzy.edu.pl/pomyslodajnia/lekcja-odwrocona-z-perspektywy-nauc.../
    http://www.superbelfrzy.edu.pl/gry-edukacyjne-gamifikacja/
    http://www.superbelfrzy.edu.pl/pomyslodajnia/udana-lekcja-z-tabletami/

    Są w szkole ludzie z pasją, trzeba im tylko przestać rzucać kłody pod nogi.
    14.03.2015 11:43

  • @Offka: "wśród tych pomocy może być i dobrze napisany podręcznik"
    Jasne, że może, ale przecież nie musi, prawda?

    "Nauczyciel angielskiego lub polonista nie będzie miał możliwości technicznych by np. tworzyć oprogramowanie do tablic cyfrowych, które pojawiają się w naszych szkołach, przynajmniej niektórych. Zauważ, że opisywana lekcja "z tabletami" była oparta o określoną platformę, oprogramowanie."
    Przecież nikt nauczyciela nie wymaga klepania kodu, wystarczy, że potrafi wykorzystać to, co już jest dostępne. Przywołana przez Ciebie platforma jest przecież ogólnodostępna i darmowa.

    "Narzeka się na brak oczytania Polaków (jest dramatycznie pod tym względem)"
    Nie jest znowu tak dramatycznie, średnio jest. A e-czytelnictwo u nas leży, bo e-booki nie są wyraźnie tańsze od papieru, choć nie trzeba wyrębywać lasów przy ich produkcji. Chcesz poprawić czytelnictwo - wspieraj biblioteki:
    http://kultura.newsweek.pl/jak-rozwinac-czytelnictwo-w-polsce-ksiazki-newsweek-p...

    Jeśli rodzic sam nie czyta, nie będzie kupował małemu dziecku kolorowych książeczek. W szkole to już jest chyba za późno, by tę stratę nadrobić. No i moim zdaniem kolory są mniej istotne, najlepiej, jeśli rodzice dziecku czytają zwykłe książki. Jeśli dziecko che opowieści, nie kolorków, łatwiej i chętniej się nauczy czytać.
    14.03.2015 23:13

  • @Offka: "Co ciekawe, np. producenci podręczników do nauki angielskiego sami dodają do swoich podręczników oprogramowanie dla tablic, masę materiałów dodatkowych."
    Same tablice też dają. Trza tylko umowę lojalnościową podpisać. A płacą rodzice. A potem brzydkie ministerstwo się wtrąca i psuje zabawę. Wszystko, co napisałaś w pierwszym akapicie, aż krzyczy o zmianę. Tablica dla Ciebie, czy Ty dla tablicy?

    "Mimo braku obniżonego VAT-u powoli się przebija wraz z czytnikami i telefonami, których po prostu łatwiej się używa niż papieru. No i na tym rynku mamy promocje typu "po 0 zł" itd. itp., których regularna ofiarą jestem."
    Niestety sam BookRage sprawy nie załatwi, książki MUSZĄ być tańsze.

    "Dla małego dziecka są bardzo istotne dotykalne cechy książeczki, którą samo może przeglądać. Dziecku trzeba dać wszystko, co stymuluje jego wyobraźnię i rozwój - kolorki też."
    Dzisiejsze książki dla dzieci to bardziej zabawki, niż książki, a z zabawek się wyrasta. Gdyby kolorki były takie ważne, dzisiejsze czytelnictwo skakałoby po niegdysiejszym, śmiejąc się pogardliwie z góry.

    "No i w każdej klasie jeszcze mamy szansę na stworzenie zainteresowania książką"
    I marnujemy tę szansę, trenując do egzaminów w zamian. A biblioteki, to takie stare budynki, których nikt nie chce. A kopiować książek nie wolno, bo to ponoć mordowanie kultury jest.
    16.03.2015 1:38

  • @Offka: "Ano trzeba podpisać lojalkę. Wcale nie mówię, że to w porządku"
    Ja nie mówię, że to nie w porządku, ja to nazywam po imieniu: korupcja.
    http://samorzad.pap.pl/depesze/redakcyjne.procedury/147476/Bez-korupcji--Wydawcy...

    "w zamian za popsucie zabawy Ministerstwo nie daje narzędzi. nie będę marudzić, gdy je da."
    A czym jest projekt rządowego podręcznika, jak nie dawaniem narzędzi właśnie? Sprawdź, przez kogo jest atakowany, a znajdziesz w szufladzie podpisaną lojalkę. No i niedostatek narzędzi może na ludzi różnie podziałać - jedni będą marudzić, inni założą gromadzący pomysły na lekcje serwis internetowy. Na lekcjach można robić cuda bez "podarowanej" przez wydawnictwo tablicy, liczy się kreatywność, nie gadżeciarstwo.

    "A tablica jest dla dzieciaków, do domu jej nauczyciel nie zabierze"
    Spytaj dziecka, czy woli tablicę w Twojej klasie, czy tablet we własnym plecaku. Bo jeśli zsumować kasę wywalaną przez rodziców na podręczniki (czyli także na Twoją tablicę), to mogłoby mieć trzy. Albo komputer. Wiem, paskudnie to brzmi, ale próba sugerowania, że te bezprawne, zawierane po cichu umowy wydawnictwa ze szkołą, których efektem jest ta nieszczęsna tablica i szalone rachunki za podręczniki, że to wszystko jest "dla dobra dzieciaczków" - oj bardzo śliski argument. Od razu przed oczami staje kochany Pterry (niechodpoczywawpokoju) i grota Wiedźmikołaja w supermarkecie.

    "Książki nie będą tańsze."
    Zgadza się, dopóki wydawnictwa będą się upierać przy dziewiętnastowiecznym modelu biznesowym, książki nie będą tańsze. Dotyczy to także szkół i podręczników. Czas wyjrzeć z nory. Nie można dłużej ignorować faktu, że dostęp do wiedzy dzięki Internetowi stał się śmiesznie łatwy, że nie trzeba drogiej tablicy z własnościowym oprogramowaniem by dziecku pokazać skowronka po angielsku.

    "Ty mówisz o interaktywnych zabawkach, ja o książkach"
    Ależ ja właśnie mówię o książkach, prawdziwych książkach dla dzieci. Przebogato ilustrowanych, o kartkach z papieru zachwycającej jakości. Takich, o których w czasach rozpasanego czytelnictwa w Polsce można było tylko pomarzyć :)

    "Niektórzy nauczyciele nie marnują. A niektórym się po prostu nie chce. Tak, jak nie chce się i niektórym rodzicom, którzy "wyłączają" dziecko, sadzając je przed telewizorem lub komputerem."
    Jeśli chcemy, by wszystkim się chciało, nauka nie może przebiegać w rytmie wyznaczanym przez egzaminy. Zgadzam się, że to temat rzeka.
    16.03.2015 13:55

  • @Offka
    Nie mam nic przeciwko samym egzaminom, problem w tym, że w obecnym systemie wszytko jest im podporządkowane. Kiedyś nauczyciel egzaminował własnych uczniów, dzisiaj w szkołach produkuje się towar, a zewnętrzna kontrola jakości przykleja metkę, od której nie ma odwołania. Wszystkim rządzi schemat. Uczy się rozwiązywania testów, zabija się wyniesioną z przedszkola umiejętność współpracy. Sądząc po Twoim ostatnim zdaniu, nasze spojrzenie na reformę się pewnie w niejednym miejscu pokrywa.

    Ale rozmawiamy w wątku o cyfrowym podręczniku, który nie miał magicznie uzdrowić oświaty, miał tylko rzucić piach w tryby maszyny zmontowanej w celu dojenia rodziców i otworzyć szkoły na nowe sposoby dostępu do wiedzy. Owszem, sam podręcznik nie jest bez wad, ale to krok w dobrym kierunku, choć bardzo spóźniony.
    16.03.2015 17:22

  • @MiłoszW: "Dalej: wybitny nauczyciel nie potrzebuje podręcznika? OMFG jakie brednie"

    Oczywiście, że brednie. Nie trzeba być wybitnym nauczycielem, przyzwoity - czyli taki, którego możliwości nie kończą się na jednej przeczytanej książce do przedmiotu - też sobie poradzi. Podręcznik był konieczny, gdy stanowił pewne i najłatwiej dostępne źródło pomocy naukowych, to już od dawna nie jest prawdą, więc przystał być obowiązkowy.
    11.03.2015 16:29

  • @@Xyrcon: "Niektórzy nauczyciele nie pozwalają uczniom zabrać papierowego podręcznika do domu"

    Takie przypadki należy natychmiast zgłaszać, ci nauczyciele postępują bezprawnie.
    Lubię ludziom na przykładzie tego podręcznika demonstrować, jak mogłoby wyglądać zaopatrzenie dziecka w podręczniki, gdyby wreszcie przewalczono opór środowiska i całkowicie zrezygnowano z tych tradycyjnych, papierowych, często wciśniętych rodzicom na podstawie szemranej umowy szkoły z wydawcą. Wszyscy podchodzą do tematu bardzo pozytywnie. A, że część kiepskich belfrów marudzi? Co z tego?
    11.03.2015 16:40

  • @#r2d2#: "zdecydowana większość nauczycieli nie potrafi nawet włączyć komputera (...) na przedmiotach ścisłych każą się na pamięć uczyć wzorów zamiast uczyć myślenia i dochodzenia do rozwiązania problemu"

    Wybrałeś złą szkołę.
    11.03.2015 17:38

Dziś o 18:00 w dobreprogramy na żywo: czemu w IT jest tak mało kobiet?

  • @chaosi: "Jak sobie wyobrażasz parytety w sporcie ?"
    A kto mówi o parytetach? Bariery należy rozpoznać i usunąć (bądź zrównoważyć), przymus tylko pogłębi problem. Zobacz, ile tu osób twierdzi, że kobiety są jakoś genetycznie zaprogramowane, by nie radzić sobie z matematyką. Ta debilna teza nie znajduje pokrycia w faktach, ale oni wiedzą swoje i wg własnego przekonania będą wychowywać własne dzieci. Należy im uświadomić, że się mylą i już jedną ważną barierę mamy z głowy. Pewnie, że różne uwarunkowania rodzinne zawsze będą w jakiś sposób bardziej obciążać kobiety, niż mężczyzn, ale przynajmniej możemy zadbać, by przeszkodą na ich drodze zawodowej nie były idiotyczne przesądy.
    04.03.2015 22:00

  • @Xyrcon: "Wiem, przeraża, ale co poradzisz?"

    Rada jest prosta: powoływać się na twarde dane. W inteligentnym towarzystwie to wystarczy do rozwiania stereotypów, matołków nie przekonasz w żaden sposób, ale też pewnie ich towarzystwa nie szukasz, więc strata mała. Ważne, że wyniki testów pokazują, że już teraz dziewczęta w szkole dyskryminowane nie są, start na studia mają więc równy. Pytanie, jak przez te studia przejść, bo tu wciąż jeszcze jest sporo do zrobienia.

    Niestety w programie nie odpowiedzieliście na postawione w tytule pytanie, poświęciliście minutę na zwięzłą informację: "wychowanie i studia", a potem rozmowa została pokierowana wg schematu "wywiad z dziwolągiem", nawet pytania o zwyczaje godowe padły. A chciałoby się na przykład dowiedzieć, dlaczego wszystkie panie w studiu natrafiały na jakieś przeszkody na uczelniach. Bo ogólne wrażenie jest takie, że jeśli się już ma dyplom w łapie, to potem jest już tylko z górki, że najgorzej, to jest właśnie na studiach. Zabrakło szczegółów.
    05.03.2015 17:28