Wiemy już mniej więcej czym może zaskoczyć klawiatura Apple, wiemy o jednym przycisku myszki, program też uda nam się zainstalować bez większego problemu. No to teraz... idziemy na jabłka. Cały jabłkowy sad mamy tuż po instalacji umieszczony na dysku. Jabłka jakie w nim znajdziemy bywają tak słodkie jak i kwaśne, i kolorów wszelakich... Ale mnie wzięło - jabłka? Jakie jabłka?!... Nie o jabłkach będzie mowa, ale o pewnych cechach systemu MacOSX, które mogą być (albo i nie) interesujące dla użytkowników innych systemów. Zacznę standardowo czyli od początku.
„Early on with the first Apples, we had these dreams that the computer would let you know what you wanted to do.” - Steve Wozniak
Legenda głosi, że pewnego dnia w 1979 roku Steve Jobs zawitał do Xeroksa i zwiedzając ich laboratoria trafił na projekt graficznego interfejsu, który koledzy z kserokopiarkowej firmy uznali już za trochę martwy. Jak widać, zabrakło im wizjonerskiego umysłu Jobsa, żeby dostrzec w nim potencjał. Cwany Stefan popatrzył, pokombinował, zapamiętał i... popędził do swojej pracowni.