Mając dar mowy tak bym powiedział:
Oto ja monitor bezdomny, wyrzutek, upadły śmieć elektroniczny, który zostałem stworzony przez człowieka, jego potęgę umysłu i spryt wielu rąk w ogromnym z kombinacie produkcyjnym. Kiedyś byłem, jednym z wielu stojących na sklepowej półce, gotowy do pracy, piękny, nowoczesny i pożądany przez wielu oglądających. Pewnego dnia zjawił się ten, który mnie kupił – mój władca: „człowiek myślący”.
Służyłem wiernie mojemu panu , przez długie lata. Pan dobry był karmił mnie energią, na własny koszt, wycierał kurz z obudowy, dbał o czystość ekranu, obchodził się, jak z jajkiem, uważając abym się nie stłukł. Tak to były dobre czasy, ale ta sielanka musiała się kiedyś skończyć . Wszystko co ma początek, musi mieć też swój koniec i oto stało się „padłem” definitywnie, jestem trupem. Czy naprawa w jakimś serwisie przywróciłaby mnie do życia – to się nie kalkuluje mojemu władcy, są godniejsi następcy.