Z racji ostatniej popularności wpisów o Linuksie nie będę w tym świetle oryginalny.
Ale spokojnie nie zamierzam po raz enty maglować Windows vs. Linux bo ile można Linux to Linux a Windows to Windows. Wolałem się zająć czym ciekawszym.
Lubuntu czyli Ubuntu i LXDE to ciekawe distro. Poszukując czegoś dobrego do pracy z Live CD (z racji współdzielonego komputera i partycjonowania którego nie zamierzam tknąć).
Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to szybkość.
Zwykłe Ubuntu 9.10 działało sprawnie choć co jakiś czas musiało pokręcić płytką.
OpenSUSE 11.3 z KDE to zdecydowanie nie to jeśli chodzi o pracę na LiveCD.
Za to LXDE ... LXDE było po prostu gotowe całe środowisko dostępne bez zbędnego kręcenia dyskiem, co czyni z niego najprzydatniejszą czynnik jeśli chodzi o pracę pod Live CD.
Całe distro jest bardzo odchudzone w porównaniu do tradycyjnego Ubuntu zamiast Firefoxa jest Chromium a zamiast np. Thunderbirda jest Sylpheed. i tak dalej i tak dalej. To co było zbyt ciężkie pod Ubuntu zastąpiono lżejszymi odpowiednikami.