"Osadnicy" w zamknięciu (Settlers Online PL Closed Beta)

Miałem się uczyć... Jutro mam poprawkę z Przetwarzania Równoległego. Ale, jako że w dniu dzisiejszym zaliczyłem inny przedmiot, postanowiłem trochę sobie "poświętować" i nieco zagrać. Tak się akurat złożyło, że zajrzałem na stronę CDAction, a tam... artykuł o 25k kodów do Settlers Online Closed Beta. Aż żal byłoby nie skorzystać, szczególnie, że w ostatnim czasie brakowało mi tego typu gry.

...a wyszło jak zwykle

No to co? Skoro żal nie zagrać, to w takim razie trzeba to sprawdzić. Procedura była prosta. Klik - strona z generatorem kodów - klik - kod jest na mailu - klik - konto stworzone - i w końcu klik - aktywowane. Hura! Jestem Panem Osadników!

O szkołach słów parę w erze "global blackout"

Przed chwilą Minister Michał Boni potwierdził, że Polska podpisze ACTA (...) Dokument ten naraża naszą wolność (...) neguje podstawy demokracji. Na znak protestu strona dobrychprogramów zostanie wyszarzona, a nasze logo ocenzurowane na 24 godziny.

No niestety, o nas, blogerach, nie pomyśleliście ;) A niektórzy też chcieliby swoje blogi wyszarzyć. Z tego względu, wybrałem najbardziej szary spośród szarych i przygnębiających stylów bloga, a także wstawiłem odrobinę podrasowany avatar z cenzurą i krakenem.

Szkoła

Jednak nie o tym nam dzisiaj rozmawiać. Prawdziwym tematem, który spędził mi sen z powiek i sprawił, że piszę ten tekst zamiast, jak na studenta przystało, iść spać (ha-ha-ha), żeby jutro uczyć się na kolejny egzamin (to już nie jest nawet zabawne...), jest szkoła. Poczciwa, polska szkoła.

Obierzmy sobie cel. Do wyboru mamy liceum ogólnokształcące, liceum profilowane i technikum. Podstawówkę odpuszczam, tam wiele i tak nie ma do zmian. Gimnazjum też opuszczam, gdyż ogólnie jestem jego wielkim przeciwnikiem w naszym polskim wydaniu.

"Meee, Meee" - czyli "Owczym Pędem"

Była sobie kózka mała,
I tak sobie gdzieś meczała,
Przyszła obok kózka dwa,
Za przykładem w "mek" i ta!

Teraz meczą kózki dwie,
Bródka w bródkę: meee, meee, meee.

Przyszła wreszcie kózka trzecia,
Zobaczyła i...

...i właśnie.

I ta trzecia kózka zdecydowała, że tak być nie może. No jak to tak? Dwie kózki meczą tak samo?! Toż to wbrew wszelkiemu prawu! Wbrew wszelkiej idei! Poszła więc do kilku innych, starszych kóz, coby obmyślić plan. "Nie wolno meczeć tak samo" - mówił zapis - "każda koza ma prawo do własnego meczenia, każda koza ma prawo do obrony własnego sposobu meczenia, niezależnie, czy inne wiedzą, że ona meczy w ten sposób!". Poszły z tym do wszystkich kóz, które oczywiście zaczęły to rozpatrywać.

Gdy nasze dwie małe kózki się o tym dowiedziały, pierwsza z nich momentalnie przystała do drużyny kózki trzeciej. "Faktycznie" - myślała - "mogę na tym wyjść zyskownie! Będę jedyna w swoim rodzaju!".

W tym czasie, samotna kózka druga okazała się wcale nie być taką samotną.

Moja „walka z wiatrakami” – ASUS Lamborghini – część 2

Słowem wstępu, odnośnie „walki z wiatrakami”. Mam pecha, i to sporego. 90% sprzętu, który zakupię, jest fabrycznie uszkodzony lub wadliwy. Praktycznie w ciągu pierwszego miesiąca od zakupu, sporo spośród tych 90% ląduje na reklamacji. Pozostała część to zbyt malutkie "badziewia", żeby się o to martwić.

Co kreuje taki los? Nie mam bladego pojęcia. Po prostu tak jest i tyle. Możliwe, że ja uznaję za wady coś, co inni uznają za zwykłe zużycie lub po prostu umieją przeboleć. U mnie jest zasada: jak coś kupuję, to działa to co najmniej 2 lata bez "uszczerbku na zdrowiu". No i to by było na tyle, nic więcej.

Niniejszy wpis poświęcony jest części drugiej moich zmagań z firmą ASUS odnośnie wyprodukowanego przez nich netbooka ASUS Automobili Lamborghini VX6. Rzecz miała miejsce w Listopadzie i Grudniu roku pańskiego 2011.

Moja „walka z wiatrakami” – ASUS Lamborghini – część 1

Słowem wstępu, odnośnie „walki z wiatrakami”. Mam pecha, i to sporego. 90% sprzętu, który zakupię, jest fabrycznie uszkodzony lub wadliwy. Praktycznie w ciągu pierwszego miesiąca od zakupu, sporo spośród tych 90% ląduje na reklamacji. Pozostała część to zbyt malutkie "badziewia", żeby się o to martwić.

Co kreuje taki los? Nie mam bladego pojęcia. Po prostu tak jest i tyle. Możliwe, że ja uznaję za wady coś, co inni uznają za zwykłe zużycie lub po prostu umieją przeboleć. U mnie jest zasada: jak coś kupuję, to działa to co najmniej 2 lata bez "uszczerbku na zdrowiu". No i to by było na tyle, nic więcej.

Niniejszy wpis poświęcony jest części pierwszej moich zmagań z firmą ASUS odnośnie wyprodukowanego przez nich netbooka ASUS Automobili Lamborghini VX6. Rzecz miała miejsce w Listopadzie i Grudniu roku pańskiego 2011.