Gnome Shell 4.0 beta - Czy czeka nas rewolucja?

Dopiero co, ledwie parę dni temu usłyszeliśmy o gnome shell w wersji 3.4. Sporo nowości, tylko czekać, aż pojawi się w dystrybucjach. Teraz jednak pojawił się news przewracający świat linuxa (a przynajmniej tego opartego o środowisko gnome) o dobre 360 stopni. Wypłynęła wcześniej skrzętnie ukrywana informacja o nowym GS 4.0.

Zapytacie zapewne, jak to możliwe. Wnioskując jednak z artykułów na Distrowatch.com i blogach twórców można z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że dotychczasowy GS był zaledwie środowiskiem testowym, na którym to przy użyciu GTK 4.0, nowatorskich technologii webowych powstanie doskonałe miejsce pracy.

To tak tytułem wstępu. Poniżej kilka garści nowości, sposób instalacji tego środowiska i trochę czysto prywatnych prognoz i opinii

Co nowego?

A no całkiem sporo. Masa funkcji i dodatków w tym pełna integracja z Facebookiem i Google Plus.
Ale od początku.

Co pod maską?

Całość została przeniesiona (na razie połowicznie) na GTK 4. Co ciekawe zastosowana zostanie własna implementacja tychże bibliotek o wiele mówiącej nazwie Serco.

O płaceniu za darmowe słów kilka...

Wpis ten powstał dzięki natchnieniu chwili. Wybaczcie więc drobne błędy. Czepianie się literówek mile widziane. ;)

Geneza

Otóż siedząc w paskudną wręcz dzień w domu i przeglądając różne dziwactwa w necie zerkąłem w maila. Pierwszy z brzegu mail to subskrypcja jakiegoś czasopisma w formie elektronicznej. Tytuł głosił o pojawieniu się "wspaniałych" (w cudzysłowie, bo moja styczność z tymi produktami była marna) produktów od Apple. Mail był sprzed paru dni (ot skleroza; nie zawsze sprawdzam pocztę). Wyglądały ślicznie. Ale cena była potworna. Ot taki wilk skaczący człowiekowi do portfela. Ale nie o tym. Więc zerkam na allegro (a nuż może będzie jakaś okazja), bo noszę się z zakupem laptopa z Mac OSem.

A tam na pierwszej stronie (oczom nie wierzę) są jak byk dwie oferty systemu z Cuppertino w cenie poniżej 100 złotych, i to wersja Family Pack na pięć stanowisk. Żart jakiś myślę. Lion by tyle kosztował. A oto dowód:

Hm portfeliku chyba jednak będziesz musiał schudnąć

Prawda, jak się okazało była zupełnie inne. A jaka. Już mówię.

Zenware - sztuka funkcjonalności cz. 2

A więc kontynuując poprzedni wpis.
No cóż. Teraz postaram się zaprezentować kilka (dokładnie 3) bardzo ciekawe aplikacje.
Chodź zapewne znane, może przydadzą się poszukiwaczom utraconej w innych programach prostoty.
Zaczynamy

Aplikacje dla Linux / Unix

PyRoom

To kolejny klon Writeroom tym razem na systemy Unixowe i Linuxowe.
Wygodna aplikacja, nieco przypomina całkiem dobrze się sprawdzającego na Winzgrozach Q10. Ma co jest wadą dość ograniczoną funkcjonalność.
Dużą zaletą jest wolność i otwartość kodu aplikacji, więc osoby znające pythona powinny bez problemu spróbować swoich sił dodając nowe funkcje
Instalacja nie powinna nastręczać kłopotów. W ubuntu jest w domyślnym repozytorium.
A o to strona programu pyroom

Nano

Nano to często podstawowy edytor w systemach Unix/Linux, występuje bardzo często w duecie z vi / vimem. Ale o nich potem.
Nano to edytor mimo prostoty dość wszechstronny.

Zenware - sztuka funkcjonalności

Mianem wstępu

Poniższy wpis popełniłem chcąc w miarę krótko opisać specyficzny typ oprogramowania, któego ja jestem wielkim fanem. Jak można się z tytułu wpisu domyślić będzie o Zenware.

Ale co to do licha jest zenware?

Znamy od początku spotkań z informatyką takie pojęcia jak software - czyli oprogramowanie, hardware - sprzęt, freeware - aplikacje darmowe, czy shareware - kosztujące niewiele aplikacje. Do tego towarzystwa dochodzi jeszcze adware i inne mniej przyjemne elementy.
Zenware jest to rodzaj oprogramowania, gdzie nacisk jest na funkcjonalność i prostotę wygląda, a nie na zbędne w gruncie rzeczy bajery.
Nazwa wzięła się od wschodniej filozofii - Zen. Filozofia ta mówi o skupieniu się na swoim wnętrzu i poznaniu świata przez poznanie siebie. Skomplikowane. No dobra dość tej filozofii. Jak to ktoś powiedział - "Filozofowanie zostawmy filozofom".
My zajmijmy się informatyką.
Co wyróżnia zenware na tle reszty oprogramowania?
Wygoda, prostota i funkcjonalność.

To ładnie brzmi, jak wygląda zenware

Njawygodniej będzie mi zaprezentować to na przykładzie dostępnych aplikacji.

Już nie tylko chrome

Nie tak dawno w najnowszym buildzie Chrome - Canary 13, w about:flags zaprezentowano nową, jeszcze bardziej minimalistyczną wersje omniboxa.
Omnibox to nic innego, jak zintegrowany pasek wyszukiwania wraz z paskiem adresowym.
Wydawać by się mogło, że coś takiego uczyni przeglądarkę jeszcze przydatniejszą z punktu widzenia użytkowników mniejszych monitorów.
Jednak dla licznych użytkownikow firefox 4 też przyszło nielada wybawienie.
Pojawił się dodatek LessChrome 4.
Narazie jest to tylko eksperyment, ale można powiedzieć bardzo udany.
Ogromna możliwość konfiguracji pozwala ta zmodyfokiwać firefoxa, że niczym nie ustepuje produktowi spod znaku firmy z Mountain View.
Jak narazie dodatek można pobrać stąd.
Gorąco polecam wypróbowanie. Według mnie dodatek stanowi wprost genialne uzupełnienie.
Jedyny problem moga poczuć osoby zbzikowane na temat bezpieczeństwa.
No cóż nie widać urlu, który się wczytuje, a dane są wysyłane wprost do Google.
Ale...

Szczęśliwe jest życie... neandertalczyka

Witajcie wszyscy ci, którzy mieli dość samozaparcia by przeczytać ten wpis.

Niecałą dobę temu pojawiła się w moim rodzinnym mieście istna katastrofa.
Jaka?
Otóż najgorsza z możliwych dla naszego technicznego i informatycznego społeczeństwa, padł prąd.

Bywa gorzej powiecie. Może i racja.

Cała sytuacja utrzymała się kilka godzin.
No dobra, ale o tym dalej.

W pierwszych minutach spodziewałem się, że to korki, ale te całe.
Potem chwila refleksji nad tym skąd ta awaria.

Najgorsze, że nie sprawdzisz, padł modem i żegnaj internecie.
Telefon stacjonarny też nie działa, a komórka rozładowana leży smętna podpięta do ładowarki.
Pierwsza myśl - poczekamy.
Mija kilka minut, a prądu jak nie było tak nie ma. Uspokojenie nadchodzi. Sięgam po długo odkładaną książkę. Mija tak kilkanaście minut i kilka rozdziałów tejże powieści.

Myślę - "Co tu robić?". Patrzę,biurko zawalone szpargałami. Pięć minut potem już jest porządek, czyściutko.
No, a że cała sytuacja była późno, gdy słońce zachodziło trzeba było się szykować do spania.
Kolacja zjedzona patrzę na zegarek.

Sabayon - system jako centrum multimedialne

Przy coraz lepszych monitorach i z możliwością podpięcia naszego domowego telewizora do PC z każdym rokiem wzrosta potrzeba zgrabnego systemu zoptymalizowanego do odtwarzania tylko i wyłącznie filmów bądź muzyki. Często potrzebujemy systemu gotowego do oglądania filmów w kilka sekund od włączenia komputera.

System z Redmond od Visty posiada coś nazywanego poprostu media center. To aplikacja przydatna jeśli o oglądanie telewizji na komputerze chodzi. Jednak niestety jest również strasznie brzydka (w moim odczuciu) i często niesłychanie nieporęczna. Kolejnym minusem jest powolność. Dlatego warto według mnie zastanowić się nad fajną alternatywą.

Ku nam wychodzi włoski system o nazwie Sabayon. Jest to dystro oparte na Gentoo. Domyślnie posiada (instalator live-DVD) aplikację o nazwie Sabayon Linux Media Center (lub XBMC Media Center). Zaletą jej jest napewno możliwość pracy całkiem niezależnie od systemu. Program ten posiada na dodatek pokaźny zestaw funkcji spakowanych do wygodnego menu. Pozwala na uruchomienie szerokiej gamy popularnych formatów. W międzyczasie można sprawdzić najświeższą prognozę pogody.

Vimperator - szybsze korzystanie z internetu

Vimperator pojawiający się w tytule to niezwykle przydatny drobiazg do przeglądarki Firefox. O natywnych dodatkach do innych przeglądarkach dalej. Ale czym jest ten Vimperator. Większość ludzi mających styczność z programowaniem, czy w ogóle z środowiskami z rodziny Unix/Linux znają konsolowy edytor tekstu o nazwie Vim. Po krótce go opisze, by wprowadzić tych, którzy jeszcze go nie znają. Vim to na pierwszy rzut oka, tylko edytor na poziomie nawet nie notatnika od producenta ze wspaniałym logiem okienka. Siła tego edytora kryje się w poleceniach uruchamiających różne funkcje kryjące sie pod maską edytora. Od wyszukiwanie ciągów znaków, sprawdzanie pisowni aż po tworzenie makr. Dzięki pracą na trybach to pozwala stworzyć ogromny zasób narzędzi, który dostępne pluginy i skrypty tylko powiększają. Co to ma wspólnego z przeglądarką internetową. Otóż to, że teraz to samo, a może nawet więcej możemy mieć zaraz pod pod reką, czy też klawiaturą. Całość wygląda skromnie. Ot to tylko ten cienki pasek na dole ekranu. Ale jakie możliwości. Pozwala rozszerzyć funkcjonalność przeglądarki.

Subiektywne porównanie. Wojnę czas zakończyć - Netbooki

Właśnie całkiem z głupoty przeczytałem pewien wpis w którym porównuje się Windows XP Z ubuntu LTS 10.04.
Powiedzmy, że był on straszny. Ktoś nie lubi linuxa. Przyznaje bez bicia. Sam korzystam z Windows. ALE Linuxa też. Porównanie to jest robione na netbooku Samsung N150 procesor Intel Atom. 2 GB ramu .Test zrobiłem na normalnie zainstalowanym Ubuntu UNE 10.04 i windows 7 starter.

A więc
Instalacja.
Najpierw windows 7 starter na partycji 40 GB. Myślałem, że będzie lepiej. Wszystko pięknie. Instalacja trwa. Poszedłem czegoś się napić. 15 minut później dobiegało końca. Restart. Uruchamiam system. No i happy patrzę jak instalacja dodatkowego oprogramowania, robienie kopii zapasowej trwa. No i zajęło to godzinkę.
Po czym przyszedł czas na antywirusa, ale o nim może później. Kolejne 15 minut.
Na koniec touchpad mulił nawet na max w ustawieniach. Lekki żal

No i Ubuntu, po niezbyt miłym momencie ustawiania partycji poszło z górki. Pół godzinki i miałem wpełni sprawny system. Jeszcze aktualizacja - zajęło ze trzydzieści minut.
Zero problemów, wszystko działa jak złoto.