1stFone — telefon dla dziecka od lat 4 do 9

W życiu każdego współczesnego rodzica przychodzi taki moment, kiedy staje on przed wyborem telefonu komórkowego dla swojej pociechy. W wielu sytuacjach dobrze móc w każdej chwili zadzwonić do dziecka lub dać mu możliwość błyskawicznego kontaktu z kimś z rodziny. Sporo telefonów dostępnych na rynku ma odpowiednie narzędzia i zabezpieczenia, ale nie nadają się dla najmłodszych — są dość trudne w obsłudze dla 4- czy 6-latka, łatwo je zgubić lub zepsuć, no i sporo (relatywnie) kosztują. Naprzeciw potrzebom najmłodszych użytkowników komórek i ich rodziców wyszła firma CyCell, wprowadzając na brytyjski rynek 1stFone — pierwszy telefon.

1stFone jest banalnie prosty i służy tylko do dzwonienia. Urządzenie, w przeciwieństwie do innych przyjaznych dzieciom telefonów, nie ma nawet wyświetlacza — jedynie przyciski pozwalające nawiązać połączenia z wybranymi przy zamawianiu urządzenia numerami (maksymalnie 12), odebrać połączenie i regulować głośność. Urządzenie jest lekkie (40 gramów), odporne na upadki i powinno przetrwać nawet zabawy na zewnątrz. Jego wymiary zostały tak dobrane, aby było wygodne dla niedużych dłoni dzieci w wieku od 4 do 9 lat, do których jest kierowany.

Telefon można uatrakcyjnić, wybierając w kreatorze kolor i wzór, jaki zostanie na nim nadrukowany. Opcjonalnie można na nim umieścić także przycisk wykonujący połączenie alarmowe (w Wielkiej Brytanii 999) oraz własny numer telefonu. Sam telefon kosztuje 55 funtów i jest dostępny z abonamentem lub w wersji przedpłatowej, prawdopodobnie można (choć producent o tym otwarcie nie pisze) umieścić w nim również kartę microSIM innego operatora.

Projekt jest młody i na razie trudno powiedzieć, czy te telefony zdobędą przychylność rodziców i zainteresują dzieci, tym bardziej nie da się przewidzieć, czy wyjdą poza Wyspy. 1stFone działa na jednym ładowaniu baterii około 3 dni, ale firma CyCell zapewnia, że po włączeniu odpowiedniej opcji (suwak z tyłu telefonu) bateria utrzyma energię przez 12 miesięcy. Podobny projekt sprawdził się w rękach osób cierpiących na chorobę Parkinsona, firma oferuje także telefony z przyciskami opisanymi alfabetem Braille'a.

Jeśli zaś chodzi o inne telefony dla najmłodszych, wbrew pozorom jest ich sporo. W zeszłym roku na Bliskim Wschodzie zadebiutował Mobee, LG zaprojektował Migo (w Polsce znany jako Fonek A88), dostępny jest także aQooQoo z odbiornikiem GPS, z kolei u amerykańskich operatorów można kupić model Firefly, Teddyfone czy Kyocera Mamorino.

© dobreprogramy

Komentarze

KyRol   12 #1 10.05.2013 18:10

"Jeśli zaś chodzi o inne telefony dla najmłodszych, wbrew pozorom jest ich sporo."

A windows phone to pies? ;P Tak szczerze powiedziawszy nie wiem po co telefon dziecku. Przyzwyczai się takie, podrośnie i później bez zgody rodziców na cokolwiek wszystko będzie w jego zasięgu. Kto wie, czy taki dzieciak zrobi rodzicom prezent po złości w postaci np. nieoczekiwanej przesyłki za pobraniem lub jakiejś umowy... Oczywiście można wyciągać z głowy godzinami o wiele gorsze przypadki czy scenariusze... Myślę, że dzieciaka najpierw wychować, a później rozważyć zakup telefonu biorąc pod uwagę jego zachowanie. To samo z komputerem czy netem...

  #2 10.05.2013 18:11

Już widzę na horyzoncie pozew o dyskryminację za przyciski "Mum" & "Dad" :P

  #3 10.05.2013 18:13

Rodzice dzisiaj maja jakiegoś szmergla na punkcie kontrolowania dzieci. Koniecznie trzeba jeszcze dowalić GPS i Google Glass i śledzić na bieżąco każde pierdnięcie pociechy, żeby broń boże krzywda się nie stała.

  #4 10.05.2013 18:24

Pomysł super, ale dla dzieci od wieku pogimnazjalnego. I piszę "dzieci" z premedytacją, bo uczniowie gimnazjum zachowują się często na poziomie małych dzieci. Co do Internetu, to największą sieczkę z mózgu robią facebooki, nk-i, demotywatory, youtube itp. Znam to niestety z doświadczenia z dziećmi. Ja jestem za całkowitym zakazem fonów w szkołach. Chcesz zadzwonić - jest sekretariat - w zamierzchłych czasach nie było problemu.

WODZU   9 #5 10.05.2013 18:50

Słusznie. Stado tresowanych owiec do golenia trzeba wychowywać sobie od najmłodszych lat. Podobnie robi armia rosyjska.

m4rciniak   5 #6 10.05.2013 19:28

Wy tu macie jakieś dziwne fobie (patrz mój chyba poprzedni komentarz o FB) i dziwne myślenie. Tak dziwne jak mi się nie chce rozwijać tej myśli. Ale muszę przyznać, że jedna rzecz mnie zaintrygowała (na tyle, że tutaj piszę, a komentarze rzadko piszę bo zazwyczaj kłócicie się o systemy lub przeglądarki czyli... pfff):
A co mnie tak zaciekawiło? KyRol, powiedz mi proszę coś więcej o tych umowach zawieranych przez dzieci w wieku przedszkolnym, nigdy nie słyszałem - a może słusznie ostrzegasz przed pięciolatkiem mającym CAŁE KILKA GUZIKÓW do dyspozycji. Może namieszać. Świat się kończy.

The_Game   4 #7 10.05.2013 20:23

W 100% muszę się zgodzić z m4rciniak co do "kłótni o przeglądarki itd.". Patrząc na większość dyskusji aż chce się zamknąć przeglądarkę.. każdy używa czego chce i w czym mu wygodnie i kropka. Po co mówić co jest lepsze a co gorsze i w dodatku czasem obrażać innych? Ale nie o tym :D Samo wychowanie dziecka to jedno a telefon to drugie. Niestety ale dość późno się opamiętali panowie z CyCell, z tego względu, iż większość dzieciaków w tym wieku już zna potęgę aktualnych telefonów i jakoś niezbyt mi się chce wierzyć, że nagle jak zobaczą 1stFone'a będą z niego zadowoleni. Dzieciak będzie płakał i marudził, że tego nie chce i mają mu kupić nowego iPhone'a czy cokolwiek innego, bo nie może choćby grać.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  18 #8 10.05.2013 20:33

A ja uważam, że taki 4-latek nie powinie mieć żadnego telefonu. Bo po co? Czy takie dziecko zostaje same w domu czy samo wychodzi? Nie, takie dziecko jest zawsze pod czyjąś opieką (rodzice, dziadkowe, niania itp.) i nie widzę potrzeby aby taki berbeć musiał dzwonić gdziekolwiek.

bachus   11 #9 10.05.2013 20:34

@KyRol: zbyt długo dyskutować na temat Twojego podejścia, może najprościej:

- Tato, kup mi rowerek!
- Rowerek... Syneczku, olej rowerek. Poczekaj, niedługo będziesz mógł jeździć na motorowerku, nie wolisz motorowerka?
- Jasne, tato!
...Minęło trochę czasu...
- Tato, kup mi motorowerek!
- Synu, motorowerki są da wieśniaków, poczekaj roczek, kupimy skuterek, nie wolałbyś skuterka?
- Super, tato, jasne, że wolę!
...Minęło trochę czasu...
- Tato, kup mi skuterek
- Ech, synu, skuterki są dla ciot, poczekaj dwa latka dostaniesz motor! Motor! Nie chcesz motoru?
- Tak! Tak! Chcę!
...Minęło trochę czasu...
- Tato, co z moim motorem?
- Synu, powiem szczerze, jest sens kupować motor skoro za rok będziesz już mógł prowadzić samochód? Prawdziwą brykę! Hę? HĘ?
- Jasne, tato...
...Minęło trochę czasu...
- Tato, kup mi auto...
- Auto? Po ch*j ci auto, jak ty nawet na rowerku jeździć nie umiesz...

A sam telefon - idea genialna. Gdyby co, dziecko zawsze może zaalarmować rodzinę, jak coś się dzieje.

  #10 10.05.2013 20:38

Hahahaha
"nie nadają się dla najmłodszych — są dość trudne w obsłudze dla 4- czy 6-latka"
to ktoś tu dawno nie miał styczności z obecnymi dzieciakami :D Maluchy potrafią nie tylko grać w Minecrafta na PC i kreatywnie go wykorzystywać, ale bez problemu radzą sobie z pobieraniem gier z Google Play i poznawaniem ich zasad nie znając nawet angielskiego :D
Dzieci łapią szybciej niż nam się wydaje, ale przez ciągłe próbowanie i brak troski czy robią coś źle i tu jest pies pogrzebany smartfona dla przedszkolaka. Dzieciak chce i będzie naśladować dorosłego, a w naszej gestii jest ile zrobić może i po to owy telefonik się przyda.

bachus   11 #11 10.05.2013 20:44

@Shaki81: mało to jest sytuacji, że opiekun zasłabnie, zemdleje? Myślisz, że 4-latek nie domyśli się, że trzeba zadzwonić do tatusia, bo mama leży w kuchni i się nie rusza? Przestań przez chwilę patrzeć się na telefon jak na zabawkę - masz tu wyraźnie 'walkie-talkie' ograniczone do dwóch czynności: odbierania i wykonywania połączeń i to tylko do kilku osób.
Inna sprawa, że to genialne w prostocie jako telefon alarmowy w domu: dziecko np. wie, gdzie zawsze leży takie urządzenie i umie z niego skorzystać tak samo, jak z toalety.

SilberPunkt   4 #12 10.05.2013 21:08

Cóż... Produkt chyba jednak nietrafiony - zapewne projektanci nie byli w posiadaniu pociech w wieku w jaki celują tym wyrobem...

Mój dzieciak w wieku 4 lat całkiem sprawnie posługiwał się dotykowcem z Androidem - odpalenie ulubionej gierki nie stanowiło dlań wtedy najmniejszego problemu! Właśnie - gierki! Tu jest pies pogrzebany! Jakie dziecko chciałoby mieć TAKI telefon? Teraz mój szkrab ma kilka lat więcej i zapewne gdyby go to interesowało bez problemu nauczyłby się nawiązywania i odbierania połączeń (ustawienie trybu pracy z ograniczeniem do połączeń z listy kontaktów to chyba standard w każdym telefonie).

Swego czasu miałem okazję zapoznać się z Fonkiem i w zasadzie jedyna funkcja jaka mnie w nim trochę zainteresowała (a której chyba brak opisywanemu produktowi w tym artykule) to opcja niesygnalizowanego podsłuchu otoczenia wokół dziecka - dzwonisz i słyszysz co się dzieje. Ma to sens w przypadku pozostawiania dziecka pod opieką obcych

Według nie opisywane urządzenie jest raczej dla młodszych dzieci - chyba 3 maks 4 latków... Starsze znudzą się nim w pół godziny i nie będą używać.

bachus   11 #13 10.05.2013 21:14

@SilberPunkt: o to chodzi, on nie ma interesować - ten telefon ma być narzędziem. Świetny projekt, bo dziecko nie zainteresuje się nim jak smartfonem - będzie wiedziało, że łyżką je się zupę, papierem podciera... nos a tym telefonem dzwoni do mamy/taty.

WODZU   9 #14 10.05.2013 21:45

@Shaki81
Mądrze prawisz. Wg mnie korporacje na siłę szukają rynku zbytu, bo aktualnie jest on nasycony, a słupki muszą rosnąć. Niedługo uznają, że każdy 3-latek powinien mieć własne konto w banku i korzystać z szybkich płatności w internecie, z możliwością zaciągania kredytu.

m4rciniak   5 #15 10.05.2013 21:51

"Wg mnie korporacje na siłę szukają rynku zbytu"

Powinieneś zostać "Królem Polski" za to stwierdzenie. Nie, nie. Mało. "Król Świata". Nareszcie wszyscy wiemy o co chodzi.

A tak poważnie: przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś. Jakby napisać "prowadzę własną działalność i jak ta menda próbuję na tym zarobić". Huh :O

PS. Nadal czekam na udowodnienie możliwości zaciągania kredytów przez przedszkolaków.

kedo   3 #16 10.05.2013 22:27

@m4rciniak
Dziękuję za poprawienie humoru na koniec dnia :)

WODZU   9 #17 10.05.2013 22:29

@m4rciniak
Prowadzę własną działalność, ale nie przeszkadza mi to w zachowaniu zdrowego rozsądku i radzeniu sobie bez kretyńskich pomysłów na wypracowanie zysku.
A co do Króla Polski/Świata - nie, dziękuje, nie skorzystam, ale dziękuję za nominację.

m4rciniak   5 #18 10.05.2013 22:35

I na zdrowie i powodzenia, poważnie, tylko proszę nie pisz takich głupot, bo moje dziecko przez przypadek kiedyś dorwie jakiś telefon, nie z kilkoma guzikami ale z innymi możliwościami, otworzy przeglądarkę, przeczyta twoje pleplepleple i będzie przekonane, że na biznesie (głupie określenie) się nie zarabia.

Jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości: w życiu warto mieć lepiej niż gorzej. Odkryłem Amerykę, koniec.

WODZU   9 #19 10.05.2013 22:47

@m4rciniak
A ja dla odmiany nie skrytykuję twojego punktu widzenia, bo każdy ma prawo myśleć co chce i może to wyrażać z zachowaniem dobrego smaku wypowiedzi. Możesz udostępniać swojemu dziecku co tylko chcesz i w jaki sposób chcesz, bo to ty i twoje dziecko poniesiecie tego konsekwencje. Dziękuję za uwagę :)

m4rciniak   5 #20 10.05.2013 22:52

No i fajnie i w sumie fajnie wychodzi, że nie zawsze tutaj trzeba się kłócić o byle pierdoły (a już traciłem nadzieję i nie chodzi o ciebie "jak coś") :)

  #21 11.05.2013 00:20

@ m4rciniak

Kiedyś ludzie ambitni pracowali w partyjnych komitetach, a obecnie zatrudniają się w korporacjach.

  #22 11.05.2013 00:53

Taki telefon w rękach 6-latka to obciach. Widzę z czym przychodzą "nasze pociechy", prawie wszystkie mają telefony z górnej półki, rodzicom we łbach się poprzewracało, a oni potem demoralizują swoje dzieciątka.

Thor1990   3 #23 11.05.2013 08:39

Tam zamiast "Mum" i "Dad" powinno być "Parent 1" i "Parent 2"! Skoro już mamy być poprawni politycznie :/

  #24 11.05.2013 08:59

bardzo ciekawe ale wydaje mi sie że nie przejdzie. dzieciaki w tym wieku bardzo dobrze posługują sie zwykłymi telefonami . Moja chrześnica bardzo dobrze obsługiwała iphon'a w tym wieku i całkiem sprawnie dawała sobie rade z Androidem .

saturno   6 #25 11.05.2013 09:01

Czekamy na telefony dla niemowlaków!

Hitm3n   6 #26 11.05.2013 09:07

Wszyscy mówią o bzdurności telefonu dla dzieci jako tako, ale czy ktoś zwrócił uwagę na żywotność baterii? Toż to wynalazek na skalę świata! 12 miesięcy bateria ma trzymać?!

eddie71   6 #27 11.05.2013 10:02

Telefon bez wyświetlacza skojarzył mi się z innym również bez wyświetlacza.
Telefon Spare One z baterią Energizer Ultimate Lithium R6.
Na tej bateryjce do 15 lat czuwania.
Diodowy wskaźnik zasięgu lub jego braku.
Diodowy 3-stopniowy wskaźnik zużycia baterii.
W sprzedaży był od zeszłego roku, ale chyba furory nie zrobił.

  #28 11.05.2013 10:34

Ci co mówią o tym, aby małym dzieciom nie dawać telefonów mają rację. Bo już od najmłodszych lat wpaja się człowiekowi, że najważniejsze jest mieć, posiadać, a nie być i się stawać lepszym. Tworzy się po prostu nowych konsumentów, wyścig szczurów trwa.

BOLO1990   5 #29 11.05.2013 12:03

Z jednej strony genialne, z drugiej zaś niepraktyczne i chyba niepotrzebne. Faktycznie bardzo rzadko zdarza się, że takie dzieci zostają same, bez opieki a w dodatku już potrafią obsłużyć "normalny" telefon. Może SMSa nie napiszą, ale zadzwonić jak najbardziej będą potrafić.

Na pewno znajdzie popyt, ale milionów nikt na tym nie zarobi.

bachus   11 #30 11.05.2013 13:40

@BOLO1990: gaśnic, apteczek i poduszek samochodowych też niezbyt często się używa.

KyRol   12 #31 11.05.2013 13:59

@bachus:

"A sam telefon - idea genialna. Gdyby co, dziecko zawsze może zaalarmować rodzinę, jak coś się dzieje."

Wyobraź sobie, że należę do pokolenia wychowywanego bez telefonu. Jakoś niespecjalnie sobie przypominam, aby z tego tytułu czyjekolwiek dzieciństwo było uboższe. Kiedyś za dziecka polazłem samemu na miasto i się zgubiłem.

Trafiłem do domu pytając ludzi o ulicę, z której pamiętałem dalszą drogę i dotarłem do domu. Była to jednak nauczka, że to jeszcze nie pora na łazikowanie w pojedynkę...

Dzisiaj dzieci są przyzwyczajane do tego, że mogą bezkarnie popełniać kretynizmy, bo jest telefon, a i za tem są mama, tata czy babcia zawsze pod ręką. Rodzice także w tenże sposób mają ułatwione pole manewru, na rozwijanie swojego instynktu nadopiekuńczości...

Telefonu nie można rozpatrywać jako czegoś, co zawsze pomoże w każdej niefajnej, czy kryzysowej sytuacji. Zamiast bezmyślnie dzwonić, nieraz lepiej rozejrzeć się wokół celem np. udzielenia komuś pomocy. Nie żyjemy na pustyni, ani w buszu...

Patrząc wstecz na swoje cielęcie lata, nie przypominam sobie, aby telefon byłby jakoś specjalnie nieodzowny w życiu codziennym. Tęskniło się za rozmowami z kuzynostwem czy rodziną przez telefon jeszcze stacjonarny, ale nie każdy miał takie możliwości.

bachus   11 #32 11.05.2013 14:44

@KyRol: też się wychowałem bez telefonu komórkowego, czy internetu. Też pamiętam, jak dymałem tramwajami/autobusami w 3-4 klasie szkoły podstawowej przez cały Wrocław i jakoś nie było z tym problemu. Fakt jednak, że już wtedy był w powszechnym użytku np. papier toaletowy, czy sedes montowany w domu, a nie, że jak mój dziadek musiałem zakładać kufajkę i iść do wychodka. Też uważam, że bardziej używałem mózgu, niż obecne pokolenie - z racji tego, że już zaczynam myśleć "za mooooich czasów", staram się na to inaczej patrzeć - tak, jak mój ojciec opowiadał o pierwszym telewizorze na osiedlu, ale jednocześnie nie neguje zdobyczy techniki - tak samo ja staram się nie być na zasadzie "a ja jadłem chleb z cukrem, piłem oranżadę z woreczka a te wasze ćipsy i Biebery to zło i szatan".

KyRol   12 #33 11.05.2013 15:05

@bachus:

Owszem, tylko w przypadku telefonu to uważam, że niektóre dzieci są wychowywane (za przeproszeniem) na kalekie. Winę często tu nie ponosi ani dziecko, ani telefon, tylko najzwyklejsza, jakże często nie dostrzeżona nadopiekuńczość rodziców.

Spójrz w reklamy wielkich opów w mass mediach - wykorzystuje się to może i podświadomie, cały czas coś pitoląc o bliskości z twoją rodziną, pozornie to niby to nic złego, jednak jak byłem od zawsze przeciwny temu aby małe dzieci przywiązywać na smycz tak i tym bardziej teraz jestem za tym.

Oczywiście wszystko pod warunkiem, że chcemy wychować kogoś, kto będzie świadomy swoich decyzji i ich konsekwencji i przede wszystkim samodzielny. Nadmiernie kontrolując dziecko od małego, zatraca się więź zaufania. Nie jest to bez konsekwencji dla rodziców, bo rodzi się w młodym człowieku bunt i brak zaufania do rodziców. Mało kto postrzega to tak, że trzeba będzie w przyszłości z tego spić to piwo...

  #34 11.05.2013 15:54

Taki tel przydałby się mojej babci, która jest po wylewie i niestety nie jest już w stanie obsłużyć normalnego fona.

Aneczka91   2 #35 11.05.2013 16:12

A gdzie nr telefonu do dziadka? :P

  #36 11.05.2013 16:34

W polsce nie ma szans się przebić. U nas takim dzieciom rodzice kupują od razu Iphone 4S/5 - taki bogaty kraj mamy. Pracuję w salonie sprzedaży GSM. Praktycznie każde dziecko które do mnie zagląda wyciąga jakiegoś phone od 4 w górę - ja się pytam skąd ci ludzie mają na to pieniądze?

Z takiego telefonu to 9 latki będą miały zbitę pod blokiem z kolegi/koleżanki.

bachus   11 #37 11.05.2013 17:03

@KyRol: widząc wszędzie "spisek żarówkowy" i pranie mózgu najlepiej by było nie ruszać się z domu: ostatnio widziałem zbiegowisko dzieci w IKEA przy małej, miniaturowej kuchni: fakt, że zabawka prześliczna, ale także fakt, że uczenie dzieci od małego "co dobre" (kosztowało to chyba €100 !). Nie pamiętam który producent (mogę się mylić!), ale chyba Husqvarna ma też miniaturowe narzędzia-zabawki.
Inna sprawa, że ja będąc dzieciakiem 'bawiłem się' już sprzetem dla dużych chłopców - ojciec uczył mnie posługiwać się narzędziami od małego i jakoś nie pamiętam, abym zwracał uwagę na markę, czy że ojciec na siłę kierunkował moje "upodobania" (mógł dawać mi lalki do zabawy, ale pewnie bym testował na nich narzędzia). Ostatni akapit jest najważniejszy: dzieciak chowany pod kloszem i któremu się wszystkiego zabraniało, jak tylko będzie mógł, to "dociśnie" - jak nie mógł jeść słodyczy, albo fastfoodów, to tylko będzie miał okazję (wyjazd na wakacje/internatu/studia) - będzie wpychał w siebie na potęgę.
Koniec ględzenia mojego, to portal o technologiach :-)

BOLO1990   5 #38 11.05.2013 17:04

@bachus
Doskonale rozumiem o co Ci chodzi, ale mimo wszystko byłbym za tym, żeby dziecko nauczyć posługiwać się normalnym telefonem i mieć święty spokój. Bywają sytuacje w których dzwonienie do: domu, mamy, taty, babci nie pomagają i lepiej, żeby wtedy dziecko było w stanie wykręcić 112 oraz powiedzieć co się dzieje złego.

Moim skromnym zdaniem dzieci powyżej 6 lat powinny już potrafić biegle posługiwać się telefonem (nie smartfonem) a te poniżej nie zostawać same.

  #39 11.05.2013 18:17

Ruszyła już eksperymentalna klasa szkoły podstawowej w UK, gdzie dzieci wykorzystują najnowsze zdobycze techniki. Jajogłowi są zgodni, że lepiej przygotować młodego człowieka do poprawnego wykorzystania nowoczesnej technologi, niż klepać suchą wiedzę. Tak w skrócie. Np. podany problem dzieciaki tam guglują. Prowadzić ma to do ekspansji nowego zawodu. Knowledge engineering, nazwa w sumie już funkcjonuje od dobrych 20lat.
A to, że kiedyś dzwoniło się tylko z sekretariatu a dziś każdy ma nos w ekranie na każdej przerwie, to znak rozwoju człowieka.
Sami napędzamy się, żeby wiedzieć więcej. Po co? Ano, żeby rozwijać się jeszcze bardziej. Coraz krótsze nóżki, coraz większe mózgi. Tylko po co? No, ciekawym co na to grono użytkowników DP? Osobiście uważam, że uzyskujemy zawrotny rozkwit, Szopenhauer pękałby ze śmiechu, patrząc na dzisiejszego młodego człowieka.
Pzdr

przemol96   5 #40 12.05.2013 17:55

Pomysł dobry tylko po co tak małym dzieciakom telefony?

  #41 12.05.2013 19:26

radiacja organizmu od najwcześniejszych lat, a potem nowotwory w wieku 30 lat. Organizm dziecka musi się dostosować i nabyć odporność. Telefon komórkowy lub smartfon nie jest odpowiedni dla dzieci.

Mifczu   9 #42 12.05.2013 20:13

Fajnie, że rynek się rozwija. Z biegiem czasu rynek powinien się rozwijać.

Axles   12 #43 13.05.2013 08:42

Zgadzam się z tym co m.in Bachus pisze, przecież taki telefon z możliwością wyboru 4 numerów to bardzo dobre rozwiązanie, nawet i opiekunowie mogą mieć kłopoty, a ile razy się czytało jak to dziecko w wieku np. 4 lat wezwało pomoc. Wezwało bo wiedziało co to telefon, więc nie ma sensu bronić najmłodszych przed technologią bo to na dziś dzień norma.

  #44 13.05.2013 11:35

Telefon dla dziecka ma sens w wieku szkolnym, kiedy pojawiają się sytuacje, że informacja od dziecka upraszcza/przyspiesza komunikację między dzieckiem w nieprzewidzianej sytuacji a rodzicem.
Do czasu osiągnięcia wieku szkolnego dziecko jest non stop pod opieką osób dorosłych, do których rodzic powinien mieć zaufanie. Dodatkowo nie mają prawa wystąpić sytuacje, aby to dziecko, a nie opiekun, musiało informować o sytuacjach alarmowych.
Co do samego telefonu to może i jest przeznaczony dla 4, 5 latków, ale szczerze wątpię, aby dziecko powyżej 5lat było zadowolone z takiego "wypasionego" telefonu. Moja 5 letnia córka codziennie używa iPada i tak naprawdę gdyby tylko trochę lepiej składała literki to mogłaby korzystać z mojego smartphone'a jak ze swojego telefonu. Natomiast 9 letnie dziecko, to dziecko komunijne więc nie jestem w stanie zrozumieć jak można liczyć na to, że takie dziecko będzie chciało pokazać się z telefonem z trzema przyciskami. Nie zapominajmy, że dziecko też funkcjonuje w społeczeństwie (często okrutnym) i założę się, że 99,9% dzieci w wieku 9 lat wolałoby nie mieć telefonu niż mieć takie "cudo" techniki.
Technologia się rozwija/zmienia i dzieci mają kontakt z nią niemal od urodzenia, więc na etapie szkolnym chcą już mieć możliwość kontaktu z koleżanką czy kolegą co prowadzi do prostego wniosku, że 7,8 latek już chce zwykły telefon, a nie jakiś gps na rękę.
Zupełnie odmienną kwestią jest to, jaki telefon będzie miało 7-9letnie dziecko i do czego będzie go wykorzystywać, ale to już jest rola rodzica, aby edukować po co jest telefon, kiedy się go używa.

  #45 25.05.2013 19:47

Ja właśnie szukam sensownego urządzenia do dzwonienia dla mojej 2-letniej córki. Nie dla szpanu, nie dla kontroli ale dla bezpieczeństwa. Często zostajemy tylko we dwie na kilka dni. Ostatnio zemdlałam gdy ona spała. Dało mi to do myślenia, bo gdyby nie spała chciałabym, żeby mogła komuś dać znać. Po to są telefony dla maluchów.

  #46 29.05.2013 20:52

a tam nudy

  #47 11.07.2013 11:15

A ja szukam takiego telefonu dla dziecka (4-ro latka). Ale nie po to żeby ogłupić dziecko, ani ubezwłasnowolnić, tylko usamodzielnić. Tyle piszecie, że 'ooo a kiedyś to sam łaziłem po mieście i jak coś to zapytałem o drogę', ale niestety to się wyklucza z kolejnym stwierdzeniem 'no ale przecież 4-ro czy 5-cio latek to za rączkę z opiekunem'. No i kto ogłupia i uniemożliwia samodzielność dziecku? Dzisiejsze czasy są takie, że i przestępcy się czują bezkarni, pedofile grasują, bo wiedzą, że prawo chroni ich, a nie ofiary. Nie chcę żeby moje dziecko żyło pod kloszem, chodziło do 7 roku życia za rączkę z mamusią, tatusiem bądź innym opiekunem. Chcę dać dziecku możliwość zareagowania w kryzysowej sytuacji, podczas, gdy dziecko będzie się usamodzielniać przebywając samo na podwórku, w piaskownicu, na osiedlowym placu zabaw. Czy też pójdzie do osiedlowego sklepu i zapomni co miało kupić. Nie zapominajcie drodzy państwo, że czasy się zmieniły, zmieniają się również sposoby wychowania dzieci. Ale prawdziwego wychowania- kiedyś samochody nie pędziły po drogach z taką prędkością jak dzisiaj, po pierwsze, że nie były tak zaawansowane technologicznie i nie miały takich osiągów, a po drugie jakoś człowiek czuł respekt przed załamaniem przepisów. Teraz każdy 'głupi' może mieć wraka i się nim poruszać po drogach i niestety jak głupi czasem się porusza. Kolejna rzecz to taka, że kiedyś mniej mówiło się o czynach zabronionych np. pedofilskich, ale i też społeczność była ze sobą bardziej zżyta, nawet w mieście. Pedofile nie grasowali tak orydynarnie jak dzisiaj, bo trochę bali się linczu społecznego. W takich wypadkach społeczność radziła sobie doskonale samosądami na wykolejeńcach, a w dzisiejszych czasach chyba mi nie powiecie, że takie osoby popełniające przestępstwa są karane 'sprawiedliwie' czy też adekwatnie do popełnionych czynów. Na miarę naszych czasów chciałabym zostawić dziecku tyle swobody, na ile to możliwe, nie robiąc z niego społecznego kaleki który z mamusią za rączkę do 7 roku życia chodzi, a potem odwożenie do szkoły-szkoła-przywożenie ze szkoły-a potem zamknięcie w 4 ścianach, bo dziecko musi być z opiekunem, bo nie ma innego wyjścia. Nie. Ja chciałabym, aby moje dziecko w miarę 'normalnie' korzystało z życia, nie bojąc się wyjść zza rogu, bo będzie wiedziało, że ma telefon, może liczyć na mnie, na tatę, na babcię. Oczywiście w kryzysowych sytuacjach, nie wiem co widzicie w tym złego, że dziecko ufa swoim opiekunom i zwraca się do nich o pomoc w sprawach dla niego trudnych, czy wymagających interwencji osoby dorosłej. Wolę taki telefon, który dziecko sobie schowa pod koszulką i nie będzie się nim chwalić niż jakiegoś wypasionego smartfona. Przeczycie sami sobie, bo z jednej strony używacie sobie po rodzicach- 'po co oni takie drogie telefony kupują dzieciakom, najnowsze iphony, dzieci z nimi łażą i im odbija, bo potem chcą ferrari' a z drugiej strony obśmiewacie taki telefon 'łee a co to jest, bez wyświetlacza, dziecko sobie gierki nie odpali, a przecież moja 3 letnia córka już sobie tak klawiaturą śmiga od mojego smartfona, to po co taki telefon, który ma tylko 3 przyciski'.
Ano po to właśnie, żeby dziecko zrozumiało, że jest to telefon do używania w kryzysowych sytuacjach i to nie jest telefono kapcio aparat, który ugotuje, posprząta i odrobi lekcje. Po to, żeby nie dołączać do grona rodziców kupujących iphony dziecku, aby zapewnić im odrobinę miłości i żeby dołączyć do stada sheeple, którzy mają to 'co wszyscy inni i nie można być gorszym'. Nie wiem co złego jest w urządzeniu, które sprawia, że i opiekun i dziecko czują się bezpieczniej w tym szalonym świecie? Nie wierzę, że nie widzicie, że 4-ro latki to już naprawdę mądre dzieciaki, które trzeba uczyć odpowiedzialności i samodzielności, jeśli mają wyrosnąć na normalnych obywateli.
Przykłady zastosowań: dziecko wychodzi na podwórko, mieszka w bloku z windą, na wysokim piętrze- zjeżdża windą, winda się zacina- dziecko dzwoni spanikowane do rodzica, rodzic przez telefon kojącym głosem uspokaja malucha, mówi co robić, podnosi na duchu (oczywiście wymaga to przećwiczenia na sucho- czyli rodzic najpierw uczy dziecko- gdyby zdarzyła się taka i taka sytuacja to jakbyś się zachował i ćwiczą w domu- wbrew pozorom nie jest to idiotyczne, tylko daje dziecku przykład jak zachować się w takiej kryzysowej sytuacji- to jest wychowanie i to jest nauka, no, ale nie będę się rozwodzić nad tym). Ot taki przykład, zastosowań jest więcej przecież.
Nie wierzę, że 4-ro latek nie może sam wyjść na godzinę, półtorej na podwórko (oczywiście pełne samodzielne wychodzenie poprzedzone powinno być przećwiczeniem z dzieckiem pewnych elementów, nie puszcza się na żywioł takiego dziecka, wcześniejsze postępowanie czyli nauka dziecka przez rodzica czy opiekuna odbywa się w zależności od tego w jakim miejscu się mieszka, na ile czasu puszcza się dziecko na wyjście samodzielne, gdzie jest punkt docelowy przybycia dziecka itp. itd. biorąc pod uwagę np. podziemne garaże przecinające chodnik, albo wjazdy na posesję albo inne czynniki, które zauważyliśmy i które mogą być problematyczne w trakcie przejścia dziecka z punktu A do punktu B), ale odrobina zaufania dla nawet takiego malucha nie zaszkodzi- trzeba ważyć na co moje dziecko jest już gotowe np. moje dziecko jest gotowe na wyjście samodzielne na podwórko do piaskownicy/plac zabaw ze zjeżdżalnią, ale na pewno nie jest gotowe na przejście po pasach naprzeciwko do spożywczaka. Mieszkam np. na osiedlu zamkniętym, plac zabaw jest oddalony o 150 m, a okna mojego mieszkania nie wychodzą na plac zabaw i nie mogę na bieżąco sprawdzać co dzieje się z dzieckiem. Od wyjścia z klatki na plac zabaw prowadzi chodnik, który w jednym miejscu przecina podziemny garaż i to jest jedyne problematyczne miejsce. Jeśli chcę puścić go samego na podwórko to pierwsze co robię to przejście tej trasy razem z nim i wyznaczenie granic tzn. Możesz poruszać się w obrębie placu, ale nie możesz przejść na plac na przeciwko (w obrębie osiedla). Pierwsze wyjście trwa np. 15 minut. Dziecko w tym wieku poznaje wartość zaufania i robi wszystko, by tego zaufania nie zawieść- bo wie że będzie kara -lub raczej brak nagrody w postaci kolejnego samodzielnego wyjścia. Znam swoje dziecko na tyle, by widzieć, że jest już dość duże na takie usamodzielnienie, a jednocześnie wiem, że jest bezbronne wobec niektórych spraw- i po to jest telefon, aby w razie takiej sytuacji miał we mnie otuchę i pomoc.
P.S. mój 4-ro latek od dwóch lat posługuje się normalnymi sztućcami- nożem, widelcem, od roku samodzielnie potrafi zrobić jajecznicę (łącznie z pokrojeniem cebuli, pieczarek, kiełbaski); kanapki... Ale trzeba dziecko tego uczyć, jak widać, że się garnie. Okazać zaufanie, pokazać, jak się robi pewne rzeczy, nie wyręczać dziecka, ale patrzeć na ręce;) i służyć wsparciem, pomocą, radą.
Jak to mówią, to nie sprzęt jest zły, lecz sposób jego wykorzystania.
Pozdrawiam myślących rodziców!:)

Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.