Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dać dziecku telefon/tablet do zabawy, czy nie - dylemat ...

Sięgam głową ponad stół. Celowo użyłem tu tytułu wpisu djDziadka, bo nosiłem się z zamiarem skomentowania jego wpisu. Szybko jednak stwierdziłem, że masa osobistych przemyśleń jakie mnie opadły przed dodaniem komentarza (tak, zdarza mi się pomyśleć, zanim coś napiszę) bardziej nadaje się na wpis w moim dawno już nie odświeżanym blogu.
Tekst djDziadka i komentarze do niego były pierwszym z elementów moich przemyśleń. Natomiast spiritus movens stały się odwiedziny mojej koleżanki w celach nie tak bardzo koleżeńskich.
Otóż jako niezasłużony autorytet w dziedzinie komputerów często chcąc nie chcąc staję się doradcą w dziedzinie zakupów. Teraz trwa w najlepsze świąteczna gorączka i czas zakupów prezentów. W takim właśnie celu odwiedziła mnie owa koleżanka.
Ma ona chrześniaka, 4-latka i planuje zakup tabletu dla niego jako świątecznego prezentu, "aby miał tych gier więcej, bo jego starsi kuzynowie tablety mają i on się tak ładnie nim bawi".
Sam dzieci nie posiadam, jednak krew zamarzła mi w żyłach gdy to usłyszałem. Zapytałem, czy nie jest za młody na tak drogą zabawkę, usłyszałem w jej głosie zbulwersowanie i powątpiewanie w mój stan psychiczny. Nie o kasę moi drodzy tu chodzi, ale o jak go nazywam: "wiejski prestiż". Bez zastanowienia chce kupić brzdącowi urządzenie multimedialne, aby majętność swoją i gest szeroki przed rodziną okazać.
Tak, rozumiem- dzieci rozwijają się teraz szybciej, może i zawiść przeze mnie przemawia, bo ja swojego Commodore 64 dostałem przecież dopiero w wieku lat 12, ale nie o to chodzi.
Piszę o tym tutaj, bo wy drodzy geekowie i pasjonaci też jesteście rodzicami (lub jak i ja doradcami) i proszę- w takich przypadkach nie róbcie tego.

Przecież nie mam dzieci

Czynnie uczestniczyłem w wychowaniu dwójki moich siostrzeńców ze zmianami pieluch włącznie. Obserwowałem jak rosną i uczą się, jak zapatrzone w mój monitor przemierzają ulice Vice City. Nie jestem jakimś strasznym purystą i pomimo ich młodego wieku pogrywałem z nimi w gry niekoniecznie dla nich przeznaczone. Radość mojego chrześniaka z "patataj" na koniku w Oblivionie to jedno z miłych wspomnień. Zawsze jednak towarzyszyłem im, grając tak by uniknąć scen przemocy na ekranie. Pozwalałem im grać- ale nigdy nie za długo. Młody nauczył się nawet wpisywać cheaty w "Maluch Racer" zanim nauczył się czytać i pisać. Byłem nieodpowiedzialny z "Vice City"? Nie sądzę, była to tylko jazda samochodem, bez strzelanin dla zabawy ze zmianami radia na "smerfne hity".
Teraz podrośli, uczą się bardzo dobrze i mają swoje Kindle, Smartfony, Laptopy i PC. I jednocześnie mają zawsze czas dla mnie. Tak jak ja miałem dla nich. Nauczyłem ich na ile to możliwe bezpiecznego używania komputera ,choć bez instalacji wirusów w trainerach niestety się nie obyło- choć mój-nasz domowy PC zawsze był poligonem doświadczalnym. Potrafią porozmawiać choć są nastolatkami. Młody choć wychowany z PSP w ręku potrafi przerwać grę i posiedzieć ze starymi pierdzielami.

Podczas odwiedzin rodzinki Bohatera, który ma zostać obdarowany tabletem i który jest jedynakiem, głową rodziny i w każdym momencie otrzymującym "to co mu się należy" dokonałem dalszych obserwacji. Na tym polega jego wychowanie, że zabiera laptopa ojcu bo musi samodzielnie uruchomić grę z zakładek Firefoxa (damn!). Kiedy ja miałem 4 lata moją ulubioną zabawą w przedszkolu było " Mam chusteczkę haftowaną"- taka interakcja z żywymi NPC. Niby nie moje dziecko i nie mój kłopot ale muszę się odezwać. Czy zawiść przeze mnie przemawia? Sądzę, że nie. Zmieniły się czasy i rodzice w wolnym czasie wolą dzieciakowi podsunąć "www.grydladzieci.pl" i mieć święty spokój.

Mamy zmywarki, pralki, kupę sprzętu AGD i coraz mniej czasu dla siebie.

Niestety nie są to tylko moje spostrzeżenia, ale także i mojej Lubej która jest przedszkolanką.
W poniedziałki dzieciaki mają dzień w którym mogą przynosić swoje zabawki. I zdarzyło się że w przedszkolu znalazł się tablet. Dzieciaki zaczęły wyrywać go sobie z rąk (rodzice uświadomieni zostali pełną odpowiedzialnością za stan urządzeni po zwrocie) i tak rozpoczął się armagedon. Dzieci nie szło uspokoić, zawiesiły się zamykając się w sobie już po kilkunastu minutach obcowania z urządzeniem, reagując napadami agresji. Sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie u różnych dzieciaków, w różne dni (nie można było zrzucić winy na fazę księżyca ani ciśnienie atmosferyczne- a to też drodzy czytelnicy ma wielki wpływa na naszych milusińskich) więc tablet stał się zakazaną "zabawką" w poniedziałki.
Przykład starszego dziecka- 12 latka wychowana w domu z podwórkowym placem zabaw, przygotowanym przez jej ojca z masą atrakcji. Pojawił się tablet i dziecka nie ma. Z uśmiechniętej dziewczynki mamy zawieszoną wpatrzoną w lśniący i migoczący ekran, na którym właśnie jakieś Pou się za przeproszeniem zesrało. Zero kontaktu, spadek wyników w nauce, a rodzice nie widzą nic.
Że tablety rozwijają manualnie? Jasne, na pewno bardziej od sportu. W końcu przesuwanie palcem po ekranie oprócz spieprzenia wzroku po kilkugodzinnym wpatrywaniu się w popierdujące stworki (o co Amerykanom chodzi z tym pierdzeniem?) też może doprowadzić do kontuzji.
To po prostu za dużo bodźców, tam wszystko jest migające i kolorowe i co sami wiemy, niezwykle wciągające. Jak może obronić się prosta papierowa kolorowanka, skoro jest ZA TRUDNA, bo ta na tablecie pokoloruje się sama. Podobny efekt oderwania od rzeczywistości zauważyły moja ukochana z koleżankami podczas seansów w kinie 3d z przedszkolakami. Podobno zawsze po seansie prowadzą watahę malutkich zombie, które po kilkudziesięciu minutach robią się agresywne :)

Nie uważam że powinno się dzieci odcinać od komputerów i innych nowinek. Tylko należy robić to odpowiedzialnie, poświęcając im czas lub ze wszystkich stron zabezpieczyć urządzenia (jak we wpisie djDziadka) i pozostawiać je niezbyt długo w rękach naszych małych ziomków.
Jeśli jednak szukasz zabawki dla dziecka aby dało ci spokój, taniej będzie jak kupisz mu browara a będzie miało przez to większy mir na osiedlu niż po jakimś laptopie, którego mogą mu skroić.

 

sprzęt urządzenia mobilne inne

Komentarze

0 nowych
Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #1 12.12.2013 22:39

Amen. Nic dodać, nic ująć.

gowain   19 #2 12.12.2013 22:44

Też mnie to przeraża - tablety, smartfony dla małych dzieciaków - powód? Bo inni mają. Niestety kolejny raz będzie się później mówiło: "a bo ta dzisiejsza młodzież" itp. A ja się wtedy pytam - tak, ale kto ich wychował?

wajdzik   6 #3 12.12.2013 23:00

Jedyne co mogę powiedzieć na "usprawiedliwienie" dawania tabletów dzieciakom to fakt, że sam wychowałem się posiadając taki sprzęt -> http://archiwumallegro.pl/konsola_brick_game_tetris_powrot_do_przeszlosci-190769... i pegazusa czyli to co było w tamtym czasie odpowiednikami tabletów i PCetów. (Gameboya mi rodzice nie kupili :( )

Jak już PC pojawił się w domu to mając ok. 13-15 lat to ja rodzicom uruchamiałem strony w internecie, bo oni nie umieli :P a Vice City, CoD i Wolf:ET to był podstawowe gry. W które grało się z przyjaciółmi (ech te sesje przy CoD:United Offensive podczas których grało się do utraty życia i następowała zmiana - poziom oczywiście veteran, innego nie uznawaliśmy, przy dzisiejszym "samoleczeniu" taki sposób gry byłby niewykonalny)

Oczywiście wszystko z umiarem. Był czas na rower, czas na piłke (własne boisko z bramkami z powbijanych gałęzi), a w zimie oczywiście sanki i narty (nawet gdy miałem obie ręcę w gipsie)

KyRol   18 #4 12.12.2013 23:35

I mamy odpowiedź, ot dlaczego powstało Raspberry Pi... Co do wpisu - szkoda, że niektórzy rodzice czy członkowie rodziny uważają, że im się coś imputuje, gdy ktoś obcy wyrazie swoje stanowisko w temacie wychowania. Oczywiści mieć dziecko, a nie mieć to jedno. Drugie to fakt, że nie trzeba być psychoterapeutą, aby przewidzieć pewne zachowania małych dzieci w zetknięciu z niektórymi urządzeniami...

icekid   3 #5 12.12.2013 23:39

Bardzo ciekawy artykuł. Niestety wielu rodziców dla świętego spokoju kupuje tablety dzieciom. Bardzo trafnie zauważyłeś jak i twoja wybranka, że dzieci po wyjściu z kina zachowywały się agresywnie. Przyjrzyj się bajkom analitycznie. Zauważysz promocję dziwnego, agresywnego zachowania a conajmniej nadpobudliwego. Zaczynajac od "Pingwinów z Madagaskaru" kończąc na "Spange Bob kanciastoporty". Gdy się przyjrzysz ile w nich jest pokazywanych agresywnych zachowań to się załamiesz. Niby krótki serial a napompowany od początku do końca, złym zachowaniem i agresją.
Kolejna sprawa to seriale promujące wśród młodzierzy np: produkcję narkotyków, prostytucję itp.
Dla wyjaśnienia, nie jestem natchnionym wrogiem gier komputerowych, filmów i bajek, tylko bacznym obserwatorem. Sam nie raz miałem styczność z takimi tytułami jak już tu wymieniałeś, czy chociażby "Tehchu 2" (PSX), Saints Row 2, Saints Row The Third, i wiele innych(PC). Kwestia tylko tego by ktoś nauczył dzieci nie powielania zachowań, z filmów, gier i seriali. Jest to bardzo trudne zadanie bo te rzeczy jak i reklamy mają ogromny wpływ nawet na psychikę ludzi kontrolujących swoje emocje. Przykład: czym kieruje się większość ludzi szukajacych nowego smartfona (tableta itp.)? A bo gdzieś słyszeli, że on taki fajny. Inna sprawa, że większość kupuje je na pokaz bo nawet gdy zmieniają je na następny model nie wykorzystali ich większości funkcji. W przypadku jak opisujesz tak młodego dziecka tablet będzie użyteczny przez kilka miesięcy jeśli ktoś bedzie o niego dbał (odinstalowywał, kasował śmieci, przywracał pierwotne ustawienia). Oby nie próbowali się i toba wysłużyć w przypadku gdy stwierdzą, że "O ten tablet coś słabo juz działa, mógłbyś coś z nim zrobić, albo zerknać czy pora kupić nowy? Bo przecież technika poszła tak do przodu". Obym nie był prorokiem. Dzięki za bardzo ciekawy artykuł. Inna sprawa, że tablet sam w sobie prędzej czy później trafi na półkę by zbierać kurz. Fajna zabawka na kilka chwil. Czy funkcjonalna? Można próbować ale to i tak nie ta wygoda co na laptopie czy netbooku nawet. Jak już ktoś gdzieś pisał "Kiedyś dzieci za karę nie mogły wyść na podwórko, dziś za karę muszą wyjść na podwórko". Z tabletem w ręce raczej i tak nie wiele im to da.

xomo_pl   21 #6 12.12.2013 23:47

"Obserwowałem jak przemierzają ulice Vice City. Nie jestem jakimś strasznym purystą i pomimo ich młodego wieku pogrywałem z nimi w gry niekoniecznie dla nich przeznaczone. Byłem nieodpowiedzialny z "Vice City"? Nie sądzę, była to tylko jazda samochodem,"

tak bo jakby postrzelali do wirtualnych ludzi to by wyrośli na gangsterów i morderców...
GTA bez strzelania to nie GTA...
Ja i wielu moich znajomych grubo przed 18 grało w GTA (i inne, bardziej krwawe gry) i jakoś poza umiłowaniem do gier i filmów akcji nie zmieniło w naszej psychice nic więcej.

A co do nie kupowania gadżetów dzieciom- skoro rodzice chcą to nikomu nic do tego a do tego dochodzi jeszcze "efekt kolegi"- kolega kolegi chce mieć często ten sam gadżet żeby się nie czuć gorszym i następuje taki efekt domina trochę :P

  #7 13.12.2013 00:27

Nie pamięta wół jak cielęciem był i tyle w temacie.

GregKoval   8 #8 13.12.2013 04:03

Nic dodać, nic ująć

djDziadek   17 #9 13.12.2013 07:34

Bardzo dobry wpis, rozwijający temat.
Ja opisałem tylko sposoby zabezpieczenia softowego w obu urządzeniach, nie podjąłem polemiki o wpływie psychologicznym urządzeń mobilnych na milusińskich, ponieważ zdania psychologów są podzielone, i zależy to również od podejścia opiekunów.
Sam osobiście jestem przeciwnikiem zostawiania samopas młodzieży z niezabezpieczonym sprzętem, nigdy nie wiadomo co strzeli im do głów, pomimo rozmów i tłumaczenia, nie są do końca świadomi konsekwencji swoich działań a straty mogą mieć wymierny skutek.
Co do poświęcania dzieciom czasu...
Pracujemy coraz dłużej, mamy coraz mniej czasu na wszystko, więc niektórzy rodzice wolą oddać dzieciom taki zamiennik (w postaci tabletu, laptopa itp) i mieć trochę "spokoju".
Nie wiem czy to czynnik naszych czasów, czy presja otoczenia, ale wiem jedno, jest to efekt konsumpcjonizmu.
Rozmawiając ze starszymi ludźmi słyszę bardzo często, ze kiedyś ważne było BYĆ a nie MIEĆ, obecnie ta tendencja jest odwrócona - niestety zatracają się wartości, które dla pokolenia moich dziadków czy rodziców były podstawą egzystencji.
U mnie w domu, bardzo często rządzą "spadające małpki" - analogowa gra, która sprawia naprawdę dużo frajdy, lub zwykłe - klasyczne - bierki :) - poprawiają koordynację psychoruchową i koncentrację lepiej niż gry FPS, a przede wszystkim pomagają się odprężyć lepiej niż "sok jabłkowy" ;)

Axles   17 #10 13.12.2013 09:05

Na prawdę świetny wpis, wraz z DjDziadkowym tworzą dobry duet. Nie omieszkam przy ocenianiu za grudzień oddać swój głos na twój wpis i udostępnię go kilku osobom bo warto.
Co do tabletów i innych podobnych, wszystko byle z umiarem tak jak o siostrzeńcach pisałeś, bo nie można całkowicie dziecku odmówić nowoczesności, bo wtedy będzie albo napiętnowany przez rówieśników, że zacofany bo nie zna tabletu, albo zwyczajnie ich zabawkami będzie się bawił.

Over   9 #11 13.12.2013 09:15

Mam to samo zdanie na ten temat. Tytuł w 100% adekwatny do treści :)

budda86   9 #12 13.12.2013 09:24

"Obserwowałem jak rosną i uczą się, jak zapatrzone w mój monitor przemierzają ulice Vice City. Nie jestem jakimś strasznym purystą i pomimo ich młodego wieku pogrywałem z nimi w gry niekoniecznie dla nich przeznaczone."

Hehe. Ja wieku 12 lat zagrywałem się w GTA (oczywiście jedynkę), Carmageddon i Wolfenstein 3D. Niniejszym oświadczam, że wyrosłem na porządnego obywatela i kierowcę (2 mandaty na 100 000 przejechanych kilometrów w ciągu 6 lat). Poglądy o zgubnym wpływie brutalnych gier na psychikę możemy więc włożyć między bajki.

Over   9 #13 13.12.2013 09:29

@budda86
To że nam w większości brutalne gry nie siadły na psychikę to nie znaczy że tak musi być i teraz.
Może być tak że to pokolenie odbierze to inaczej i może wyjść na to że wychowujemy sobie morderców, skąd wiesz co będzie za 10-15lat?
Pożyjemy zobaczymy ;)

KyRol   18 #14 13.12.2013 10:42

Ale temat gier i ich brutalności w relacji na psychikę, to taki współczesny "chłopiec do bicia" dla psychoterapeutów, którzy utrzymują się z leczenia uzależnień. Zauważcie, że nie mniej brutalna telewizja jest święta...

budda86   9 #15 13.12.2013 10:44

@Over
Tak, a za 15 lat powiemy "to że w ciągu 30 lat brutalne gry nie siadły na psychikę to nic nie znaczy, skąd wiesz co będzie za 50 lat". A za 50 lat powiemy "to że w ciągu 65 lat brutalne gry nie siadły na psychikę to nic nie znaczy, bo..." itd. :)

xomo_pl   21 #16 13.12.2013 11:32

@Over
gry nie zmieniają psychiki. Hobby jak każde inne... a jak ktoś ma zostać mordercą to nim zostanie bez różnicy czy będzie grał w "Call Of Duty/GTA" czy w simsy...
To media szukają za każdym razem jakiegoś argumentu by wyjaśnić "czemu zabił" i wydaje im się, że jak ktoś grał w GTA to zaraz leci robić na żywo to samo... idiotyczna argumentacja i tyle..

eimi REDAKCJA  17 #17 13.12.2013 12:09

Cóż, ja pierwszy komputer (ZX Spectrum) zobaczyłem mając 7 lat. Ale i wcześniej miałem ciekawe, skomplikowane zabawki - jedną z najwcześniejszych, jakie pamiętam, był magnetofon szpulowy Unitry. Ile mogłem wtedy mieć, 5 lat może?

Wydaje mi się, że problem w tym, że pokolenia obecnych dorosłych bardzo chcą, by następne pokolenia były do nich podobne. A ja się pytam: dlaczego mają być do Was podobne? Czy jesteście jakoś zaskakująco wspaniali, finalny etap ewolucji hominidów, już nic lepszego być nie może?

Byłem uczniem, przez jakiś rok byłem nauczycielem w liceum (na praktykach pedagogicznych, ale zawsze coś)... mogłem się przyjrzeć sprawie z obu stron. Dla mnie te młode pokolenia dziś są fantastyczniejsze, niż moje pokolenie. A smarki ledwo odrosłe od ziemi - te dopiero będą niezwykłe. Może będą mocno nieludzkie z perspektywy babć i dziadków pamiętających powojenne dzieciństwo... i dobrze. Człowiek jest czymś, co przezwyciężone być powinno.

Niech nowe pokolenia szukają nowych celów, nowych wartości, nowych metod - bo stare już były, już swój czas miały, zresztą kiedyś te stare też były nowe :D

command-dos   18 #18 13.12.2013 13:50

jak mawiała moja babcia: "co za dużo to niezdrowo". Stosowanie wszystkiego z umiarem nie powinno zaszkodzić. Co innego, jak przed tv czy tabletem spędza się cały dzień/dwa - wtedy należałoby się zastanowić...

GregKoval   8 #19 13.12.2013 13:50

@eimi
Nikt nie zabrania korzystania dzieciom z nowych technologi, wszyscy jednak są zgodni, ze nie powinny te technologie zastępować im realnego życia, bo ma to katastrofalne skutki na ich psychikę. Jeśli więc rodzic przychodzi do kogoś po poradę, jaki tablet kupić dziecku, to znaczy, że nie zna się na tabletach i nie będzie mógł uczestniczyć w wychowaniu dziecka na tym etapie.

Cebula REDAKCJA  18 #20 13.12.2013 15:02

Wpis niezwykle "poprawny politycznie". W ogóle najfajniej jest jak o wychowaniu dzieci wypowiadają się Ci, którzy dzieci nie mają. Tablet, laptop zło wcielone, zrobią jajecznicę z mózgów naszych dzieci. Nie zgadzam się z tą wizją, czasy się zmieniają. Teraz kilkuletnie dzieci sprawnie posługują się tabletami i trzeba się z tym pogodzić. Niestety czasy biegania po drzewach trochę się oddaliły, dzieci siedzą w domach i potrzebują różnych atrakcji. Jak ja miałem 5/6 lat i więcej spędzałem 3/4 dnia na podwórku z kolegami, ale teraz tak nie jest. Rodzice boją się wypuszczać dzieci same "na podwórko" - nie zamierzam przy tej okazji drążyć tematu czy są ku temu podstawy czy to fobie wygenerowane przez media. W każdym razie tak jest... Dzieci więcej siedzą w domach, a niestety wbrew przekonaniu tych, którzy dzieci nie mają nie jest łatwo wypełnić im cały czas zabawami z rodzicami. Tablet to nie tylko głupie gry, jest sporo fajnych programików i gier edukacyjnych, można sobie porysować czy coś pokolorować. Moje dzieci (3 i 6 lat) bawią się od czasu do czasu tabletami. Gadanie w stylu "ja w twoich czasach bawiłem się tylko ołowianymi żołnierzykami i patrz na jakiego porządnego człowieka wyrosłem" jest niepoważne. My (Ci trochę i bardziej niż trochę starsi) zaczynaliśmy zabawę z elektroniką później, ale nie dlatego, że nasze matki były mądrzejsze od nas tylko dlatego, że była zupełnie inna dostępność elektroniki, a przede wszystkim była ona nie do strawienia przez kilkuletnie dziecko. Tablety dzieci obsługują niezwykle intuicyjnie, znajdźcie mi 3 latka, który by sobie poradził z zx spectrum i sobie głowicę w magnetofonie przestawił odpowiednio, żeby odpalić grę... Dla mnie ten wpis to takie trochę "za moich czasów o było inaczej...". Pewnie, ale teraz są inne czasy. Oczywiście dzieci nie powinny świecić w przedszkolach gadżetami za grube pieniądze, ale jeśli mogą to moim zdaniem powinny mieć dostęp do nowych technologii jak najszybciej. Oczywiście z umiarem, nie kosztem zabaw analogowych, czytania książek czy sportu.

floyd   15 #21 13.12.2013 15:12

@ eimi -"..Dla mnie te młode pokolenia dziś są fantastyczniejsze, niż moje pokolenie. "
T mnie ubawiło bo ja obserwuję całkiem coś przeciwnego i z każym następnym rokiem jest gorzej. Wystarczy wejść choćby na Onet, WP i poczytać te wpisy. A, szacowne 'ustawki' i kibole na stadionach to wymysł czy prawda?
Oczywiście mądrzy ludzie zawsze byli, są i będą w przyszłości, a problemem jest jedynie problem skali.
Zastanawiam się czasami czy ci o których najwięcej się mówi czy najbardziej się rzucają w oczy to tylko garstka czy większość. Niestety na to pytanie nie znam odpowiedzi, ale optymistycznie zakładam, że tacy jak ci o których ty piszesz są w większości tylko mniej się o nich mówi jako, że są 'normalni'. :)

Cebula REDAKCJA  18 #22 13.12.2013 15:16

@GregKoval

Zastępować realnego życia? Czemu zakładamy, że tablet ma zastępować realne życie? Jeśli ktoś chce kupić dziecku kuchnię dla dzieci, to też mu powiemy, że wszystko fajnie, ale taka kuchnia nie powinna zastępować realnego życia? Każda zabawka musi być właściwie wykorzystywana. Jeśli dziecko będzie korzystało od czasu do czasu z tabletu to nic mu się moim zdaniem nie stanie.

"Jeśli więc rodzic przychodzi do kogoś po poradę..."
Skąd ten dziwaczny wniosek? Jeśli ktoś zasięga języka jaki tablet warto kupić znaczy, że się nie zna, a to oznacza, że nie będzie mógł pilnować co dziecko robi na tym urządzeniu. Absurd. Jeśli ktoś się kogoś pyta jaki warto kupić samochód, znaczy, że nie umie jeździć? Ba, nawet jeśli by nie umiał obsługiwać tabletu to może się nauczyć i może kontrolować co robi dziecko. Oczywiście jak ktoś daje komputer dziecku i wykopuje je do innego pokoju na kilka godzin to trudno o kontrolę...

2099   8 #23 13.12.2013 15:36

@Cebula (redakcja) kluczowe są tutaj słowa "od czasu do czasu" i to jest meritum. Mi osobiście żal zrobiło się tych dzieciaków i ich rodziców, przez to, że w rozeznaniu sytuacji miałem okazję zobaczyć jak wygląda kontakt dziecka z laptopem jego ojca. Sorry, ale 4-latek zabierający komputer rodzicowi? "Za moich czasów?" :) nie do pomyślenia.
Jednocześnie jednak będąc tylko okazjonalnym opiekunem maluchów wiem, że najłatwiej wychowuje się cudze dzieci (sam nawet swojego kota rozpuściłem za piękne oczy). Nie chciałbym być postrzegany jako jakiś ultrakonserwatysta bo i mi serce rośnie gdy widzę innego dzieciaka ze swoim ojcem walczącego z hordami zombie w Plants vs Zombie. Tylko tam ma to charakter dydaktyczny- malec wymaga specjalnej opieki i to wspólne granie z tatą tworzy wspaniałą więź, gdyż oprócz gry i klikania można posłuchać wykładów ojca-działkowca na temat tego co się dzieje na ekranie.
A poprawność polityczna w mojej wypowiedzi to czysty przypadek, że raz zgadzam się z neocenzurą :)

  #24 13.12.2013 16:08

Teraz ja opowiem o sobie. Internetu zacząłem używać dopiero, jak miałem 7-8 lat, ale z komputerem styczność miałem od małego. Rodzice postawili na zaufanie zamiast "Cenzora" i poskutkowało - jako mały nie wchodziłem na żadne nieodpowiednie strony (nie wiedziałem też, czym one są, ale nie ciekawiło mnie to), a zamiast komputera w moim pokoju, używałem komputera taty. Nie miałem ustalonych godzin, w których mógłbym używać komputera, ale ograniczenie do 2 godzin dziennie. Wiedzieli, że nie wchodzę na nic dla mnie nieodpowiedniego i pilnowali, aby tak zostało. Teraz im za to dziękuję, bo wiem, że samowolka mogła negatywnie wpłynąć na mój rozwój, a niektórzy moi rówieśnicy, którzy mogli robić to, co chcieli, tylko utwierdzają mnie w tym przekonaniu.

KyRol   18 #25 13.12.2013 19:00

@Cebula (redakcja): "Skąd ten dziwaczny wniosek?"

Jak dla mnie tu chodzi o samozachowawczość lub jej brak. Są przypadki, że niektórzy zdali prawo jazdy, a stanowią jeżdżącą bombę zegarową. Nie wynika to z niechęci kierowcy, a jego niewiedzy bądź/i braku doświadczenia. Ktoś, kto zrobił na peryferiach prawo jazdy, może nieświadomie spowodować kolizję bądź nawet wypadek w większej metropolii. U mnie na ulicy każdy sprawia wrażenie hołowczyca za kierownicą, ale większość zapytanych o to, czy jeździła po Wro, robi oczy jak krowa przy oddawaniu mleka. Wcale nie chodzi o to by się bać czy kierować strachem, znacznie istotniejsza jest świadomość z faktu, że ma się pewne braki w wiedzy/doświadczeniu, w związku z czym, istotnymi są czujność, przygotowanie i sposób na zaradność w takich sytuacjach. Analogicznie, mi się wydaje, ma się do tego sprawa tabletów, pociech i rodziców.

Nadmienię jeszcze jedną anegdotę. Otóż ostatnio poszedłem do pobliskiego lokalu na Pizzę. Przyszła hałastra dzieciaków bez ojców, matek, opiekunów, dzieciaki tak na oko po 9-11 lat. Okazało się, że organizowane były czyjeś urodziny, wszystko ładnie pięknie, tylko w TV dzieciaki naoglądały się zwierzyńca w MTV. Większość klipów, które w tym czasie były emitowane, okraszały anorektyczne wokalistki rozebrane do majtek. I wzór takiej bohaterki przeciąga się od klipów muzycznych, przez największe, populistyczne portale, po fejsa i samą szkołę...

Rozumiem, że w pewnym wieku dzieciaki osiągają pełną samodzielność, że nie trzeba za nimi biegać z szalikiem. Rozumiem, że dzieciaki jak najszybciej chcą być młodzieżą, tylko to jest ten okres, gdzie one się dąsają poszukując autorytetów, które są wedle nich, godne naśladowania.

Problem w tym, że dzieciakom w tym wieku brak samozachowawczości, a postawa niektórych rodziców jej nie wykształca w dzieciakach. Ale to już zależy od samych ludzi, a nie czasów czy okoliczności, w których się znajdują. Myślę, że po prostu, krzywdzącym jest generalizowanie...

eimi REDAKCJA  17 #26 13.12.2013 19:06

@GregKoval: "wszyscy jednak są zgodni, ze nie powinny te technologie zastępować im realnego życia, bo ma to katastrofalne skutki na ich psychikę"

Ja nie jestem zgodny, więc nie "wszyscy". Odrzucam po prostu przekonanie, że istnieje coś takiego jak "realne życie", do którego dostęp masz przez, powiedzmy, jeżdżenie na rowerze czy picie wódki ze szwagrem, a już np. granie w Diablo, klepanie kodu w Pythonie czy czaty z pannami w Sieci realnym życiem nie są.

@floyd: ubawiło Cię to dlatego, że jesteś przekonany, że to co było kiedyś, było lepsze. Ja uważam, że to co było kiedyś, było gorsze. Podoba mi się to, jaka jest dzisiejsza młodzież. A jaka jutrzejsza będzie, to dopiero! Mam nadzieję, że będzie bardzo nieludzka.

@Kyrol: Nicki Minaj nie jest anorektyczna. Ani Miley Cyrus. Całkiem smakowite są. Bardzo dobre wzory dla kobiecych ciał.

xomo_pl   21 #27 13.12.2013 22:00

@eimi (#27) zgadzam się z całym komentarzem :D

  #28 14.12.2013 18:15

Nicji Minaj i Miley Cyrus? Panowie mam nadzieję że to prowokacja. Przecież to półprodukty medialne...

enedil   9 #29 14.12.2013 20:25

Haha ja mam tablet (mam teraz 15 lat) i rodzice mnie cięgle od niego odciągają, bo za dużo na nim programuję ;)

  #30 14.12.2013 23:22

"Sam dzieci nie posiadam, jednak krew zamarzła mi w żyłach gdy to usłyszałem." Dalej Cię nie muszę czytać Ty po prostu zrób sobie dziecko a zrozumiesz co to znaczy "5 minut" dla siebie od brzdąca pełen energii. Oczywiście takie gadżety to nie wyjście z takiej sytuacji.

  #31 15.12.2013 01:11

@enedil jestes najlepszym dowodem na słusznosc tezy artykułu....

2099   8 #32 15.12.2013 10:27

@dzieckooo (niezalogowany)- Ok czyli 4 latek dostaje Tablet za 400 zł bo ja mogę tracić swój czas na pisanie takich komentarzy a on niech się gapi cały Boży dzień bo jest taki grzeczniutki. Dalej napisałem, że pomimo nieposiadania własnych dzieci wiem co oznacza ich dwójka (w 2 pokojowym mieszkaniu) z pracującą matką i ojcem w całotygodniowych wyjazdach. Oznaczało to poznanie uroków rodzicielstwa w wersji hard z wstawaniem w nocy i kilkugodzinnymi kolkami, które wypadały po moim powrocie ze szkoły na mojej warcie:)

djDziadek   17 #33 18.12.2013 01:07

Zastanawiam się, dlaczego oburzeni czytelnicy każą się zmienić rodzicom tłumacząc to zmieniającą się sytuacją, nie chcę być źle zrozumiany, ale wydaje mi się, że forma kontroli dostępu do treści w sieci to działanie prewencyjne.
Tak, kiedyś ludzie mieli inne podejście, ale i zagrożenia były zupełnie inne, w obecnych czasach należy wprowadzić nowe sposoby zapobiegania niż kiedyś, więc forma ograniczenia (nie wspominam w żadnym razie o zakazach, które do niczego nie prowadzą) musi nastąpić, ponieważ nie da się wytłumaczyć w sposób zupełnie zrozumiały dla 5-cio latka czym jest np. pedofilia w sieci...