Coś o Scali

Na samym wstępie – witam wszystkich. To mój pierwszy wpis nie tylko na blogu dobrychprogramów, ale i ogólnie w życiu. Prawdopodobnie nigdy bym go nie popełnił, gdyby nie nieopatrzna wzmianka pod którymś z wpisów dotyczących chyba wszystkim znanego Hostowego Challenge'u. Napisałem, że w Scali można sprawę załatwić w sposób równie dobry, a przy tym krótszy. Kilka osób wyraziło chęć przyjrzenia się takiej implementacji, więc... Czemu nie? Ale najpierw króciutko o języku.

Coś (króciutkiego) o pochodzeniu Scali

Scala to dzieło człowieka mocno zasłużonego w dziedzinie rozwoju Javy. Martin Odersky, bo o nim mowa, uznał, że Java jako język rozwija się zbyt ślamazarnie i coraz mniej nadaje się do podejmowania współczesnych nam wyzwań. Nie odrzucił jej jednak jako substytutu zła, szatana i polskiej służby zdrowia, ale zapragnął stworzyć dla niej coś, czym dla C był C++. Tyle że w wersji turbo.

Coś o zapożyczeniu z innych języków

Scala jest... skalowalna. Chodzi nie tylko o zastosowanie, ale i składnię.