Aktualizacja Windowsa to jakaś masakra, czasami mam wrażenie, że aktualizacje w Windowsie to pic na wodę. Nie dość, że trzeba kilka, nie raz nawet kilkadziesiąt minut, aż aktualizacje łaskawie się pobiorą i zainstalują, to jeszcze podczas wyłączania systemu są one instalowane, mało tego, po włączeniu systemu znowu są instalowane i trzeba czekać aż system łaskawie się uruchomi. Powinno to być lepiej rozwiązane, chociażby tak, jak to wygląda w Linuksie, aktualizacje są pobierane, instalowane (co zajmuje łącznie maksymalnie kilka, a nie kilkadziesiąt, minut) i nie jest wymagane ponowne uruchomienie systemu (wyjątkiem są aktualizacje jądra, ale dzięki Ksplice, nawet aktualizacja jądra nie wymagają restartu, aby korzystać z nowej wersji).
Pozdrawiam!
24.05.2012 1:12