Dlaczego Internet nie potrzebuje ACTA?

Co rusz politycy próbują majstrować przy Internecie, chociaż obsługa komputera przychodzi im z trudem.
Postaram się więc wykazać, czemu Internet w ogóle nie potrzebuje praw państwowych. Nigdy nie potrzebował, zupełnie dobrze funkcjonował od samego początku.

Otóż w Internecie jest już władza. Każda strona ma swojego administratora, a ów ustala zasady i posiada władzę absolutną by je wyegzekwować. To jak królestwa z monarchiami absolutnymi. Jedynie hakerzy, na wzór baśniowych czarnoksiężników, przewyższają administratorów-królów.
Jednak w odróżnieniu od realnego świata istnieje łatwość emigracji. Jak komuś nie podoba się jakaś strona i panujące w niej zasady, ma do wyboru ponad miliard innych stron, jeśli jednak nie znajdzie, to może stworzyć własną i samemu zostać dyktatorem. Do tego wystarczy kliknięcie myszki.

Więc Internet nie jest spójnym tworem, raczej potencjalnie nieskończonym zbiorem niezależnych królestw.

Ubuntu - coś wnosząca dystrybucja linuksa

Początkowo chciałem tylko odpowiedzieć na temat "Ubuntu - nic nie wnosząca dystrybucja Linuksa", ale tekst wyszedł nieco dłuższy, więc daję jako nowy wpis.

Najwyraźniej kiedy Ubuntu zaczęło zdobywać popularność, to też zawiść się pojawiła, stąd zrzędzenie w Internecie, niechęć.

Ubuntu po prostu działa.
Bardzo łatwo zainstalować, a potem używać (zdarza się, że komuś nie działa, głównie wina błędów twórców sprzętu, np. na płycie Gigabyte miałem problemy, na Asusa nie mam, choć chipy w pełni obsługiwane). Wcześniej można wypróbować na płycie Live-CD i sprawdzić, czy nie ma problemów z danym sprzętem. Jest też opcja instalacji na partycji Windowsa jak każdego innego programu, z możliwością deinstalacji.
Nikt inny (poza płatną Mandrivą i paroma lokalnymi wyjątkami) nawet nie próbował stworzyć czegoś takiego jak linuks dla zwykłych użytkowników.
Twórcy linuksa adresują go do elit, hakerów, przez co czują się wyjątkowi i ani myślą rozpowszechniać go.