Antypiracka reklama BSA – czy etyczna?

Niezbyt często oglądam telewizję, jeśli już – zwykle jest to kanał informacyjny TVN24. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem tam antypiracką reklamę BSA...

Reklamę, która wywołała moje zdziwienie można zobaczyć w telewizji, na stronie głównej BSA oraz w serwisie YouTube:

http://www.youtube.com/watch?v=X5NotFA1d08

Oficjalne informacje o całej kampanii dostępne są w serwisie BSA na tej podstronie.

Reklama kierowana jest do pracowników niezadowolonych ze swoich szefów, których wprost nakłania ich do kontaktu z infolinią BSA i zgłaszania faktu używania przez pracodawcę nielegalnego oprogramowania.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem tę reklamówkę to mnie po prostu zatkało.

Eins, zwei, drei zurück zu Windows

W 2001 roku Niemieckie MSZ rozpoczęło migrację na serwery linuksowe a od 2005 używa też innych otwartych programów, np Firefox i OpenOffice. W 2007 roku twierdzono, że migracja na Linuksa okazała się sukcesem, a wydatki IT na każde miejsce pracy są w MSZ niższe niż w innych departamentach rządowych.

I wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, że obecnie rząd zdecydował się na powrót do oprogramowania firmy Microsoft. Pytani o to przez parlamentarzystów urzędnicy wyjaśnili, że poniesione koszta, w tym tworzenie nowego oprogramowania (np: sterowników do posiadanych urządzeń biurowych) oraz szkoleń, okazały się większe niż przewidywano.

W ubiegłym roku w wdrożono projekt powrotu do Windows. Na komputery pracowników wrócą systemy Windows XP a następnie Windows 7 oraz MS Office i Outlook. Rząd twierdzi, że nie tylko nie spowoduje to zwiększenia wydatków, ale przyniesie wymierne i pozytywne korzyści w postaci zwiększonej produktywności. Póki co nie planuje się zmiany oprogramowania serwerów, na których pozostanie Linux.

Na pewno usłyszymy jeszcze nie raz o tej sprawie, bo jak można przeczytać w

Amazon Kindle Wi-Fi – pierwsze wrażenia

Od dobrych kilku tygodni myślałem o kupnie czytnika e-booków. Przeglądałem opisy, testy, analizowałem ceny. W końcu dotarło do mnie, że dla Kindle nie ma alternatywy bo na swoim poziomie cenowym jest po prostu nie do pobicia. Dlatego zalogowałem się na swoje konto do brytyjskiego Amazona z mocnym postanowieniem kupna tego czytnika.

Zamówienie:

Amazon.co.uk poinformował mnie, że wszystkim klientom z po za UK czytniki Kindle wysyła Amazon.com i po kliknięciu w podstawiony pod nos link, zostałem przekierowany do International page on Amazon.com. Tam zostałem poproszony wybór z rozwijanej listy kraju. Wybrałem Poland. Otworzyło się okienko z dodatkowymi informacjami, m.in. o tym, że: Aktualnie Kindle może być wysłany do Polski. Podane ceny zawierają lokalne (czyli polskie) opłaty i VAT więc przy odbiorze nie będą doliczane żadne inne. Kindle wysyłane jest z kabelkiem umożliwiającym ładowanie akumulatora przez gniazdo USB komputera PC. Transfer danych do urządzenia przez USB będzie za darmo na zawsze.

Witamy w erze "złośliwych" smartfonów

W moim poprzednim wpisie, w którym zastanawiałem się czy smartfon nie jest największą dziurą w osobistym bezpieczeństwie sieciowym jaką w chwili obecnej można wykorzystać.

Minął tydzień i okazało się, że życie napisało własny scenariusz. W sumie dużo prostszy niż to przed czym przestrzegałem. Kiedy dziś logowałem się na moje konto internetowe w ING Bank Online zobaczyłem komunikat-ostrzeżenie o nowej wersji "Trojana Zeus/Zbot", w której zastosowano mechanizm pozwalający na wykonanie ataku na Klientów bankowości internetowej, którzy korzystają z kodów SMS-owych. Taki atak został nazwany Man-in-the-Mobile.

W telegraficznym skrócie: taki atak polega na tym, że ktoś kto już wcześniej pozyskał nasz login i hasło do banku, tym razem podstawia nam fałszywą stronę, na której zwyczajnie wyłudza od nas informacje o naszym telefonie a następnie proponuje zainstalować na nim specjalną aplikację, która ma zabezpieczyć telefon.

Wszystko co masz przy sobie może być użyte przeciwko Tobie

Karta kredytowa, karta płatnicza, druga karta płatnicza, dowód osobisty, prawo jazdy, wizytówki, karta rabatowa, karta payback, karta do przychodni, karta paliwowa, dowód rejestracyjny i ubezpieczenie auta. Jak się do tego wszystkiego dobrać? To proste - wystarczy zajumać mój portfel...

Jeżeli przy tej okazji stracę klucze i telefon - to mówiąc kolokwialnie mam pozamiatane. Używając terminologii stosowanej w tematach bezpieczeństwa informatycznego: atakujący uzyskał pełen dostęp do wszystkich moich zasobów oraz czas na dokończenie ataku.

Wyobraźcie to sobie: nagle łup, jasno-ciemno i budzicie się lekko otępieni z ogromnym bólem głowy. Nie macie portfela, kluczy i telefonu, więc i możliwości natychmiastowego kontaktu i zainicjowania jakiś działań mających na celu zablokowania możliwości ataku. Nie ma w takiej sytuacji innego wyjścia niż poprosić o pomoc kogoś, kto będzie miał przy sobie działający telefon. Tylko kto z Was pamięta numery telefonów osób z którymi w takiej chwili chcecie się skontaktować? Pozostaje tylko 112.