r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

50 tys. aplikacji w Windows Store. A co z ich jakością?

Strona główna Aktualności

Microsoft jeszcze przed premierą Windows 8 starał się zachęcić programistów do przygotowania aplikacji przystosowanych do nowej platformy. Mimo stosunkowo późnego startu, nowy sklep radzi sobie całkiem dobrze. Według MetroStore Scanner, usługi śledzącej wszystkie nadsyłane aplikacje, w ciągu czterech miesięcy ich liczba urosła do ponad 50 tysięcy. W porównaniu do konkurencyjnego Mac App Store wynik jest rewelacyjny (od 2010 r. znalazło się w nim ok. 13 tys. programów), ale niezbyt miarodajny — sklep Apple bowiem nie uwzględnia blisko 375 tys. aplikacji zaprojektowanych dla iPada, podczas gdy Microsoft traktuje komputery i tablety jako jedno środowisko. Warto też zauważyć, że popularność Windows Store podlega dość mocnym wahaniom. Pod koniec ubiegłego roku codziennie do sklepu trafiało ponad 400 nowych aplikacji, a na początku 2013 r. liczba ta zmalała nawet o dwie trzecie. W marcu zainteresowanie znów wzrosło (do poziomu ok. 260 aplikacji dziennie), niewykluczone jednak, że głównie za sprawą samego Microsoftu.

Na początku miesiąca koncern uruchomił akcję „Keep The Cash”, w ramach której deweloperzy mogą zarobić 100 dolarów za każdą zgłoszoną do sklepu aplikację (w sumie można zyskać aż 2000 dolarów — w tym celu trzeba przygotować po 10 programów dla Windows Store i Windows Phone Store). Niestety oferta ograniczona jest wyłącznie do osób mieszkających w Stanach Zjednoczonych, a dodatkowo ma jeszcze jeden, dość istotny szczegół — Microsoft nie chce zaśmiecać sklepu klonami, które służą dokładnie do tych samych celów. Dlatego jeden z punktów regulaminu stanowi, że zgłaszane aplikacje muszą być zasadniczo niepowtarzalne.

Prawdopodobnie warunek ten można potraktować wyłącznie jako zabezpieczenie przed osobami, które chciałyby kilkukrotnie zarobić na bliźniaczym kodzie. Jednak gdzieś w głębi duszy tli się nieśmiała nadzieja, że Microsoft chce zadbać także o jakość aplikacji — czyli o coś, czym np. Google zdaje się w zasadzie w ogóle nie przejmować (chyba że chodzi o blokowanie reklam). Niestety wciąż nie zmienia to faktu, że zachęcanie deweloperów dodatkowymi pieniędzmi świadczy o słabości całego ekosystemu. Zwłaszcza że nie jest to pierwszy raz — z bardzo podobną promocją koncern wystartował już w 2010 r., niedługo przed premierą Windows Phone 7. O niebezpieczeństwach związanych z przeprowadzaniem tego typu akcji pisał w ubiegłym roku Charlie Kindel, były menedżer generalny systemu Windows Phone. Płacenie programistom za zainteresowanie swoją platformą jest oznaką desperacji. […] System, z którym twórcy aplikacji nie jadą na tym samym wózku, jest sztucznie wspierany i na dłuższą metę nie odniesie sukcesu — ostrzegał.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.