Dowody z podpisem elektronicznym w 2011 - fikcja czy rzeczywistość...?

23 lipca na wielu stronach internetowych pojawiła się informacja o przyjęciu przez Sejm ustawy o nowych dowodach osobistych zakładającej, że od 2011 roku będziemy mogli posługiwać się elektronicznym dokumentem tożsamości a prawo do niego będzie przysługiwało Polakom już z chwilą urodzenia.

Fakt przyjęcia przez sejm tego aktu prawnego bardzo mnie ucieszył, gdyż jako człowiek zinformatyzowany chętnie załatwiłbym urzędowe sprawy przez internet. W rzeczywistości będzie pewnie o wiele trudniej. Faktu pojawienia się w 2011 elektronicznego dokumentu tożsamości nie neguje, ponieważ wystarczy zmienić sposób produkcji dokumentu. Tylko co z jego zastosowaniem...? Co z tego, że będę posiadaczem „nowego dowodu”, gdy przy jego pomocy nic nie będę mógł załatwić. Cała nasza administracja nie jest jeszcze przygotowana na taki duży „skok” technologiczny. Cały czas są problemy z ePUAP. Nie każda jednostka administracji publicznej posiada już elektroniczny obieg dokumentów a co dopiero mówić o przesyłaniu przez internet „ważnego” wniosku.

Czyżby GUS przekonał się do środków komunikacji elektronicznej …?

Cieszy mnie fakt, że wszelkiego rodzaju sprawozdania, które przesyłają firmy do celów statystycznych mogą być realizowane poprzez internet oraz że GUS nie wymaga przesyłania ich również w wersji papierowej co nie jest normą w przypadku innych podmiotów administracji publicznej.

W tym roku w Polsce będzie przeprowadzony powszechny spis rolny. Będzie on pierwszym spisem od wejścia Polski do Unii Europejskiej, który odbędzie się w nowej formie. Polska jako pierwszy kraj wspólnoty europejskiej będzie go przeprowadzać za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Mam jednak nadzieję, że nasz kraj nie będzie królikiem doświadczalnym na którym będą przeprowadzane eksperymenty. Osobiście uważam, że pomysł przeprowadzenia spisu w takiej formie jest jak najbardziej trafny.

Jak można przeczytać na stronie GUS-u metody zbierania danych to:

1.

Reminiscencje - Hot Zlot 2010

Przygotowania do zlotu rozpocząłem od spakowania się w środę wieczorem. Miałem zabrać swoją poduszkę (Zuzię) na drogę, ale niestety ona nie dostała zaproszenia na zlot. W czwartek rano do pracy. O 15:15 pojechałem busem do Łodzi i tam czekałem na pociąg do 23:40. Dobrze, że miałem gdzie się zatrzymać. Na dworcu Łódź Kaliska byłem ok. 22:00. Po godzinie 23:00 zjawił się Olbi, z którym jechałem na zlot. Pociąg na szczęście był bez opóźnień, ale czekała nas jedna przesiadka w Częstochowie. Udało się nam i w pociągu mieliśmy wolny przedział dla siebie. Ok. godziny 1:42 w piątek byliśmy w Częstochowie. Tam godzinny pobyt na dworcu. O 2:59 wsiedliśmy do pociągu do Wrocławia. Szukając wolnego przedziału natchnęliśmy się na grupkę zlotowiczów. Dzięki uprzejmości pani konduktor znaleźliśmy wolny przedział, więc cała ekipa jechała razem. Planowo o 6:39 byliśmy już we Wrocławiu. Najpierw „wydostaliśmy” się z remontowanego dworca i zrobiliśmy rozpoznanie gdzie jest ulica Sieradzka skąd miał odjeżdżać nasz autokar do Trzebieszowic.

Autobus był już ok. 8:30. W klimatyzowanym aucie czekaliśmy na resztę uczestników.