Szyfrowanie od Google to żadna prywatność.

Słowem wstępu

Pierwszy mój wpis, krótki ale mam nadzieję treściwy. Początkowo miał to być komentarz, ale nieco się rozpisałem.

Mowa w moim wpisie będzie na temat wprowadzonego przed kilkoma dniami przez Google szyfrowania SSL do swojej wyszukiwarki. Co prawda na razie w wersji beta i dostępnej tylko z właściwego adresu, ale kto wie jak to będzie w przyszłości. Możliwe, że Google zdecyduje się na wprowadzenie takiego wyszukiwania oficjalnie.

W ramach wstepu napiszę jeszcze, że tekst absolutnie nie mi na celu oczernianie Google, czy też wysnuwania spiskowych teorii. Takie zabawy nie są dla mnie, i dyskusje na ten temat nie zamierzam wywoływać. Każdy ocenia to po swojemu, a dodatkowo nawet jakbym oczernił maksymalnie Google, razem z dowodami szkód jakie wyrządził, to niczego bym nie zmienił, a raczej stałbym się prowokatorem i trollem. Więc tego tematu nie poruszajmy w komentarzach, bo nie to jest celem mojego przekazu w tekście.

Chcę pokazać, że wokół całego tego SSL, jest zbyt duże halo. Dużo ludzi jest mocno podniecona tym, że Google wprowadziło szyfrowanie.