Coraz więcej ofert pracy!

O tym, że na Linuksie można zarobić niezłą kasę, nie trzeba już nikogo przekonywać. I to zarabiają nie tylko firmy, które tworzą Open Source, ale i pracownicy firm korzystających z takich rozwiązań oraz sami deweloperzy, fanatycy czy społeczność.

W czasie globalnego kryzysy ekonomicznego, wiele firm uruchomiło różne mechanizmy oszczędzania. Jedne firmy po prostu zwalniają pracowników, inne zmniejszają zarobki pracowników, a jeszcze inne szukają tańszych rozwiązań w sektorze IT.

Potrzeba cięcia kosztów wyjątkowo pomaga we wzroście popularności Linuksa. A rym samym powoduje to wzrost zapotrzebowania na ludzi, którzy znają ten system. Według badań The Linux Foundation, w ciągu ostatnich 5 lat, na rynku pracy odnotowano ponad 80% wzrost zapotrzebowania na specjalistów związanych z Linuksem. I co lepsze, to zapotrzebowanie rośnie bardzo dynamicznie.

Aby pomóc w odszukaniu specjalistów, Fundacja otworzyła specjalną witrynę internetową pod adresem jobs.linux.com.

Na Linuksie można zarobić!

Linux jest świetnym przykładem Wolnego i Otwartego Oprogramowania. Wymienianą przez wielu zaletą tego systemu jest fakt, że jest darmowy. Nie raz słyszałem takie opinie, że rozwijany jest przez fanatyków, ludzi chodzących w koszuli w kratę. Ci ludzie pracują za darmo, tworzą ten system w ramach hobby lub powiększenia swojego ego. Rzesze wolontariuszy, ochotników oraz altruistów za darmo poświęca swój czasy by tworzyć Linuksa.

Pikuś! Jak się okazuje 75% deweloperów związanych z jądrem Linuksa, otrzymuje pensję za swój wkład. Podczas konferencji linux.conf.au 2010 w Nowej Zelandii, Jonathan Corbet (założyciel LWN.net oraz deweloper jądra Linuksa) przedstawił analizy dotyczące rozwoju jądra na przestrzeni dwóch lat.

Z raportu wynika, że jądro Linuksa przez 2 lata rozwoju zyskało ponad 2 800 000 linii kodu. Dziennie pojawia się około 7 000 linii kodu. Jest to bardzo dużo, o czym sam Linus Torvalds stwierdził, że jego system utył

Point of no return

W ostatni dzień trwania HotZlotu 2009 miałem przyjemność zaprezentować kilka zdjęć i opowiedzieć o mojej wycieczce na Ukrainę do Czarnobyla oraz Prypeci. Od tamtej pory, wielu czytelników serwisu dobreprogramy.pl zadaje mi pytania, prosi o zdjęcia z tej wycieczki. Dlatego jaki czas temu zrobiłem krótki filmik Point of no return, który opowiada o różnych ciekawych i opuszczonych miejscach.

Stworzenie takiej animacji jest dość prostą i przyjemną rzeczą. Świat informatyki udostępnia nam sporo ciekawych aplikacji, dzięki którym można zrobić całkiem ładny film. Mnie pomogły następujące programy: