IP i podsieci

Powróciłem po intensywnym urlopie, zaglądam do skrzynek mailowych a tam... bum (takie boom jak robi Steve Jobs*). Maile z pytaniami o sieci ;) No to napiszemy dalej.

Jedno z ciekawszych pytań pojawiło się też w komentarzu do któregoś z poprzednich wpisów, więc pozwolę sobie zacytować:

"(...)po co w ogóle dzieli się sieć na podsieci? Załóżmy, że mamy jeden publiczny IP to jaka jest praktyczna potrzeba podzielenia sieci na podsieci?"

OK, to dwa pytania ale uznajmy, że odpowiemy na pierwsze a drugie wyjdzie samo ponieważ zawiera się w nim klasyczny przypadek tzw. sieci domowej.

Jak wiemy globalna sieć IP składa się z wielu różnych sieci. Swoją sieć ma np. UPC, ma ją też Google i ma ją też MS i mają ją praktycznie wszyscy. Mają dostęp do komputerów w ramach swojej sieci, komunikują się i w ogóle. Bo o to chodzi w sieciach. Ale co to ta podsieć? To pojęcie, o ile się nie mylę, powstało stosunkowo niedawno i, jak się wszyscy domyślamy, lub czytaliśmy wpis o IPv6, ma związek z kończącą się pulą adresów IPv4.

IPv6

Cześć

Jak już się zaczęło wypadałoby zakończyć. Poprzedni wpis traktował o adresacji IPv4. Dzisiaj przyjrzymy się nieco adresowi IPv6. Przeliczania nie będą powtarzał bo działa ono identycznie jak w przypadku IPv4, jest jedynie bardziej skomplikowane i przydługie :)

Trochę historii.

Kiedyś nie zakładano, że maszyny liczące będą tak powszechne jak dzisiaj. Prognozy zakładały, że 2^32 (=4 294 967 296) to liczba nieosiągalna w żaden sposób, bo komputerów tylu po prostu nie będzie. No cóż, jednak troszkę to się zaczęło rozwijać i wprowadzono na początku lat 90. klasy adresów A (sieci rozległe), B (bardzo duże sieci) i C (sieci małe). Ale i to nie wystarczyło, bo okazało się, że jeśli np. ktoś będzie chciał podłączyć więcej niż 254 komputery (Przypominam, że 256 - 2 = 254, ponieważ potrzeba jeszcze mieć adres sieci oraz adres broadcast), powiedzmy 497, powinien według zasad przydzielania adresów dostać coś z puli B. No i co? W klasie B można zaadresować od 255 do 65 534 komputerów. Co to oznacza? Że marnujemy 65 037 adresów (65 534 - 254), których już nie można nikomu innemu przydzielić.
Znowu problem....

IP - jak to ugryźć.

Hej.

Ostatnio kilka osób zwracało się do mnie z prośbą o wytłumaczenie o co chodzi w tym całym IP. Głównie pytali po co się daje jakieś maski, bramy i inne badziewia i w jaki sposób można sprawdzić czy adresy są w tej samej sieci.
W zasadzie nie jest to skomplikowane, ponadto jest też trochę kalkulatorów, które sprawdzają czy dwa podane adresy są w tej samej sieci czy też nie. Ale to ani trochę nie pomaga zrozumieć zapaleńcom głodnym wiedzy o co chodzi, więc powielę to co jest już w sieci ale nie wiem czy w taki sam sposób ;)

Co jest potrzebne? Karta papieru, ołówek/długopis i ewentualnie kalkulator. Będzie klasycznie, jak w szkole ;)

Wybierzmy sobie jakąś przykładową parę adresów, powiedzmy 214.51.216.55/20 oraz 214.51.156.223/20.

Na pierwszy rzut oka są podobne, ale co to wszystko zawarte w nich oznacza?
Rozłóżmy pierwszy z adresów na normalny dziesiętny system, czyli zapiszemy go w bardziej przystępnej formie dla celów edukacyjnych. (powyższe zapisy są w notacji CIDR)

214.51.216.55/255.255.240.0

Mamy tutaj adres IP hosta/podsieci oraz maskę.

Wakacje na Uczelni.

Zaczął się sezon wakacyjny. Wynika z tego banalnie prosta implikacja:

Wakacje -> 3/4 pracowników bierze urlop -> brak ludzi na uczelni -> brak problemów do rozwiązania -> administrator zaczyna kombinować.

Początek klasyczny, przynajmniej w moim przypadku. Wreszcie czas na zajęcie się swoim kącikiem. Zrobiłem dużą aktualizację pokoju, przy okazji wyczyściłem wszystkie podręczne pamięci, cache spod biurek również. Ogólnie cały interfejs się zmienił wg mnie na bardziej wydajny. Przy okazji zrobiłem też defragmentację w szafach i ogólnie w pokoju.
Odnalazła się też moja nagłowna słuchawka do aparatu telefonicznego, dzięki której już nie muszę łamać sobie karku przy zdalnej pomocy.

Jak fajnie, kiedy wszystko się zmieniło. Chyba każdy informatyk lubi aktualizować swoje miejsce pracy ;)

No ale co dalej? Ostatnio zabrałem się za pomoc w Wydziałowym dziekanacie, bo ostatnio źle się tam dzieje. Ogólnie jest system postawiony na serwerze z win2k3, do którego nie mam dostępu bo od tego jest inna ekipa, zajmująca się tylko i wyłącznie dziekanatami.

Part IV: Gdy zdarzy się awaria. (aktualizacja)

Cześć.

Kontynuując szaloną serię, dzisiaj przedkładam wam ten oto tekst traktujący o tym na jakie jaja możecie trafić wybierając zawód szeroko pojętego informatyka.

Awaria. Tego staramy się unikać za wszelką cenę. Robimy przeglądy, obserwujemy i czekamy gdzie pojawi się chociaż minimalny sygnał, że coś może być nie tak i zaraz idziemy to zdusić w zarodku. Ale zdarza się, że coś umknie lub się schowa. Czasem zaatakuje w najmniej odpowiednim momencie.

Pierwsza zasada i historia na przestrogę.

Pierwsza i podstawowa zasada w razie awarii to zachować zimną krew i nie panikować. Mało jej nie złamałem kiedy pewnego pięknego dnia testowaliśmy DHCP ze switcha (tak ze switcha, z pominięciem serwera, który chcę odciążyć ze zbędnych usług, które mogą być przejęte przez inny sprzęt), ja przy jednej ze stacji roboczych z komórką na uchu, kolega w centrali.

- Dobra... odpalamy?
- Odpalaj.
*Chwila ciszy*
- Dobra, działa, jak u ciebie?
- Ładnie śmiga, poczekamy chwilę i zobaczę jeszcze inne PC...

Part III: Duża sieć.

Cześć po raz kolejny.

Widzę, że kilka osób jest zainteresowanych tym, jak wygląda praca informatyka/administratora/pana od komputerów ;) itd. więc kontynuuję. Tym razem nieco bardziej szczegółowo.


żródło: PIONIER online

PIONIER

Mam to szczęście, bądź też nieszczęście, działać w części sieci PIONIER. W skrócie jest to ogólnopolska sieć szerokopasmowa, posiadająca własne połączenia światłowodowe, w jej skład obecnie wchodzi 21 ośrodków Miejskich Sieci Akademickich oraz 5 Centrów Komputerowych Dużej Mocy. Ależ to brzmi, co nie? ;D Ponadto sieć PIONIER jest w chwili obecnej prawdopodobnie najbardziej zaawansowaną siecią w Europie (między innymi dzięki technologii DWDM oraz 10GE (Może się wydawać, że to nic ale... są już prowadzone testy 100GE). Chętnych zapraszam do zapoznania się ze szczegółami (bo tu to za długo i za nudno), badaniami, planami i w ogóle bo dla informatyków można znaleźć tam wiele ciekawych wiadomości:

Part II: Informatyka w budżetówce.

Cześć.

Dzisiaj bardziej szczegółowo. Napiszę czego możecie się spodziewać jeśli planujecie pracować w Dziale IT w jakiejś tam firmie ;)

Należałoby oczywiście wymienić (ogólnie) oficjalnie obowiązki:

1. Bezpośredni nadzór i opieka nad siecią komputerową Wydziału (...)
Brzmi ładnie i profesjonalnie i generalnie punkt ten polega na siedzeniu i sprawdzaniu czy wszystko jest OK.

2. Nadzór nad urządzeniami sieciowymi Wydziału (...)
Podobnie jak powyżej. W sumie nie rozumiem czemu to osobny punkt bo sprowadza się (jak już wszystko zostanie skonfigurowane) do przełączenia jakiegoś portu do innego VLANu czy jakieś inne proste rzeczy.

3. Zapewnienie prawidłowego działania sprzętu komputerowego na Wydziale (...)
Żeby nie było za lekko tutaj człowiek musi się czasem nieźle namęczyć. Bo gdy Pani Kasia zadzwoni i powie (prawdziwa historia), że "myszka jej skacze" to jedyne co pozostało mi odpowiedzieć to: "a próbowała ją Pani złapać i przytrzymać?" (Na szczęście ludzie jeszcze tutaj mają poczucie humoru).

Part I: Tydzień pracy czas zacząć.

Cześć,

Nie jestem raczej typem bloggera ale zainspirowała mnie do tego seria wpisów użytkownika Shaki81.
Na wstępie zanim was zanudzę - system dodawania wpisów na DP jest, jak na tak zaawansowany portal, co najmniej ciężko strawny ;)

Ale do rzeczy. Jestem informatykiem na jednym z Wydziałów na pewnej Uczelni. Jak się tu dostałem? Standardowo. Złożenie aplikacji, rozmowa jedna, potem druga i tym sposobem zostałem wybrany spośród kilkudziesięciu konkurentów. Szczerze - nie wiem na jakiej podstawie bo ani razu nie rozmawiałem z kimś kto ma jakiekolwiek pojęcie czym mam się zajmować ;) Tego dowiedziałem się już po wstępnej segregacji kandydatów.
Tak czy inaczej obecnie odpowiadam za 240 stacji roboczych, serwer i 3 węzły komunikacyjne. Brzmi banalnie ale tak niestety nie jest ani nie było kiedy się tu zatrudniłem.

Poprzedni "Pan informatyk", z tego co mi wiadomo, sprawę olewał przez jakieś pół roku, co potem odczułem na własnej skórze próbując przeprowadzić inwentaryzację sprzętu.