Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Administrator? Programista? A może Tester?

Na początku małe wyjaśnienie. Co to jest (za Wikipedią) Testowanie Oprogramowania?

Testowanie oprogramowania – proces związany z wytwarzaniem oprogramowania. Jest to jeden z procesów zapewnienia jakości oprogramowania. Testowanie ma na celu weryfikację oprogramowania oraz walidację oprogramowania. Weryfikacja oprogramowania ma na celu sprawdzenie, czy wytwarzane oprogramowanie jest zgodne ze specyfikacją. Walidacja sprawdza, czy oprogramowanie jest zgodne z oczekiwaniami użytkownika.
Czyli klikamy jak nienormalni po programie i patrzymy co się dzieje? Wiele osób właśnie tak sobie wyobraża testowanie aplikacji. Napiszę trochę brutalnie - to tak jak by wyobrażać sobie pracę pielęgniarki po obejrzeniu filmów z gatunku XXX ;-) Dodatkowo jest to niezła droga do pozostawienia sporej ilości błędów w aplikacji.
Oczywiście jest coś takiego jak testowanie eksploracyjne. Jednak przy takiej pracy należy dobrze znać aplikację, tak by wiedzieć gdzie szukać.

Ponieważ jest to część pierwsza skupię się na zagadnieniu:
"Szukamy odpowiedniego Testera"

Wymagania (i wyjaśnienia):
- znajomość systemów operacyjnych z rodziny Windows (klienckie i serwerowe - wiedza podstawowa)
- znajomość SQL - tak by stworzyć zapytanie typu SELECT, UPDATE, INSERT, aby wiedzieć co oznaczają błędy jak wykonamy gotowy skrypt
- podstawy programowania - tak by wiedzieć co robi pętla i jak wygląda proces kodowania
- spostrzegawczość - tak by zauważyć błędny link lub niepoprawne odwołanie w menu
- umiejętność czytania i pisania - to nie żart. Musisz przecież przeczytać specyfikacje i opisać napotkane błędy.

Teraz zagadka z odpowiedzią: ile trwa znalezienie takiej osoby i jak wypadają osoby po studiach informatycznych (czy mających coś wspólnego z informatyką).
Zazwyczaj od kilku tygodni do kilku miesięcy... tak to nie jest żart. Bardzo często znajomość SQL oznacza, że osoba nie wie jak napisać:SELECT * FROM tabela WHERE cena > 100 Osoba, która w swoim CV wpisała:

Programowanie C# - projekty komercyjne
Nie potrafi powiedzieć jak sprawdzić np. logowanie do aplikacji.
O dziwo umiejętności są tak niskie, że większość kandydatów nie dociera do przysłowiowego "ile chciał/chciała by Pan/Pani zarabiać". Sporo z tych osób jest po studiach informatycznych, trochę po technicznych mających programowanie w programie studiów. Jednak nie narzekajmy na jakoś edukacji - to temat rzeka.
Idziemy dalej - mamy już naszą perełkę, która przeszła przez wstępne sito. Co dalej? Zatrudniamy? Nie to by było za proste. Tester powinien mieć jeszcze trochę tych nie lubianych w IT umiejętności "miękkich". Co to oznacza? Musi w taki sposób przekazać informację o problemie by osoba odbierająca tą wiadomość nie poczuła się jak po spotkaniu z zawodowym bokserem. Taaaak, to nazywa się dyplomacja :-). Przecież nie chodzi o to by rzucać błędami na prawo i lewo, ale by te błędy były jak najszybciej naprawione oraz by zespół po miesiącu nie wyglądał jak Hiroszima po zrzuceniu bomby atomowej. Czy takie poszukiwania maja sens? Oczywiście! Z dobrym testerem/testerami zespół jest o wiele bardziej wydajny i działa jak sprawna, naoliwiona maszyna. Oczywiście takie umiejętności "miękkie" przydają się wszystkim osobą w teamie, ale to na barkach Testera jest przekazanie złej informacji o dziecku, które właśnie stworzył programista. Kto chociaż raz w życiu napisał kawałek kodu, który oceniały inne osoby (i krytykowały go!) wie o czym piszę.

Co dalej? Kto i jak powinien testować (swój) kod? Czy ta praca jest fajna czy nudna? Jak jesteście ciekawi ciągu dalszego, to zapraszam do przeczytania następnej części... za jaki czas ;-)

*
ten wpis piszę z perspektywy kilku lat doświadczenia i swoich obserwacji. Sam wcześniej przeszedłem przez różne ścieżki w IT (administracja, wdrożenia, trochę programowania) a teraz zajmuję się testowaniem.  

Komentarze

0 nowych
Jaahquubel_   12 #1 27.08.2011 15:31

I znów mi ktoś podebrał temat na wpis...

"na barkach Testera jest przekazanie złej informacji o dziecku, które właśnie stworzył programista"
Zbyt emocjonalnie podchodzisz do błędów.
Błędy się zdarzają każdemu.

Jak zaczynałem pracę na stanowisku testera, SQL-a znałem tylko z nazwy. "SELECT * FROM tabela WHERE cena > 100" można się nauczyć w W3Schools.

bolivar   8 #2 27.08.2011 16:44

@Jaahquubel_: Ja nie podchodzę emocjonalnie, ale przez kilka lat pracy widziałem jak ludzie potrafią reagować. W sumie każdy może mieć zły dzień, zostać wyrwanym z zadumy, itp. Poza tym co za problem rozmawiać w delikatny sposób?
Inna sprawa, że jak pracuję z zespołem z którym zjadłem beczkę soli i wypiłem kontener piwa to nie raz i nie dwa powiem: "ale w tym miejsce sp&^^&@ sprawę" z uśmiechem na ustach, a w odpowiedzi dostanę "bo następnym razem nie będę z tobą pił" (oczywiście też z uśmiecham na ustach).

Jeżeli chodzi o SQLa... hmmm, jak masz w ogłoszeniu informację o podstawowej znajomości to chyba po coś tam to jest :-) ? Potrzebne jest to do sprawdzania danych i przyda się poznać przynajmniej te podstawy ;-)

Tak z ciekawości: pracujesz jako tester?

Winters4TW   6 #3 27.08.2011 18:00

Czyli wystarczy skończyć technikum informatyczne

bolivar   8 #4 27.08.2011 18:05

@Winters4TW: Szczerze, to nie trzeba. Wystarczy, że znasz (a właściwie znałeś w wypadku tamtej rekrutacji) to co opisałem. Do tego pasujesz do zespołu oraz potrafisz coś przeczytać po angielsku... i masz pracę ;-)

Jaahquubel_   12 #5 27.08.2011 20:46

W gruncie rzeczy, zgłoszeń o błędach i tak się nie powinno na gębę przekazywać. No ale fakt faktem, że ludzie różnie reagują. Postrzegają zgłaszanie błędów jak grę na rzecz klienta.

"jak masz w ogłoszeniu informację o podstawowej znajomości to chyba po coś tam to jest"
Nie da się ukryć. :)
Chodziło mi o to, że tak prostych rzeczy, jak konstrukcja prostego selecta, można się nauczyć już w pracy, jak będzie potrzeba. Nie jest to konieczne do rozpoczęcia pracy.

"Czyli wystarczy skończyć technikum informatyczne"
Nawet nie, wystarczy mieć głowę na karku, obycie z komputerami i serce do tej roboty. Mnie tego ostatniego już brakuje.
Mnie na tej udanej rozmowie kwalifikacyjnej pytali zasadniczo o te dwie pierwsze wymienione sprawy.
Na pozostałych pytali o baaardzo różne rzeczy, w dużej mierze nie związane z testowaniem.
W tej chwili pracuję w innym charakterze i do testowania mam nadzieję już nie wrócić. Zawsze jednak będzie to wyjście awaryjne - ponad 2 lata w CV i ISTQB FL w kieszeni.

bolivar   8 #6 27.08.2011 23:24

Oczywiście wpisy w systemie do zgłaszania obowiązkowo (Bugzilla, Track, TFS, itp). Jednak często chcemy by dany błąd był naprawiony jak najszybciej więc warto porozmawiać. Często też Tester z Programistą muszą dany błąd omówić w jaki sposób go mają naprawić... i wykonują pracę Analityka. Takie życie ;-)

[guote]Nawet nie, wystarczy mieć głowę na karku, obycie z komputerami i serce do tej roboty. Mnie tego ostatniego już brakuje.[/quote]
Masz rację... w sumie jak w każdej pracy. I jak w każdej pracy człowiek wypala się z czasem. Jednak można sobie znaleźć zajęcia "ładujące akumulatory". Ja np. "hobbistycznie" administruję, trochę piszę w sqlu dla zewnętrznych klientów.

[quote]
Zawsze jednak będzie to wyjście awaryjne - ponad 2 lata w CV i ISTQB FL w kieszeni.[/quote]
W sumie też mam ISTQB... i zastanawiam się co to daje z wyjątkiem teorii ;-)

Jaahquubel_   12 #7 27.08.2011 23:35

"i zastanawiam się co to daje z wyjątkiem teorii"
Jak dla mnie to ten kwit to takie prawo jazdy. Niby nic nie daje, ale świadczy o tym, że coś umiesz.

Winters4TW   6 #8 28.08.2011 06:21

Tak, ale w TI tego nauczą :)

bolivar   8 #9 28.08.2011 10:36

@Winters4TW: na podobnej zasadzie mogę napisać, że i ja mogę tego nauczyć kilka osób ;-)

Bardziej chodzi o to, że są wymagania co do konkretnej wiedzy, a...

997   5 #10 29.08.2011 08:25

Ja mam takie pytanie: ile takiemu nowo zatrudnionemu testerowi dacie zarobić i na jakiej umowie? Bo dla mnie to trochę podejrzane, że tyle sierotek się u Was przewija :)

bolivar   8 #11 29.08.2011 08:42

@997: Co za podejrzliwość :D Kwoty nie mogę podać, ale patrząc po tym, że w ciągu trzech lat z zespoły odeszły 2 osoby, a nowe są zatrudniane za względu na "dynamiczny rozwój firmy oraz produktu ;-)" może dać ci do myślenia na ile jest to opłacalne. Kwestia zarobków tez jest indywidualna ponieważ inną kwotę dostanie osoba mająca już jakieś pojęcie o testowaniu, a inną taka która dopiero przeczytała wpis na tym blogu. Zaznaczam, że nie są to kokosy, ale wystarczy by spłacać z tego ratę na mieszkanie i jakoś żyć.

997   5 #12 29.08.2011 09:06

Tak tylko zapytałem, bo jakiś czas temu przeczytałem ogłoszenie na stanowisko podobne do mojego obecnego, które z resztą co rusz się przewija w lokalnych serwisach. Jak mi powiedzieli, że na umowę zlecenie i "na początek" 1500 brutto to przestałem się już dziwić czemukolwiek ;)

4lpha   9 #13 29.08.2011 10:43

Dobry wpis.

  #14 29.08.2011 12:04

Może kiedyś też będę testerem ;d
czekam na nowe wpisy

  #15 29.08.2011 12:04

aha mod akceptuje to osuń ten i tamten ;d

kwpolska   5 #16 29.08.2011 12:39

@Jaahquubel_
http://w3fools.com
god, please...

Draqun   9 #17 29.08.2011 13:30

Ehh, jak tak czytam co musi zrobić tester, to chyba jednak wolę być programistą :D - wiem, że krytyka nie zawsze jest budująca i zjadą człowieka ale to ryzyko zawodowe.

Viperoo   7 #18 29.08.2011 14:43

@Winters4TW:
Oj nie był bym taki pewny że cię tam wszystkiego nauczą, jeśli sam nie będziesz się uczył to nic TI nie da. No poza Papierkiem :)

  #19 29.08.2011 15:17

Do pytających o zarobki - umowa zlecenie (wyjaśnienie dla młodych - tzn. taki rodzaj umowy, że nic ci nie przysługuje, ale masz dawać z siebie max), płaca 1500-2000 zł brutto czyli jak na polskie warunki całkiem nieźle. Zwykle wolą techników niż inżynierów, bo facet po studiach żąda więcej (i słusznie, w końcu musiał męczyć się 5 lat na polibudzie) i przeważnie jego wymagania idą w parze z umiejętnościami.

cephei.   3 #20 29.08.2011 15:45

1500 i to brutto? Śmiech na sali. Jako kierowca w piekarni (mając zaledwie kilkumiesięczne doświadczenie) dostawałem 1750 zł NETTO (biorąc nadgodziny można dociągnąć nawet do 2500 zł). Ot, polskie absurdy ;)
Jednak na dłuższą metę uznałem, że ta praca nie była dla mnie zbyt ambitna i się zwolniłem.

W sumie, patrząc na większość studentów (kiedyś dawno temu sam studiowałem, więc widziałem tą patologię na co dzień), gdybym był pracodawcą to sam bym takim nie dał zarabiać więcej. Dyplom lic lub inż z polskiej uczelni jest NIC nie warty. Dopiero studia magisterskie coś znaczą, oczywiście na renomowanej uczelni jak Politechnika Wrocławska lub Politechnika Warszawska.

Wyszła mi mała dygresja nie na temat, ale nic to. Po prostu zbulwersowałem się czytając jakich można spodziewać się zarobków w Polsce z jakby nie było specjalistycznymi umiejętnościami.

Jaahquubel_   12 #21 29.08.2011 16:58

Zarobki zależą w dużej mierze od województwa i miasta.
W takim, powiedzmy, Lublinie, 3000 brutto to okolice sufitu, a w Warszawie okolice podłogi zarobkowej.

@kwpolska
Nie zmienia to faktu, że selecta się tam nauczysz.

SnajperskY   4 #22 29.08.2011 19:45

@Jaahquubel_

[...]
Zbyt emocjonalnie podchodzisz do błędów. Błędy się zdarzają każdemu.
[...]

Wniosek? Nigdy nie pracowałeś z ludźmi. Ich praca nie podlegała Twojej ocenie (w szerokim tego słowa znaczeniu).

[...]
W gruncie rzeczy, zgłoszeń o błędach i tak się nie powinno na gębę przekazywać. No ale fakt faktem, że ludzie różnie reagują.
[...]

Wręcz przeciwnie. Tutaj ograniczanie się wyłącznie do komunikacji elektronicznej przekłada się na najmniej efektywną i najbardziej stresującą pracę. Zgłoszenie do systemu zarządzania problemami - tak. Relacjonowanie na bieżąco stanu - TAK. Podsumowanie - TAK. Ale wyjaśnienie szczegółów najlepiej starodawnymi drogami: telefon, twarzą-w-twarz.

Dodaj do tego jeszcze różnice kulturowe i życzę powodzenia w komunikacji elektronicznej... Temat skomplikowana-rzeka, ale niezmienna zasada: należy ze sobą rozmawiać, tak jakby nie było komunikacji elektronicznej.

Poza tym, gdy czas nagli nikt rozgarnięty nie wpisuje elaboratów do jiry tylko chwyta za telefon.

[...]
wystarczy mieć głowę na karku, obycie z komputerami i serce do tej roboty
[...]

Tutaj również jakby wychodzi Twój brak doświadczenia w rekrutacji. Kolega bolivar zaznaczył, że owe "wystarczy" przytrafia się po:

[...]
od kilku tygodni do kilku miesięcy... tak to nie jest żart
[...]

Potwierdzam.

Ludzie również wyobrażają sobie, że każdy może zostać testerem QC, bądź członkiem QA. Owszem, gdy sprowadzimy zagadnienie do "małpki", która podąża za testsuite'm. Innymi słowy, trzeba tak samo wykazywać predyspozycje do tego zawodu jak do każdego innego.

Jaahquubel_   12 #23 29.08.2011 22:02

@SnajperskY
Wyciągasz fragmenty moich wypowiedzi z kontekstu, interpretujesz je po swojemu, a nie wedle mojej intencji, przypisujesz mi poglądy, których nie mam i na tej podstawie mnie oceniasz. Oczywiście, da się tak rozmawiać, tylko po co?

"[...]
Zbyt emocjonalnie podchodzisz do błędów. Błędy się zdarzają każdemu.
[...]
Wniosek? Nigdy nie pracowałeś z ludźmi. Ich praca nie podlegała Twojej ocenie (w szerokim tego słowa znaczeniu)."
To z kim pracowałem, z robotami? Zgłoszenie błędu to nie jest ocena pracownika. Od oceny pracowników jest PM i szef działu. Tester jest od oceny produktu.
Faktem jest, że nie ma ludzi nieomylnych. Faktem jest, że niektóre błędy wychodzą dopiero na środowisku testowym.
Nie ja zatrudniam dewelopera, nie ja go zwalniam. Liczba i ciężar gatunkowy zgłoszeń przypisanych do danego programisty mają wpływ na jego ocenę, ale głównym celem zgłoszeń jest zapewnienie jakości produktu.
Jeżeli nie zgadzasz się z tym, co tu napisałem, albo chodziło Ci o coś innego, to rozwiń ten wątek.

"[...]
W gruncie rzeczy, zgłoszeń o błędach i tak się nie powinno na gębę przekazywać. No ale fakt faktem, że ludzie różnie reagują.
[...]
Wręcz przeciwnie. Tutaj ograniczanie się wyłącznie do komunikacji elektronicznej przekłada się na najmniej efektywną i najbardziej stresującą pracę. Zgłoszenie do systemu zarządzania problemami - tak. Relacjonowanie na bieżąco stanu - TAK. Podsumowanie - TAK. Ale wyjaśnienie szczegółów najlepiej starodawnymi drogami: telefon, twarzą-w-twarz."
Nadinterpretacja. Nigdzie nie napisałem, że należy się ograniczać do formy pisemnej. Chciałem tylko zwrócić uwagę na konieczność używania odpowiednich narzędzi. Zawód testera domaga się uporządkowania i narzędzia są tego uporządkowania elementem.

"Poza tym, gdy czas nagli nikt rozgarnięty nie wpisuje elaboratów do jiry tylko chwyta za telefon."
Nie popadaj w skrajności. Jedną skrajnością jest zbędny elaborat, drugą jest omijanie systemu zgłaszania błędów, co w efekcie prowadzi do tego, że nie wiadomo kto co naprawił, a co leży niezrobione.

"[...]
wystarczy mieć głowę na karku, obycie z komputerami i serce do tej roboty
[...]
Tutaj również jakby wychodzi Twój brak doświadczenia w rekrutacji. Kolega bolivar zaznaczył, że owe "wystarczy" przytrafia się po:
[...]
od kilku tygodni do kilku miesięcy... tak to nie jest żart
[...]"
Przeinaczasz moją wypowiedź. Serce do tej roboty to tu kluczowa sprawa - rzadko znajdziesz kogoś, kto je ma. Pozostałe warunki też są konieczne. Pisząc "wystarczy" miałem na myśli punkt widzenia osoby, która myśli o pójściu tą drogą zawodową. Jeśli ktoś ma głowę na karku, ma obycie i coś ją ciągnie do testowania, to reszta jest, moim zdaniem, wobec tego wtórna. SQL-a się nauczysz, angielskiego się nauczysz, ale motywację musisz już mieć.
A z braku doświadczenia w rekrutacji nie rób mi zarzutu, bo nigdzie nie pisałem, że się na tym znam. Nie muszę.

"Ludzie również wyobrażają sobie, że każdy może zostać testerem QC, bądź członkiem QA. Owszem, gdy sprowadzimy zagadnienie do "małpki", która podąża za testsuite'm. Innymi słowy, trzeba tak samo wykazywać predyspozycje do tego zawodu jak do każdego innego."
I tu się zgadzam.
Są też ludzie, którzy myślą, że jak kupią narzędzie do automatyzacji testów, to będzie można zwolnić testerów. Taka sama bajka.

bolivar   8 #24 30.08.2011 08:47

Kwoty zarobków są naprawdę różne. Są pewne założenia... ale czasem zdarzy się, że kandydat poda niską kwotę i po kilku miesiącach dostanie podwyżkę. W końcu nikt nie chce by ktoś uciekał z jego firmy jak już pozna produkt.

Każda praca przy projekcie jest stresująca - są terminy, klienci, szefowie. Jeżeli zbliża się koniec projektu to różne rzeczy dzieją się w firmie. Dlatego lepiej wyluzować i zostawić spory na później... a właściwie po co o nich pamiętać?


Automatyzacja testów... temat rzeka i może za jakiś czas go opiszę? jednak pierw kilka innych rzeczy jest na tapecie ;-)

SnajperskY   4 #25 30.08.2011 12:23

@Jaahquubel_

Próbujesz teraz obracać kota ogonem... Nie tędy droga. Nie liczy się liczba znaków, które zacytowałem, ale ładunek informacji, który wyciągnąłem z całej wypowiedzi. Cytaty traktuj jako odnośniki/znaczniki. Zapewniam Cię, że przeczytałem dokładnie Twoją wypowiedź kilka razy. Aczkolwiek mógłbym zacytować całość o ile to cokolwiek zmieni. Bądź bardziej precyzyjny - unikniesz różnych interpretacji.

Pozwolę sobie dalej wyrywać z kontekstu.

[...]Zgłoszenie błędu to nie jest ocena pracownika.[...]

Podczas, gdy ja napisałem:

[...]Ich praca nie podlegała Twojej ocenie[...]

To tyle w temacie "przeinaczasz moją wypowiedź". Jak już ochłoniesz to zastanów się przez chwilę dlaczego autor kodu może tak emocjonalnie podchodzić do zgłoszenia o błędzie skoro to nijak to nie jest oceną jego pracy?

Otóż zepsuję całą zabawę i odpowiem, że każdy zgłoszony błąd wystawia opinię. Mniejszą, bądź większą. Jedni traktują to jako element pracy (tak rozpoznasz profesjonalistę), drudzy jako wręcz potwarz. Starają się zaprzeczać, bronić rękami i nogami podpierając się kuriozalnymi argumentami.

Tak na marginesie:

[...]Od oceny pracowników jest PM i szef działu.[...]

Na jakiej podstawie, Twoim zdaniem, PM i szef działu wystawiają opinię? Dobra, solidna ocena pochodzi z wielu źródeł wliczając w to opinię kolegów, statystyki z systemu zarządzania projektem, kodem, itp. W gestii oceniającego należy wyciągnięcie odpowiednich wniosków z owych danych + jego własne spojrzenie/nos/doświadczenie.

[...]Nie ja zatrudniam dewelopera, nie ja go zwalniam.[...]

Stąd proszę nie zgaduj jak wygląda taki proces i jakimi prawami się kieruje.

[...]Nigdzie nie napisałem, że należy się ograniczać do formy pisemnej.[...]

[...]W gruncie rzeczy, zgłoszeń o błędach i tak się nie powinno na gębę przekazywać.[...]

Wybacz, ale nadinterpretacji ani widu ani słychu z mojej strony.

[...]Zawód testera domaga się uporządkowania i narzędzia są tego uporządkowania elementem.[...]

Owszem, gdy czas na to pozwala. Problem zawsze można dokładnie opisać po jego naprawieniu. Niczego to nie zaburza, a na koniec dnia i tak liczy się zadowolony klient, który dostał paczkę na czas.

[...]Nie popadaj w skrajności. Jedną skrajnością jest zbędny elaborat, drugą jest omijanie systemu zgłaszania błędów, co w efekcie prowadzi do tego, że nie wiadomo kto co naprawił, a co leży niezrobione.[...]

Nie popadam. Ale zacznę podejrzewać, że w Twoich oczach opis zdarzenia to góra ze dwa zdania + oznaczenie go jako "critical", aby mieć z głowy. Nie, dokładne opisanie problemu wraz z logami, opisem środowiska, zdjęć/filmów, danych wejściowych, dostarczeniem przykładowego kodu itp to nie praca na 5 minut. A czas tyka...

Powtórzę raz jeszcze. Liczy się oddanie projektu w terminie. Tester nie może stanowić wąskiego gardła ze względów porządkowych/estetycznych/innego widzimusię... Gdy czas nagli należy bardziej elastycznie i efektywniej podchodzić do obowiązków. Nie tylko w dziale QC/QA.

[...]Przeinaczasz moją wypowiedź.[...]

Piszesz mało precyzyjnie dając pole do różnych interpretacji.

[...]z braku doświadczenia w rekrutacji nie rób mi zarzutu, bo nigdzie nie pisałem, że się na tym znam. Nie muszę.[...]

Ale niestety starasz się wypowiadać jakbyś miał o tym pojęcie. Stąd moje słuszne podejrzenie.

* Na koniec dodam, że głównie posługuję się ogólnymi prawidłami abstrahując od nieprzewidywalnych oraz skrajnych przypadków.

bolivar   8 #26 31.08.2011 10:52

Teraz już wiadomo dlaczego tak ciężko dobrać odpowiednich ludzi do zespołu oraz dlaczego istotna jest rozmowa face 2 face...

;-)

Jaahquubel_   12 #27 31.08.2011 21:48

@Snajpersky
Nie będę z Tobą dyskutował, bo nic na tym nie zyskam, a stracę czas, którego i tak mam za mało.
Zmieniasz sens moich wypowiedzi, więc tym bardziej szkoda czasu.
Na koniec zacytuję sam siebie, bo za pierwszym razem, widać, umknęło Twojej uwadze:
"Liczba i ciężar gatunkowy zgłoszeń przypisanych do danego programisty mają wpływ na jego ocenę (...)."

SnajperskY   4 #28 01.09.2011 11:26

@Jaahquubel_

[...]Nie będę z Tobą dyskutował, bo nic na tym nie zyskam[...]

Z takim podejściem oraz brakiem dystansu do własnego braku doświadczenia to rzeczywiście strata czasu. Może poza świadomością, że nie warto się wypowiadać na tematy, na których się nie znasz. Zawsze istnieje ryzyko wpadnięcia na kogoś bardziej doświadczonego i wtedy pozostaje tylko:

[...]Zmieniasz sens moich wypowiedzi, więc tym bardziej szkoda czasu.[...]

Zainwestuj ten czas w edukację + praktykę. Nabierzesz wiarygodności.

wietka13   1 #29 08.10.2011 22:07

Fajny tekst.
Orientujecie się może w jakichś dobrych kursach testerskich, które pozwolą trochę podnieść swoje umiejętności? No i oczywiście ma się po nich papier ;]

  #30 01.02.2012 12:45

Wy nic nie wiecie o testowaniu :). I jestescie slabi jak leszcze. Jako QA pracowalem w takich firmach i przy takich projektach, ze nie jeden odpada w brzed biegach. A zarobki... z reka na sercu mowie min. 10k do reki :). Bo sa testerzy i testerzy :).

  #31 08.02.2012 13:02

Drodzy Państwo.Pozwoliłem sobie zabrać głos w tej sprawie. Człowiek o pseudonimie Anonim (powyżej) ma dużo racji. Przyjęło się rozróżniać zwykłego testera (osobę zaczynajaca kariere) od inżyniera testów. W poważnych firmach developerskich test engineerowie piszą wiecej od programistów (patrz Microsoft). Dodatkowo testy to dziedzina wymająca zarowno specyficznej jak i ogólnej wiedzy z dziedziny IT. Sieci, programowanie, testy, obszar bankowosci i finansów. Tak zwani pentesterzy, czyli ludzie mający wykrywac luki w bezpieczenstwie systemow ,to ludzie z niesamowita wiedza. Problem na polskim rynku jest tego rodzaju,ze zadna uczelnia nie szkoli ludzi przygotowanych do tego obszaru biznesu/przemysłu. Brak w polskich firmach jest świadomości testów. PM to glownie ludzie z backgroundem developerskim. Maja pojecie o testach niskopoziomowych, ale zero pojecia o innych sprawach w tej dziedzinie. Oni organizuja proces testowy , który wyglada tak jak wygląda. Stąd testy w Polsce to ciagle pionierska dziedzina, idzie na przod dzieki ludziom ,ktorzy sa tego swiadomi i wyciagaja duza wiedze z zagranicy. Co do ISTQB FL to sami Panowie wiedzą ,że nie jest to wiedza wybitna. Jest to jedynie uporzadkowanie pojęć, wprowadzenie kilku technik i to wszystko. Ludzie ucząc sie do egzaminu uczą sie pytań testowych. To mija sie z celem. Dziękuję za uwagę :)