r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Adobe, Apple i Microsoft przesłuchani w sprawie o zawyżaniu cen w Australii

Strona główna Aktualności

Niedawno pisaliśmy o tym, że Microsoft, Adobe i Apple zostali oskarżeni o zawyżanie cen swoich produktów w Australii. Dziś odbyło się przesłuchanie reprezentantów firm przed komisją parlamentarną, które miało wyjaśnić, dlaczego na drugiej półkuli produkty są droższe niż w Stanach Zjednoczonych średnio o 50%.

Pip Marlow z australijskiego oddziału Microsoftu i Paul Robson z Adobe stawili mieli problem z wyjaśnieniem, dlaczego ich produkty są tak drogie. Przykładowo Office Professional 2013 kosztuje 399,99 dolarów amerykańskich, czyli 383,54 dolary australijskie, a w australijskich sklepach ten produkt ma metkę z kwotą 599 dolarów australijskich. Za pakiet CS6 Design and Web Premium Suite firmy Adobe w Stanach Zjednoczonych należy zapłacić 1899 dolarów amerykańskich (1820 australijskich), zaś w Australii 3175 dolarów.

Oboje wezwani zaznaczali, że przecież klienci z Australii mogą korzystać z Office 365 i Creative Cloud, których ceny są bardziej zbliżone do amerykańskich. Jednak według Stephena Jonesa z lokalnej partii pracy takie usługi to cyfrowe kajdanki, którymi firmy chcą zmusić klientów do ciągłego płacenia. Marlow stwierdziła, że gdyby cena była za wysoka, Microsoft zauważyłby w Australii spadek sprzedaży, ale polityk słusznie zauważył, że zwłaszcza nieduże przedsiębiorstwa po prostu nie mają alternatywy. Przy lekturze artykułu podsumowującego posiedzenie można odnieść wrażenie, że Jones uważa, że Microsoft wyzyskuje jego kraj. Ed Husic z kolei otwarcie oskarżył międzynarodowe koncerny o dojenie Australii tylko dlatego, że mogą.

r   e   k   l   a   m   a

Jeśli zaś chodzi o zawyżone ceny materiałów multimedialnych w sklepie Apple'a, Tony King obwiniał staromodne poglądy wydawnictw muzycznych i producentów filmów i stacji telewizyjnych, dla których granice państw są granicami rynków nawet dla cyfrowych treści. Według Kinga, to oni liczą sobie więcej za sprzedaż w Australii, i to nie tylko za treści cyfrowe i nie tylko w iTunes. Apple podobno stara się wynegocjować niższe ceny, ale karty są w rękach posiadaczy praw do materiałów. Doprowadziło to do takich absurdów, jak o 70% wyższa w Australii niż w Stanach cena albumu Back in Black zespołu AC/DC, było nie było, założonego w Sydney.

Ceny sprzętu Apple'a są nieco mniej zawyżone — „tylko” o 20% w przypadku iPhone'a (wliczając w to lokalne podatki). King próbował usprawiedliwiać swoich pracodawców również różnicami w kursach walut, kosztami transportu, cłem, lokalnym prawem dotyczącym kosztów reklamy i wieloma innymi czynnikami, ale według australijskich polityków to wszystko nadal nie usprawiedliwia takich różnic w cenach.

Oczywiście krajowi dystrybutorzy też nie są bez winy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.