r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Age of Empires III: The Age of Discovery

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Krzysztof Kolumb nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie skutki przyniesie jego pierwsza wyprawa w 1492 roku. Pierwotnie miała ona na celu znalezienie zachodniego szlaku prowadzącego do Indii, ale jej rezultatem było dotarcie do zupełnie nowego lądu. Wkrótce potem mocarstwa z całego globu rozpoczęły wysyłać ekspedycje w nieznane wcześniej terytoria. Nadeszła era wielkich odkryć geograficznych, wiek kolonializmu - jeden z ciekawszych etapów w historii świata. Właśnie o tym okresie opowiadała trzecia odsłona obsypanej nagrodami serii Age of Empires. Na jej bazie z kolei powstała znakomita gra planszowa w stylu europejskim, zatytułowana rzecz jasna tak jak jej pierwowzór - Age of Empires III: The Age of Discovery. Można poczuć na własnej skórze (czy raczej stole) smak rywalizacji między siłami z tamtej epoki.

Produkt jest dziełem Glenna Drovera, znanego chociażby z adaptacji innego komputerowego tytułu - Railroad Tycoon. Można też było o tym twórcy usłyszeć przy okazji Conquest of the Empire, owocu jego współpracy z inną gwiazdą sceny planszówkowej, Martinem Wallacem. Z ocen na najbardziej opiniotwórczych serwisach poświęconych tej tematyce wynika, że to właśnie AoE III jest szczególnie cenionym przez fanów tego rodzaju rozrywki dziełem Drovera. Nic dziwnego - posiada ono ogromne pokłady grywalności, opakowanej w przepiękną szatę graficzną, z mnóstwem ładnych, plastikowych elementów, które tylko dodają zabawie rumieńców. A wszystko to sprawia, że każdy miłośnik komputerowej wersji poczuje się tu jak w domu. I pewnie stroniący od RTS-ów Ensemble również zasiądą do stołu, by pogrążyć się w całości w podboju Nowego Świata.

Pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy przy obcowaniu z produktem jest ogromne pudło, zachęcające barwną klimatyczną grafiką. Po jego otwarciu można się poczuć jednak nieco zawiedzionym – taki kawał kartonu, zaś w środku połowę objętości zajmuje... powietrze. Z rozmiarem całości niestety trochę przesadzono, przez co spakowana gra „zżera” za dużo powierzchni i sprawia, że ciężko ją przetransportować, na przykład do znajomych na „posiadówkę”. Szczerze mówiąc to jest to pozycja pochłaniająca najwięcej miejsca z całej mojej kolekcji. Ale wracając do meritum - w środku tekturowego monstrum znajdziemy kolorową instrukcję wydrukowaną na kredowym papierze, dużą, trwale wykonaną planszę oraz ogromną ilość elementów - zarówno figurki dla każdego z graczy, jak i pieniądze, którymi płacimy w trakcie zabawy są wykonane z plastiku. Znalazło się tu również paręnaście żetonów, reprezentujących towary oraz budynki. Jak na reprezentanta tak zwanych „eurogier” (gdzie dominują elementy drewniane) wykonanie naprawdę robi wrażenie - nawet pomimo tego rozmiaru opakowania.

r   e   k   l   a   m   a
[image source="Galerie/Inne/Age_of_Empires_III_The_Age_of_Discovery:26413" mode="normal"]

Sama plansza to jakby dwie główne części. Lewa jej strona prezentuje Nowy Świat i tereny dostępne do kolonizacji, prawa zaś składa się z ramek zawierających różnorakie akcje do wyboru. Dookoła całości poprowadzono tor punktów zwycięstwa, na samym spodzie zawarto również licznik tur oraz wskaźnik epoki. Zabawa toczy się przez osiem rund, z czego pierwsze trzy stanowią pierwszą erę, następne trzy – drugą, a w końcowych dwóch wkracza się w trzeci etap. Odwzorowuje to stopień zaawansowania kolonizacji i rozwój techniczny, który dokonywał się wraz z biegiem lat. W miarę postępów grający rozbudowują swoje imperia, handlują towarami oraz wysyłają ekspedycje, celem odkrycia niezbadanych terenów - zdobywając przez to wszystko punkty. Zwycięzcą zostaje osoba posiadająca największą ich ilość na koniec gry.

1 2 3 4 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.