Przeskocz

Apache OpenOffice 3.4 wydany

08.05.2012 18:40, Autor: Mateusz Zasuwik (Quest-88), Kategoria: News
NewsImage

Po 15 miesiącach od wydania OpenOffice.org 3.3 (w styczniu 2011) opublikowano w końcu jego prawnego następcę. Apache OpenOffice 3.4 to efekt czasochłonnych, aczkolwiek niezbyt imponujących użytkownikowi "zmian wewnętrznych", m.in. przepisania kodu z wolnej licencji LGPL v3 na licencję Apache czy związaną z migracją, procesem przeniesieniem całej infrastruktury repozytoriów rozszerzeń i szablonów.

Ze zmian, które odczuje użytkownik należy wymienić szybszy start, szyfrowanie danych według algorytmu AES-256, zniesienie liczby ograniczeń co do liczby pól w narzędziu Tabele przestawne (dawniej Data Pilot), rozszerzenie filtra eksportu do CSV o funkcję "Quote all text cells" oraz poprawę kompatybilności formatu z innymi narzędziami obsługującymi go. Narzędzie formuły w edytorze tekstu od teraz pozwala zapisać poszczególne symbole, co powinno zmniejszyć wagę dokumentu, zakotwiczyć formułę do znaku a także obsługuje znaki specjalne z zestawu UTF-32. Narzędzia Impress i Draw doczekały się lekkiego liftingu interfejsu, który poprawił ich użyteczność. Zmiany nie ominęły modułu wykresów, który zyskał oś czasu i opcję zmiany rozmiaru legendy. Poprawiono wiele zgłoszonych błędów w tym opcję eksportu do formatu RTF i importu DOCX. Usunięto filtr eksportu do starych, binarnych plików StarOffice'a, a pod systemami Uniksowymi dodano obsługę multimediów poprzez framework Gstreamer. Te i pozostałe zmiany dostępne są na wiki projektu.

OpenOffice 3.4 w dniu premiery nie jest dostępny w polskiej wersji językowej i trudno oczekiwać zmiany w tej sprawie. W momencie eksodusu społeczności OpenOffice'a do projektu LibreOffice, analogiczny krok wykonała jej polska część. Ponadto niektóre ze zmian w Apache OpenOffice 3.4 dostępne są tylko dzięki życzliwości sympatyków The Document Foundation (np. relicencjonowany kod narzędzia do wyboru kolorów).

Niektórzy użytkownicy mogli zaobserwować zbieżność zmian w nowym OpenOffice, a LibreOffice, który był powszechnie instalowany w zastępstwie przez ostatnie półtora roku. To dlatego, że wymienione wyżej zmiany dostępne są w LibreOffice 3.4 i 3.5, a fundacja Apache jak na razie nadrabia zaległości. Podobnego spostrzeżenia dokonał Michael Meeks (deweloper LibreOffice), który stworzył zestawienie "nowości" i "starości" w obu pakietach. Wynika z niego, że OpenOffice jak na razie wyróżnia się lepszą obsługą języków azjatyckich i narzędziami graficznymi (renderowaniem wykresów, zakończeniem rysowanych linii, renderowaniem obiektów OLE, ulepszeniem obrazków oraz wyostrzeniem transformacji). Na plus dla deweloperów OpenOffice'a można wymienić zdecydowanie większą responsywność w porównaniu do LibreOffice. Kiedy ten drugi mrozi się tuż po starcie, OpenOffice jest od razu gotowy do pracy.

Wersję instalacyjną Apache OpenOffice można pobrać w dziale Programy -> Biuro -> Pakiety biurowe

r   e   k   l   a   m   a
NewsImage

Pierwszy werdykt w sprawie o naruszanie licencji Javy przez Google już zapadł. Szala zwycięstwa pozornie przechyliła się na stronę firmy Oracle, choć w praktyce niewiele mu to dało. Google wciąż ma szerokie pole manewru i duże szanse na skuteczną obronę.

Po tygodniu debatowania przysięgli uznali, że Google naruszył prawa autorskie Oracle'a. W treści werdyktu swoją decyzję sąd opiera na użyciu kolejności i konstrukcji 37 API Javy oraz 9 linii kodu funkcji rangeCheck w systemie Android. Na razie nie udało się jednak ustalić, czy powyższe kroki firma Google wykonała w ramach „dozwolonego użytku”. Co ciekawe, przysięgli uznali, że nie doszło do bezprawnego skopiowania dokumentacji Javy.

Ponieważ nadal nie ustalono, czy działania Google'a mieszczą się w granicach „dozwolonego użytku”, Oracle na razie nie ma co liczyć na odszkodowanie. Jeśli sąd uzna, że firmie Ellisona należy się rekompensata, raczej nie będzie ona tak wysoka, jak życzyłby sobie tego obecny właściciel praw do Javy. Zamiast 6 miliardów dolarów Oracle może spodziewać się… 150 tysięcy. Maksymalnie. Oczywiście Oracle może na drodze osobnego procesu starać się o uzyskanie opłat licencyjnych lub usunięcie wspomnianego wyżej kodu z Androida, ale to dalekie od efektownego zwycięstwa i zrównania Google'a z ziemią, na co już od dwóch lat liczy Oracle.

Oczywiście Google nie marnuje czasu i już wystąpił o uznanie procesu za nieważny.

Od wydania wersji 1.0 systemu mobilnego Tizen 1.0 minął dopiero tydzień, w San Francisco trwa właśnie pierwsza edycja Tizen Developer Conference — spotkania, które ma odbywać się co roku. Jak to często bywa w takich sytuacjach, dzięki obecności we właściwym miejscu o właściwej porze w rękach redakcji TheHandheldBlog znalazł się prototyp telefonu z systemem Tizen firmy Samsung. Udało się nawet nagrać krótką demonstrację działania urządzenia z wersją 1.0 systemu.

Prototyp zbudowany przez Samsunga do testowania aplikacji został wyposażony w duży, 4,3-calowy ekran dotykowy o rozdzielczości 720p i dwurdzeniowy procesor ARM taktowany z częstotliwością 1,2 GHz (według Netbooknews). Niektóre z prezentowanych prototypów były wyposażone jedynie w Wi-Fi, inne miały dostęp również do sieci komórkowej. Nie udało się uzyskać danych o baterii i innych szczegółach konstrukcji. Należy również spodziewać się, że na produkowanych seryjnie urządzeniach Tizen będzie działać szybciej i będzie bardziej responsywny.

Ważniejsze jest jednak to, jak zachowuje się sam system. Przeglądarka internetowa bardzo dobrze radzi sobie ze stronami stworzonymi z użyciem HTML5 i bije na głowę całą mobilną konkurencję. Zachowanie głównego interfejsu wygląda na blisko spokrewnione z autorską nakładką TouchWiz, którą znajdziemy na telefonach Samsunga z Androidem. Znajdziemy tu również identyczne, jak na Androidzie, obszar powiadomień i wiele ekranów roboczych. Tizen od pierwszego uruchomienia wspiera również synchronizację danych z kontami Google, na Facebooku i Twitterze, oraz możliwość publikowania materiałów bezpośrednio na YouTube, Picasie i podobnych serwisach.

Przeskocz

Pierwszy ślub w kościele Kopimistów

08.05.2012 13:37, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: Felieton

Kopimizm jest bardzo młodą religią, ale cieszy się ogromną popularnością. Kościół, który uważa CTRL+C i CTRL+V za święte symbole, a kopiowanie informacji za akt najpiękniejszy na świecie, ma już wyznawców na prawie wszystkich kontynentach — od Stanów Zjednoczonych po Estonię. W styczniu tego roku Misjonarski Kościół Kopimizmu (Missionerande Kopimistsamfundet) zyskał status oficjalnej religii w Szwecji, a wczoraj odbył się pierwszy ślub jego wyznawców.

Ceremonia odbyła się podczas konferencji SHARE w Belgradzie, na kobiercu stanęli Rumunka i Włoch. Kopiowanie i udostępnianie nie ogranicza się do plików, kodu i informacji, ma zastosowanie również w miłości. Małżeństwo zawarte w kościele Kopimistów zobowiązuje małżonków do dzielenia się wszystkim ze sobą, dzielenia się miłością z innymi, pod warunkiem, że inni ich nie okradają, oraz do kopiowania i mieszania DNA, co pozwoli stworzyć nowego człowieka.

NewsImage

Ten tydzień jest niezwykle ważny dla firmy Canonical, deweloperów Ubuntu oraz samej dystrybucji — w Oakland właśnie trwa Ubuntu Developer Summit.

Za nami jedna z ważniejszych prezentacji, jakie mają miejsce podczas spotkania. Chris Kenyon, szef sprzedaży i rozwoju w firmie Canonical, opowiedział o tym, jak Canonical radzi sobie na rynku OEM i ODM. Liczby są interesujące — okazuje się, że nie tylko wzrasta liczba użytkowników tej dystrybucji, którzy instalują ją samodzielnie. Popularność komputerów sprzedawanych z Ubuntu również rośnie.

W minionym roku sprzedanych zostało na całym świecie między 8 a 10 milionów sztuk komputerów z zainstalowanym Ubuntu na całym świecie. Sprzęt był wart łącznie 7,5 miliarda dolarów. Jednym z liderów sprzedaży były chińskie sklepy Della, w których marka Ubuntu jest wszechobecna, a pracownicy posiadają stosowną wiedzę. Trwają prace nad wprowadzeniem podobnego modelu sprzedaży w innych sklepach, na przykład amerykańskim BestBuy. W przyszłym roku Canonical ma zamiar podwoić tę liczbę i dostarczyć Ubuntu na 18 milionach komputerów, co pozwoli na przeskoczenie symbolicznej poprzeczki — 5% komputerów osobistych sprzedanych na całym świecie będzie miało zainstalowanego Linuksa.

Warto tu przypomnieć, że w zeszłym roku Shuttelworth postawił sobie za cel podbicie serc 200 milionów użytkowników do 2015 roku. Jednak, jak wynika wstępnych analiz, nawet jeśli sprzedaż komputerów z Ubuntu się podwoi, dystrybucja może nie zdobyć 200 milionów użytkowników w wyznaczonym czasie. Jeśli Canonical traktuje ten cel poważnie, musi zainwestować również w urządzenia wbudowane. Ubuntu TV zbliża się wielkimi krokami, ale o telefonie na razie niewiele słychać.

NewsImage

Firma Rovio, która kojarzona jest przede wszystkim z wielkiego hitu Angry Birds, pochwaliła się swoimi wynikami finansowymi za 2011 rok. Zanotowano przychód na poziomie 75,4 milionów euro i 48 milionów euro czystego zarobku. 30 procent zysków wygenerowały same produkty na licencji rozzłoszczonych ptaków. Firma ma w końcu ponad 200 partnerów — że wspomnimy tylko o GEAR4.

Silny wzrost przychodów jasno pokazuje popularność marki Angry Birds — cieszy się szef Rovio Mikael Hed. Spore inwestycje poczynione w 2011 roku w ramach wszystkich obszarów biznesowych uwidocznią się w przyszłych produktach. Aby zapewnić sobie nieprzerwany sukces, musimy być kreatywni, jak też pozostać skoncentrowanymi na zapewnianiu rozrywki milionom fanów poprzez opracowywanie nowych i innowacyjnych produktów oraz usług — dodaje. Wiadomo, że Antti Stén z Tuomasem Erikoinenem już tutaj nie pomogą — założyli własne studio Boomlagoon.

Warto również odnotować, że łącznie gier Angry Birds, Angry Birds Seasons, a także Angry Birds Rio pobrano do końca 2011 roku 648 milionów, zaś liczba aktywnych użytkowników produktów Rovio na przestrzeni różnorakich platform sięgnęła 200 milionów. Sama firma rozrosła się w tym okresie z 28 do aż 224 pracowników. Wizje na nadchodzące miesiące są naturalnie optymistyczne.

W Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji zakończono już prace nad projektem zmian w ustawie o informatyzacji. Po dyskusjach z korporacjami samorządowymi opracowany został plan działania na najbliższy miesiąc. Nowe przepisy mają poprawić jakość usług publicznych poprzez ułatwienie dostępu do dokumentacji, założenie elektronicznej skrzynki podawczej w każdym urzędzie, ułatwienie komunikacji elektronicznej między obywatelami i urzędnikami oraz systemy automatycznego generowania formularzy elektronicznych. Maj został przez Ministerstwo przeznaczony na przyjrzenie się konkretnym usługom administracyjnym, które można uprościć.

Minister Michał Boni podkreśla, że czynności wykonywane przez administrację rządową czy samorządową, które można w jakiś sposób uprościć, powinny być świadczone drogą elektroniczną jak najszybciej. Skrócenie czasu oczekiwania znacznie poprawi jakość usług w oczach obywateli. Ogromne znaczenie w planach Ministerstwa Boniego będą miały kolejne poprawki rozszerzające możliwości portalu ePUAP, który prawie rok temu wzbogacił się o profil zaufany, ale wciąż wymaga „ożywienia”.

Inne zmiany, które planuje Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, to na przykład zmiana sposobu komunikacji urzędów z obywatelem — jeśli ktoś raz poda swój adres mailowy lub telefon w urzędzie, to niech jego pracownicy wykorzystują te dane do przekazywania informacji. Profil zaufany, który jest swojego rodzaju uproszczonym elektronicznym podpisem, należy wprowadzić również dla urzędników i podmiotów publicznych, aby wzmocnić jego wiarygodność w różnych instytucjach — nawet w banku czy na poczcie.

Poszerzenie zasięgu ePUAP-u to, zdaniem Ministra Boniego, pierwszy krok do zbudowania na jego podstawie szerokiej sieci usług publicznych. Samorządy są tu niezbędne, gdyż to z nimi ustalić należy wygląd i treść formularzy, kolejność usług, a także sposób odseparowania możliwości skorzystania z usługi od miejsca przebywania obywatela, nad czym również trwają prace w Ministerstwie.

W zeszłym roku Google wprowadził możliwość transmisji na żywo w ramach czatu wideo — Google Hangouts (Spotkania) — dla wybranych użytkowników. Dzięki temu wybrani użytkownicy serwisu społecznościowego firmy Google mieli możliwość transmitowania wykładów, koncertów, porodu, treningu czy lekcji gotowania do szerokiej publiczności z całego świata. Okazało się, że użytkownicy znaleźli mnóstwo sposobów na kreatywne wykorzystanie takiej formy czatu, co skłoniło Google do włączenia tej funkcji dla wszystkich użytkowników na świecie.

Transmisja jest dostępna publicznie z poziomu strumienia na Google+, kanału YouTube lub własnej strony użytkownika. Prowadzący widzi ile osób go w danej chwili ogląda i ma możliwość nagrania i ponownego udostępnienia swojego programu na żywo. Oczywiście dla oglądających też wprowadzone zostały zmiany — na stronie spotkań już wkrótce będzie można zobaczyć listę publicznych wydarzeń, które są aktualnie transmitowane. Ponieważ przedsięwzięcie będzie wymagało sporych zasobów i mocy obliczeniowej, podobnie jak inne usługi Google'a, będzie włączany stopniowo.

W oczekiwaniu na wprowadzenie usługi w Polsce warto rzucić okiem na spotkania, które już miały miejsce. Na blogu Google'a znajduje się krótka lista tych najciekawszych: spotkanie z prezydentem Barackiem Obamą, koncerty na żywo, spotkania z celebrytami, lekcje gotowania, wykłady o zmianach klimatu i wiele innych.

NewsImage

Na stronach Adobe i w naszej bazie programów pojawiły się już wersje próbne najnowszych wersji oprogramowania wchodzących w skład Creative Suite 6. Ceny pakietów z rodziny Creative Suite 6 poznaliśmy 2 tygodnie temu, pozostaje wypróbować nowe produkty. O nowościach w Photoshopie, InDesign i Illustratorze pisaliśmy wcześniej, ale warto na własnej skórze przekonać się, co nowego znalazło się w innych programach firmy Adobe.

Z naszego portalu można już pobrać wersje próbne pakietów Creative Suite 6: Master Collection (Windows, OS X), Web Premium (Windows, OS X), Design Premium (Windows, OS X oraz Production Premium (Windows, OS X). Z bazy programów można pobrać również próbne wersje najnowszych wydań pojedynczych programów wchodzących w skład pakietu: Photoshopa, Illustratora, Dreamweavera, Audition, After Effects, Premiere Pro, InDesign, Fireworks, Flash Pro. Wszystkie wersje próbne wymagają zalogowania się z użyciem Adobe ID. Programy będą działać przez 30 dni od pierwszego uruchomienia.

Usługi Creative Cloud, które Adobe zapowiedział na MAX 2011, będą dostępne od 11 maja. Usługi będą dostępne w 36 krajach, w tym w Polsce.

Przeskocz

Bakterie magnetyczne pomogą budować dyski

07.05.2012 14:00, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News
NewsImage

Wyprawa w poszukiwaniu doskonałej metody przechowywania danych wciąż trwa. Wśród poszukiwaczy najmniejszego dysku na razie prowadzi IBM i jego technologia zapisu bitu danych na 12 atomach żelaza, jeśli zaś chodzi o szybkość odczytu danych, naukowcy pokładają wielkie nadzieje w bakteriach.

Zespół naukowców z Uniwersytetu w Leeds i Tokijskiego Uniwersytetu Przyrodniczo-Technologicznego pracuje nad zaprzęgnięciem bakterii do produkcji komputerów. Chodzi o gatunek Magnetospirillum magneticum — mikroby żyjące w ubogim w tlen środowisku wodnym, które przyjmują żelazo jako pokarm. Bakterie te, dzięki swojej nietypowej diecie, tworzą w swoich organizmach malutkie magnesy (bakterie te mają magnetosomy — organelle zawierająca łańcuchy magnetytu), podobne do tych używanych przy konstrukcji dysków twardych. Inną ciekawą cechą tego gatunku, która przyciągnęła uwagę naukowców już w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, jest ich sposób poruszania się — organizmy w środowisku naturalnym obierają jedynie ścieżki pokrywające się z liniami pola magnetycznego Ziemi.

Naukowcy z Leeds i Tokio nie pracują jednak nad zbudowaniem dysku pełnego wody z bakteriami. Mikroby posłużyły jedynie za podstawę do opracowania metody produkcji mikromagnesów, z których można budować pamięci masowe. Proces tworzenia kryształków magnetytu udało się odtworzyć poza komórkami bakterii, co powinno przydać się w budowie małych i bardzo szybkich dysków magnetycznych. Jeśli ta technologia okaże się dostatecznie tana, przyszłe komputery będą miały dyski o rozmiarach stosownych do reszty zminiaturyzowanych już podzespołów, „zrobione” przez bakterie.

Przeskocz

Lion przechowuje hasła jako tekst

07.05.2012 12:20, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News
NewsImage

Ostatnie miesiące nie były najlepsze dla firmy Apple i nie zapowiada się na poprawę. Po problemach z Javą, trojanem Flashback i osobistej opinii założyciela Kaspersky Lab, Apple rozpoczął maj kolejnym potknięciem.

Aktualizacja systemu OS X Lion do wersji 10.7.3 ma domyślnie włączoną opcję odpowiedzialną za zapisywanie haseł w postaci nieszyfrowanej, czyli jako ciąg znaków (plaintext, cleartext), w logach systemu. Na szczęście nie wszyscy użytkownicy tej wersji systemu są narażeni na wyciek haseł — błąd dotyczy jedynie systemów, które korzystały ze starszego zabezpieczenia FileVault przed instalacją OS X 10.7. Systemy, na których FileVault nie był używany lub był używany tylko FileVault 2, wprowadzony wraz z OS X 10.7. W grupie najwyższego ryzyka są jednak między innymi laptopy firmowe, na których używany był FileVault przed instalacją wydanej latem zeszłego roku wersji OS X.

Luka jest o tyle niebezpieczna, że nie trzeba logować się na Maka, aby odczytać hasła. Maszyna, która spełnia powyższe warunki, uruchomiona w trybie przenośnego dysku FireWire pozwoli na odczytanie plików, w których zapisane zostały hasła. Dostęp do plików można uzyskać również z poziomu partycji ratunkowej — wystarczy zamontować partycję systemową. Logi z zapisanymi hasłami przechowywane są domyślnie przez kilka tygodni.

Według wstępnych analiz eksponowanie haseł jako tekst jest wynikiem błędu deweloperów, którzy najprawdopodobniej włączyli tę opcję do testów i nie wyłączyli jej przed publikacją aktualizacji. Co więcej, przy okazji publikacji informacji na temat tej luki po raz kolejny uzyskaliśmy przykład kiepskiego wsparcia ze strony Apple'a — zgłoszenie tego błędu miało miejsce pierwszy raz już w lutym na forum wsparcia technicznego Apple'a. Wtedy nikt z Apple'a się tym błędem nie zainteresował, zobaczymy jak będzie tym razem.

NewsImage

Kilka tygodni po udostępnieniu płatnej wersji Vyatta Subscription Edition 6.4 można już pobrać bezpłatny odpowiednik tej jednej z bardziej popularnych dystrybucji Linuksa przeznaczonych do budowy routerów — Vyatta Core 6.4.

Pomimo tego, że dotąd nowa wersja bezpłatnej Vyatty ukazywała się dwa razy w roku, ostatnie wydanie miało miejsce 10 miesięcy temu. Najwyższy czas więc na nową odsłonę systemu. Co znajdziemy w środku? Dużą ciekawostką jest niewątpliwie poważna przebudowa składni wiersza poleceń. Oprócz znanych poprzednio komend możemy teraz posługiwać się prostymi skrótami na wzór na przykład shella routerów Cisco. Zamiast więc pisać: set interfaces ethernet eth0 firewall in name allow wystarczy napisać se int e eth0 fire in na allow.

Z bardziej istotnych nowości wielu z pewnością ucieszy obsługa multi-queue w sterowniku wirtualnej karty sieciowej VMXNET3 obecnej w vSphere 5, dzięki czemu przepustowość można zwiększyć dodając do Vyatty kolejne wirtualne rdzenie procesorów. Jest też globalny przełącznik obsługi stanów połączeń dla firewalla. Oprócz tego pojawiło się sporo usprawnień w obsłudze NAT i mechanizmu conntrack. W płatnej wersji subskrypcyjnej z kolei debiutuje nowy webowy panel GUI z rozbudowanymi możliwościami w zakresie monitorowania Vyatty — łącznie z wykresami rozmaitych danych, takich jak na przykład zajętość interfejsów czy obciążenie procesora. Równocześnie Vyatta poczynając od tej wersji rozpoczyna wycofywanie IPS świadczonego przez snorta, który miewał spore problemy z wydajnością.

Vyatta Core 6.4 dostępna jest do pobrania z naszego portalu z działu Systemy. Pełną listę nowości i zmian można znaleźć w dokumencie Release Notes, a także na oficjalnym blogu. Warto przypomnieć, że Vyatta Core może być bezpłatnie wykorzystywana bez ograniczeń, także do celów komercyjnych. Również w infrastrukturze portalu dobreprogramy od kilku lat z powodzeniem wykorzystujemy właśnie Vyattę.

Przeskocz

Twitter, Grono i Wykop mniejsze od Google+

07.05.2012 10:47, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News
NewsImage

Google+ radzi sobie dobrze jeśli chodzi o liczbę użytkowników, których w zeszłym miesiącu miał 170 milionów. Gorzej z czasem spędzonym na stronie — podczas gdy na Facebooku użytkownicy spędzają nawet kilka godzin, na serwisie firmy Google przesiaduje mało kto, a większość ruchu pochodzi z wyników wyszukiwania.

Google+ może i wypada słabo na tle konkurencji, ale jest jedną z najszybciej rosnących witryn na świecie. Wbrew pozorom, społecznościowy serwis z Moutain View doskonale radzi sobie w Polsce, gdzie bije na głowę rodzime usługi oraz Twittera. Według danych Megapanelu, Google+ ma obecnie ponad 2 miliony real users (jest to szacowana liczba osób, które w danym miesiącu wykonały przynajmniej jedną odsłonę strony). Google+ ma więc w Polsce o około pół miliona RU więcej, niż Wykop czy Grono. Z drugiej strony, do czołówki mu jeszcze daleko — Facebook i nk.pl mają ponad 5 razy więcej RU, dobreprogramy.pl ponad 2 razy więcej (4,14 mln).

Ciekawie wypada Google+ w porównaniu do najpopularniejszego na świecie serwisu mikroblogowego. Twitter w Polsce miał trudne początki i nie może pochwalić się sukcesem. Google+ ma w Polsce o 700 tysięcy więcej RU niż usługa mikroblogowa, a działa zaledwie od sierpnia ubiegłego roku. Twitter istnieje od 2006 i w wielu krajach jest traktowany jako wyznacznik trendów społecznych — szczególnie w Stanach Zjednoczonych lub w krajach, w których niedostępny jest Facebook (Iran). Polski jednak nie podbił. Nie pomógł mu zapewne fakt, że polska wersja Twittera pojawiła się dopiero w grudniu ubiegłego roku.

NewsImage

Linux, nawigacje GPS, przeglądarki internetowe i smartfony - to tylko niektóre z tematów poruszanych przez naszych blogerów. Zapraszamy do przeglądu bloga dobrychprogramów.

W tym tygodniu nasi użytkownicy sporo uwagi poświęcili zagadnieniom związanym z Linuksem. Użytkownik Dragas napisał trzy teksty dotyczące instalacji i konfiguracji Debiana (pierwszy, drugi, trzeci) zaś Lucas popełnił dwa wpisy poświęcone Plasma Active (pierwszy, drugi). Warto przeczytać także trzecią odsłonę cyklu o grach na Ubuntu autorstwa użytkownika skandyn oraz kolejny wpis o instalacji Bridge Linux. Fani Gnome powinni zainteresować się zaś wpisem o XFCE autorstwa mentorious. A co w sytuacji, gdy znudzi nam się Linux i będziemy chcieli go usunąć? Tutaj przychodzi nam na pomoc roobal ze swoim najnowszym tekstem Jak usunąć Linuksa.

Windows oznacza dyski (partycje) literami - o tym, że można je zmieniać wie prawdopodobnie każdy. Jednak okazuje się, że system Microsoftu pozwala na o wiele większą ingerencję w oznaczenia i sposób montowania dysków, o czym szczegółowo pisze we wpisie Windows i litery dysków użytkownik sgj. Nie każdy ma także świadomość, że Microsoft oferuje użytkownikom szereg bezpłatnych produktów opartych o chmurę obliczeniową - próby ich opisania podjął się użytkownik duszek.mestre. Ten sam autor opisał także szczegółowo jedną z tych usług - SkyDrive. Jaka przeglądarka internetowa może pochwalić się świetną obsługą HTML5 - oczywiście Chrome. Ale czy jest coś lepszego? Użytkownik SURViR we dwóch wpisach (pierwszy, drugi) udowadnia, że tak i prezentuje Maxthon - przeglądarkę internetową o bardzo rozbudowanych możliwościach - tak dla komputerów jak i urządzeń mobilnych. Co jest lepsze - książki papierowe czy czytnik e-booków? Zdaniem MaXDemage bezdyskusyjnie lepszy jest czytnik. Szczególnie ciekawe wydaje się porównanie migracji z książek na Kindle do przesiadki z koni do samochodów. Ze stanowiskiem MaXDemage absolutnie nie zgadza się luqass - jak argumentuje w swoim wpisie, papierowe książki wręcz miażdżą swoimi zaletami wszelkie czytniki. Ciekawa polemika.

Ile kosztuje nowa, sprawna nawigacja GPS z 4-calowym ekranem i wgranym fabrycznie pakietem map? 400 zł? 300 zł? Okazuje się, że w pełni działający sprzęt można mieć już za niespełna 150 zł. Recenzję takiej taniej nawigacji samochodowej - modelu Lark FreeBird 43.2 - zamieścił na swoim blogu użytkownik Ave5. Tymczasem januszek w swoim wpisie AutoMapa i piraci. Wojujmy z problemem a nie z ludźmi radzi, jak wyeliminować problem piractwa wśród użytkowników najpopularniejszej aplikacji GPS w Polsce. Język polski trudny być - zdaje sobie z tego doskonale sprawę użytkownik infoR_96 i dokonuje krótkiej analizy poprawności językowej polskich internautów. Polecamy również tekst o webowym komunikatorze Tokonda oraz wpis poświęcony Box Shot 3D, aplikacji do wizualizacji opakowań.

W naszym podsumowaniu nie mogło zabraknąć programowania - użytkownik dominikc napisał krótki poradnik wyjaśniający, jak napisać prostą stronę w Ruby. Jak w phpBB policzyć nieprzeczytane posty? Jeżeli ktoś nie wie, a taka informacja wydaje się być przydatna, powinien zapoznać się z ostatnią publikacją lukasamd. Nie wiesz, dlaczego masz tak mało wolnego miejsca na dysku? Z pomocą przyjdzie ci aplikacja SpaceSniffer, którą szczegółowo opisał użytkownik stream.

Z tematów dotyczących telefonii komórkowej proponujemy świetny tekst o pomysłach na ratowanie BlackBerry oraz wpis djfoxer wyjaśniający jak pod Windows Phone zmienić dźwięk dzwonka SMS. Jest także smutna wiadomość dla fanów WM - firma LG opuszcza obóz promujący mobilny system Microsoftu i nie wypuści już na rynek nowych urządzeń z Windows Phone. Warto także przeczytać kolejny wpis RaveStar, tym razem poświęcony językowi programowania Clojure - autor wyjaśnia w nim, dlaczego Clojure jest jednym z ciekawszych projektów programistycznych, którego nauka nie nastręcza niemal żadnych trudności.

Na koniec polecamy tekst o tracącym już na popularności IRC-u, test małej ładowarki awaryjnej, artykuł o Jagged Alliance 2 oraz wpis Banana poświęcony aktywności naszych blogerów w kwietniu. Zapraszamy do lektury!

NewsImage

Federalne Biuro Śledcze chce przeforsować zmiany w prawie pozwalające na łatwe podsłuchiwanie internautów korzystających z popularnych usług VoIP, komunikatorów i serwisów pocztowych. FBI zwróciło się już do Facebooka, Google, Microsoftu oraz innych gigantów IT z prośbą, by nie sprzeciwiali się stanowieniu nowego prawa.

Najnowsza propozycja FBI budzi najgorsze skojarzenia i przywodzi na myśl rzeczywistość rodem z „Roku 1984” Orwella. Otóż Biuro chce zmusić twórców serwisów społecznościowych, komunikatorów, usług VoIP i serwisów pocztowych, by umieścili w swoich produktach luki typu backdoor, dzięki którym FBI mogłoby w łatwy sposób podsłuchiwać w czasie rzeczywistym internautów. Biuro argumentuje, że jest to konieczne do sprawnego zwalczania przestępczości. Jak zauważył serwis CNET, największe firmy IT wykazują daleko idącą powściągliwość i raczej nie komentują prośby FBI. Szczególnie zakłopotani propozycją nowych regulacji są twórcy narzędzi do szyfrowania komunikacji w Sieci. Jeżeli FBI zmusi twórców usług takich jak Zfone do umieszczenia w nich backdoorów, ich dalsze istnienie może być pozbawione sensu. W reakcji na plany FBI stowarzyszenie TechAmerica skupiające firmy sektora IT takie jak HP, eBay, IBM i Qualcomm już zapowiedziało, że będzie lobbować przeciwko nowym regulacjom.

Wygląda na to, że amerykańskie agencje państwowe są uparte i zrobią wszystko, by móc w jak największym stopniu kontrolować Internet. Z ACTA nie wypaliło, czas więc na kolejną próbę ukrócenia wolności Sieci. Miejmy nadzieję, że i tym razem społeczność internautów nagłośni sprawę i nowe regulacje nie wejdą w życie.

Tym razem do naszej bazy programów trafiły aplikacje adresowane do pisarzy, scenarzystów, publicystów i autorów rozmaitych tekstów. Gorąco zachęcamy wszystkich zainteresowanych do zapoznania się z nimi.

Final Draft to obecnie najpopularniejszy program do pisania scenariuszy, spektakli teatralnych i innych artykułów. Aplikacja posiada prosty i czytelny interfejs, w którym znajduje się wygodny w obsłudze edytor tekstowy, przystosowany do niemal każdego rodzaju tekstu. Chcąc korzystać z Final Draft nie musimy znać zasad tworzenia scenariuszy lub innych skryptów tekstowych. Aplikacja automatycznie przekształci i dostosuje napisany tekst lub skrypt do standardów branżowych. W Final Draft znajdziemy też mnóstwo gotowych szablonów zawierające fragmenty scenariuszy, skryptów i innych rodzajów tekstów. Oprócz tego posiada też specjalny syntezator mowy do odczytywania tekstu i funkcję do wyszukiwania synonimów (wyrazów bliskoznacznych), a także oferuje szereg innych przydatnych narzędzi umożliwiające m.in.: podświetlania wydzielonego fragmentu tekstu różnymi kolorami oraz sprawdzanie pisowni i ortografii w różnych językach.

Obrazek

PageFour to niewielkie i zarazem bardzo przydatne narzędzie wspomagające w pisaniu książek, scenariuszy, nowel i innych artykułów. Aplikacja jest adresowana do kreatywnych pisarzy, dziennikarzy oraz publicystów. Program umożliwia pracę nad kilkoma tekstami i artykułami w tym samym czasie, a także pozwala na drukowanie rękopisów i innych dokumentów w różnych formatach. PageFour to fantastyczne narzędzie dla każdego pisarza. Wszystkie narzędzia pracy zostały w taki sposób rozmieszczone, że jego obsługa nie powinna sprawiać żadnych problemów. PageFour pozwala na szybkie wykonywanie zrzutów ekranowych z utworzonego bądź modyfikowanego tekstu, sprawdzanie pisowni i gramatyki, importowanie dokumentów z innych formatów, a także wyszukiwanie słów kluczowych oraz pełnych zdań w artykułach. Dodatkowo posiada intuicyjny interfejs użytkownika, składający się z wygodnego edytora tekstowego i opcji do zarządzania poszczególnymi plikami oraz dokumentami.

Obrazek

Poza aplikacjami przeznaczonymi dla pisarzy i scenarzystów, proponujemy zwrócenie uwagi również na inne interesujące nowości w naszej bazie plików: Anvi Smart Defender - to bezpłatne oprogramowanie zapewniające skuteczną ochronę całego komputera przed wszelkimi zagrożeniami z Internetu, CrossDJ Free – użyteczny program przeznaczony do miksowania dźwięków i muzyki na komputerze, Google Drive - niewielka aplikacja, pełniąca funkcję klienta wirtualnego dysku oferowanego w ramach usługi o tej samej nazwie, Stellar Phoenix Windows Data Recovery - zaawansowane oprogramowanie przeznaczone do odzyskiwania danych z dysku twardego.

NewsImage

Ashampoo WinOptimizer powinien być dość dobrze znany miłośnikom wszelkiego rodzaju tuningu i optymalizacji systemu Windows. Jest to co prawda narzędzie płatne, ale producent właśnie zdecydował się na udostępnienie bezpłatnej edycji WinOptimizer Free, naturalnie ograniczonej w stosunku do komercyjnego starszego brata.

Wersja bezpłatna już przy instalacji atakuje rozmaitymi komunikatami zachęcającymi do płatnego uaktualnienia, ale co ciekawe, do korzystania z bezpłatnego programu nie jest nawet wymagana zwykła rejestracja. WinOptimizer Free, podobnie jak pełna wersja, udostępnia szybką optymalizację za pośrednictwem jednego przycisku, możliwość planowania zadań optymalizacyjnych na konkretny termin oraz skaner znajdujący wszystkie punkty systemu, które potencjalnie mogą być poddane optymalizacji. Zamiast skanowania można od razu udać się do sekcji z modułami, gdzie do ręcznego wyboru jest 20 narzędzi podzielonych na 6 kategorii: czyszczenie systemu, optymalizacja wydajności, prywatność oraz bezpieczeństwo, tuning ustawień systemowych, diagnostyka i informacja, narzędzia plikowe.

Ashampoo WinOptimizer Free udostępnia między innymi „przewidującą” defragmentację dysku z możliwością defragmentacji plików systemowych podczas bootowania. Znajdziemy w nim także moduł pilnujący, kiedy i jakie aplikacje wysyłają dane przez Internet. Z kolei jedną z funkcji, których brakuje w wersji bezpłatnej jest „optymalizacja na żywo”, która w tle i na bieżąco dba o jak najwyższą wydajność. Wszystkie wprowadzane zmiany są monitorowane i rejestrowane. Zwykle można je cofnąć w razie napotkania problemów, choć jak zwykle w przypadku programów do optymalizacji systemu zaleca się szczególną ostrożność. Nieumiejętne korzystanie z tego typu aplikacji może prowadzić do poważnego uszkodzenia systemu.

Ashampoo WinOptimizer Free można pobrać z naszego portalu całkowicie bezpłatnie. Również bezpłatnie udostępniamy WinOptimizer 6 — starszą, ale pełną wersję przygotowaną przez producenta specjalnie dla czytelników dobrychprogramów. Najnowszy WinOptimizer 9 dostępny jest do pobrania w formie ograniczonej wersji testowej.

Przeskocz

4 Elements na weekend

04.05.2012 18:12, Autor: Rafał & TomisH, Kategoria: News

W ramach cotygodniowej rozrywki weekendowej proponujemy 4 Elements - wciągającą logiczną łamigłówkę utrzymaną w klimacie przygody. Tytuł przenosi nas w świat czarów i baśni oferując ponad kilkadziesiąt układów do przebycia.

Naszą misją jest uratowanie ginącej krainy poprzez odnalezienie i odblokowanie czterech żywiołów: ziemi, ognia, powietrza i wody.

Twoja przeglądarka nie obsługuje Flasha i HTML5 lub wyłączono obsługę JavaScript...

Zadaniem gracza jest dopasowanie względem siebie takich samych motywów skrzętnie wymieszanych i porozrzucanych po całej planszy gry. Połączenie co najmniej trzech takich samych przedmiotów obok siebie skutkuje ich zniknięciem, przygotowaniem miejsca dla kolejnych segmentów oraz zwiększaniem dorobku punktowego. Najlepszy efekt przynosi jednak eliminowanie z planszy po 4 lub więcej tych samych motywów dając później możliwość korzystania ze specjalnych wspomagaczy, dzięki którym szybciej przebrniemy przez dany układ.

Bez wątpienia ciekawym przerywnikiem pomiędzy głównymi etapami rozgrywki są krótkie minigry, które pełnią rolę testu na spostrzegawczość. Stanowią one nie tylko pewnego rodzaju oderwanie od tematu przewodniego w grze, ale również dodatkowo urozmaicają rozgrywkę.

Oprawa audiowizualna w 4 Elements stoi na przyzwoitym poziomie, a przy tym gra nie posiada wysokich wymagań. Pozycja jest dopracowana w szczegółach, a jej grywalność zasługuje na wysokie uznanie. 4 Elements to ciekawa propozycja zarówno dla młodszych jak i starszych graczy. Z pewnością będzie wymagała od nas jasnego umysłu, sporego refleksu i momentami bystrego oka.

Grę 4 Elements można pobrać w dziale: Po godzinach -> Gry -> Logiczne.

Ponadto wszystkich miłośników gier, dla których gra na weekend to za mało, zapraszamy do naszego portalu Gamikaze. W tym tygodniu polecamy recenzję wzorowanego nieco na filmowej serii Conan Bloodforge, dynamicznego oraz efektownego wycinania mutantów w Nowym Jorku Zero w Prototype 2, a także zapowiedź kolejnej gry z popularnej serii Call of Duty - Black Ops II.

NewsImage

Firma Symantec wydała publiczne wersje beta produktów zabezpieczających z linii Norton 2013: Norton Antivirus, Norton Internet Security oraz Norton 360.

W nadchodzącej wersji aplikacji Norton postawiono na możliwie najlepszą integrację z systemem Windows 8, którego premiera planowana jest na drugą połowę tego roku, czyli również w okolicach premiery Norton 2013. Po pierwsze interfejs użytkownika w nowych programach firmy Symantec przeprojektowano tak, aby łatwiej dało się go obsługiwać na ekranie dotykowym. Po drugie do dyspozycji użytkownika oddana zostanie aplikacja Nortona działająca w Metro UI — nie trzeba będzie zawsze wychodzić do standardowego pulpitu. Dodatkowo warto w tym miejscu wspomnieć, że wersje 2013 będą zgodne z nowym mechanizmem bootowania systemu Windows 8, który pozwoli na uruchamianie oprogramowania antywirusowego przed pozostałymi sterownikami. Dzięki temu system będzie lepiej zabezpieczony przed rootkitami i innym złośliwym oprogramowaniem niskiego poziomu.

Oprócz integracji z Windows 8 w nowym Nortonie znajdzie się system reputacji plików Insight z częstszymi aktualizacjami, a dodatkowo będzie on zintegrowany z firewallem. System SONAR z kolei będzie teraz w stanie monitorować aplikacje także w trybie awaryjnym. Wraz z podstawowym oprogramowaniem Nortona instalowany będzie również Norton Power Eraser, bezpłatny (i dostępny też samodzielnie) dodatek do usuwania malware'u, które jest szczególnie trudne do wyczyszczenia. Do tej pory w trakcie instalacji użytkownik mógł zdecydować się na ręczne pobranie tego narzędzia, teraz będzie ono pobierane automatycznie. Norton 2013 będzie też bardziej świadomy faktu, że niektórzy użytkownicy korzystają z sieci 3G, w której pobieranie danych kosztuje. Symantec umożliwi więc wyłączenie pobierania mniej ważnych aktualizacji lub odłożenie ich na czas dostępności „tańszej” sieci.

Wersje beta programów Norton 2013 dostępne są dla wszystkich zainteresowanych. Testując je pamiętajmy jednak, że są to wersje rozwojowe, a więc szczególnie narażone na istnienie wad i usterek. Lista takich znanych już problemów znajduje się na stronach firmy Symantec. Warto jeszcze wspomnieć, że oprócz pobrania pliku instalacyjnego, w celu otrzymania klucza produktu należy zarejestrować się na stronach firmy Symantec. Obecnie po rejestracji wyświetlany jest błąd, ale klucz mimo tego zostaje przesłany na podany adres e-mail.

NewsImage

Systemy Digital Rights Management niejednemu użytkownikowi legalnego oprogramowania, fanowi kinematografii czy muzyki niepotrzebnie napsuły krwi. Jeżeli chcieliście wyrazić swoje niezadowolenie ze stosowania coraz bardziej uciążliwych form zabezpieczania różnorakich (zazwyczaj cyfrowych) treści to nie będzie do tego przez dłuższy czas lepszej okazji - ogłoszono Międzynarodowy Dzień Walki z DRM (International Day Against DRM).

Propagatorzy akcji z Free Software Foundation zachęcają do wspólnego, powszechnego wyrażania sprzeciwu wobec narastającego problemu. W Ameryce organizowane będą dzisiaj spotkania wrogów DRM, przewiduje się, że w Internecie pojawi się cała masa wpisów blogowych oraz wiadomości poświęconych zagadnieniu, a zawrzeć ma też na Facebooku czy w innych sieciach społecznościowych. Na to się przynajmniej liczy...

Swoje poparcie dla akcji można wyrazić na kilka sposobów. Podstawowy to dopisanie się do listy na stronie ruchu, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zaprezentować je powszechnie w formie graficznej (udostępniany jest bezpłatnie zestaw specjalnych obrazów), czy naturalnie porozsyłać odnośniki do strony Międzynarodowego Dnia Walki z DRM do znajomych. Nawołuje się ponadto do bojkotu pewnych produktów oraz usług, zaś gorącego wspierania tych, którzy z zabezpieczeń zrezygnowali.

Polecamy
Recenzja Samsung NP530U4B

Ultabook z nadwagą
Test: PocketBook Pro 612

Biblioteka w kieszeni
Test Sharp AQUOS SH80F

Warto (byłoby) się szarpnąć
Skanery antywirusowe
skaner av
Top programy
  •  
Top programy ostatnie 7 dni
  •  
Top programy ostatnie 30 dni
  •  
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •  
Kategorie programów
  •