r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Amerykanie skłonni do zgody na nadzór Sieci, ale nie bezwarunkowo

Strona główna AktualnościINTERNET

W ostatnim czasie donosiliśmy o nowości na Facebooku, jaką będą powiadomienia o próbach uzyskania dostępu do konta przez grupy hakerów opłacanych przez rząd. Okazuje się, że proste powiadomienie jest wszystkim, czego potrzeba większości internautów. Przynajmniej tych ze Stanów Zjednoczonych.

Do takich wniosków można dojść zapoznając się z opublikowanymi właśnie wynikami badań, jakie przeprowadzono w lutym zeszłego roku na grupie internautów w większości (86,9% w pierwszej i 94,3% w drugiej serii badań) pochodzących z USA. Zapytano o ich opinię odnośnie konieczności nadzoru nad Siecią w konkretnych okolicznościach. Zaliczono do nich między innymi wykorzystanie Internetu w pracy, prywatnego urządzenia w firmowej sieci, publicznego darmowego Wi-Fi czy dostępu do Sieci w takich miejscach, jak szkoła czy publiczna biblioteka.

Według około 10% badanych, dostawcy Internetu powinni mieć prawo do nadzorowania sieci, łącznie z posiadaniem furtek do swoich usług. Niemniej podobne działanie uważa za akceptowalne kolejne 15%, pod warunkiem, że użytkownicy będą o nadzorze powiadamiani. Duża część osób, bo około 45%, w przypadku tego pytania uznała, że to do użytkownika powinna należeć decyzja. Wywnioskować można zatem, że zaledwie nieco ponad 20% internautów definitywnie nie zgadza się, aby ich dostawca Internetu miał możliwość nadzoru, niezależnie od jego formy.

r   e   k   l   a   m   a

Ponadto do zaskakujących wniosków można także dojść analizując opinię Amerykanów odnośnie nadzoru nad siecią w miejscu pracy oraz w przypadku sieci w szkołach podstawowych. Wyniki w przypadku obu pytań są zbliżone i to właśnie w tym zakresie Amerykanie są najbardziej otwarci na nadzorowanie treści przeglądanych przez użytkowników – niemal 50% pytanych bezwarunkowo wyraża na to zgodę.

Najbardziej na tle innych pytań wyróżniają się wyniki dotyczące nadzoru rządowego nad Internetem w ogóle. Nadal jednak daleko im do zdecydowanego sprzeciwu. Co dziesiąty, niewzruszony nadużyciami własnego rządu w tej kwestii Amerykanin, wyraża zgodę na nadzór. Około 12% chce być o takiej działalności władz powiadamianych, a 25% uważa, że powinna mieć możliwość wyrażenia zgody lub sprzeciwienia się nadzorowi.

Można optymistycznie założyć, że Amerykanie są na tyle uświadomieni w kwestiach nadzoru nad Internetem, że zamiast radykalnie zwalczać jakąkolwiek jego formę, kierują się raczej doktryną nazywaną w ich języku damage control. Być może urodzeni miłośnicy Wolności zdają sobie sprawę, że drogą do zachowania względnej niezależności Sieci jest próba wypracowania kompromisu pomiędzy prywatnością a bezpieczeństwem, jakim jest powiadamianie i transparentność działań rządów. Z raportem z badań można zapoznać się na stronie internetowej Brigham Young University.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.