r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Amerykańskie sieci reklamowe szpiegują nas mimo regulacji „bezpiecznej przystani”

Strona główna AktualnościINTERNET

Umowa, choć długa i naszpikowana prawniczym żargonem, w swojej esencji była prosta – amerykańskie firmy zobowiązują się do przestrzegania europejskich norm w związku z ochroną danych osobowych obywateli krajów UE, a w zamian, po „szybkiej ścieżce”, otrzymują dostęp do unijnego rynku usług internetowych, funkcjonując na nim na równi z firmami ze Starego Kontynentu. Tzw. U.S.-EU Safe Harbor Framework, przyjęty w roku 2000, z jednej strony uratował europejski internet przed izolacją, z drugiej strony dał Amerykanom dostęp do najbardziej lukratywnego rynku tej planety. I wszystko byłoby wspaniałe, gdyby strona amerykańska chciała wywiązywać się z przyjętych na siebie zobowiązań. Najwyraźniej jednak nie chce – tak przynajmniej twierdzi niezależna amerykańska organizacja Center for Digital Democracy (CDD).

Sprawa dotyczy każdego internauty z krajów Unii Europejskiej, korzystającego z usług amerykańskich firm internetowych – a więc praktycznie każdego z nas. Na szczęście jednak na liście trzydziestu firm, które miałyby niezbyt przejmować się swoimi zobowiązaniami, tych największych nie ma. W zasadzie jedynie trzy należą do bardziej znanych. To software'owy gigant Adobe Systems, producent systemów CRM i ERP Salesforce.com oraz portal internetowy AOL. Pozostałe nazwy szerszemu gronu internautów już nie powiedzą tak wiele – to Acxiom, Adara Media, Adometry, Alterian, AppNexus, Bizo, BlueKai, Criteo, Datalogix, DataXu, EveryScreen Media, ExactTarget, Gigya, HasOffers, Jumptap, Lithium, Lotame, Marketo, MediaMath, Merkle, Neustar, PubMatic, SDL, SpredFast, Sprinklr, Turn oraz Xaxis.

Wiele sposród jednak tych mniej znanych firm obecnych jest na tysiącach popularnych witryn internetowych, odwiedzanych przez nas każdego dnia – to bowiem operatorzy sieci reklamowych, dostawcy usług profilowania internautów i zarządzania danymi pozyskanymi ze śledzenia naszej aktywności w cyberprzestrzeni. Budując precyzyjne profile użytkowników Sieci, pozwalają reklamodawcom trafiać w najczulsze miejsca potencjalnych klientów. Robią to z pogwałceniem wszelkich regulacji prawnych krajów Unii Europejskiej i zobowiązań, jakie wzięły na siebie, przystępując do programu Safe Harbor.

r   e   k   l   a   m   a

Center for Digital Democracy przygotowało formalną skargę w tej sprawie, skierowaną do amerykańskiej Federalnej Komisji Handlu, odpowiedzialnej za przyznawanie certyfikatów Safe Harbor firmom ze Stanów Zjednoczonych. W opublikowanym oświadczeniu twierdzi, że skardze towarzyszą dowody rzeczowe i analiza prawna, świadczące na rzecz naruszeń bilateralnych postanowień. Stany Zjednoczone nie zdołały wypełnić obietnicy ochrony prywatności, danej Europie – twierdzi Jeff Chester, dyrektor wykonawczy CDD. Podkreśla, że to wina samej Federalnej Komisji Handlu, która nie kontroluje tego co się dzieje, pozwalając operatorom sieci reklamowych na bezkarne gromadzenie informacji o użytkownikach na ogromną skalę.

Co więcej, jak podkreśla CDD, firmy te współpracują ze sobą. Ukrywając to przed użytkownikami z Europy, łączą pozyskane przez swoje sieci trackingowe dane, by jeszcze skuteczniej profilować internautów i namierzać ich w Sieci. Organizacja domaga się przeprowadzenia śledztwa w tej sprawie i w razie wykrycia nieprawidłowości odebrania winowajcom certyfikatów Safe Harbor do czasu zaniechania nielegalnych praktyk, a także wdrożenia procedur aktywnego nadzoru nad działającymi w Europie firmami.

Skarga CDD może na pierwszy rzut oka jeszcze bardziej pogorszyć i tak trudne relacje między Waszyngtonem a Brukselą. Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, pani Vivian Reding, na początku tego roku, nawiązując do naruszeń postanowień Safe Harbor przez amerykańskie władze, zagroziła, że cały ten program „bezpiecznej przystani” dla amerykańskich firm zostanie zakończony. Ostre stanowisko wiceprzewodniczącej KE jest całkowicie zrozumiałe w sytuacji, gdy Stany Zjednoczone przyznają sobie w praktyce nieograniczoną jurysdykcję nad całym Internetem – i prowadzi do takich pomysłów, jak zasugerowane na spotkaniu kanclerz Niemiec i prezydenta Francji zbudowanie czysto europejskiego Internetu.

Na dłuższą jednak metę posunięcie CDD należy ocenić jako przejaw uzdrowienia relacji między sojusznikami, które po ujawnieniu praktyk szpiegowskich NSA przez Edwarda Snowdena znacząco się pogorszyły. Jeśli amerykańska Federalna Komisja Handlu stanie na wysokości zadania i zagwarantuje rzetelny przebieg śledztwa w sprawie zgłoszonych 30 firm, będzie to znak, że i Amerykanie rozumieją, że Stany Zjednoczone i Unia Europejska są w tym świecie skazane na współpracę – i musimy o jakość tej współpracy wspólnie dbać.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.