Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Koszmar jak z reklamy...

Tak się ostatnio złożyło, że korzystałem z laptopa za pomocą touchpada zamiast myszy i przypadkiem kliknąłem w reklamę internetową (znanego dużeeego administratora platformy reklamy tekstowej) skończyło się to nieprzyjemnym komunikatem o zablokowaniu wirusa przez osłonę sieciową. O takim zagrożeniu wiedziałem od dawna i raczej unikałem klikania w reklamy - zwłaszcza "podejrzane"(najbardziej te informujące na każdej stronie, że coś wygrałem), jednak dopiero dzięki temu co się stało ten fakt jak gdyby dotarł do mojej świadomości. Pomyślałem sobie: dlaczego zarządca platformy reklamowej nie sprawdza wystarczająco dokładnie witryn, które reklamuje? (epitety pominąłem :P ) Przecież skoro mój antywirus potrafi wykryć zagrożenie jeszcze zanim cokolwiek zdąży się załadować w przeglądarce, to dostawca reklamy też mógłby to robić. Przecież to jest działanie na niekorzyść jego samego jak i właścicieli stron, na których umieszczane są niebezpieczne linki oni zarabiają na kliknięciach a ja właśnie tego unikam w obawie przed zagrożeniem.

Ale ten problem to jeszcze nic. Okazuje się, że reklamy nie tylko mogą prowadzić do zainfekowanych stron - same reklamy mogą zostać zainfekowane a według wpisu na blogu firmy avast nie potrzeba nawet klikać na taki link - po wczytaniu się reklamy szkodliwy kod może zacząć działać natychmiast. W internecie jakoś nie słychać aby takie firmy jak google czy yahoo robiły coś w tym względzie. Być może nie chcą nawet podejmować tematu aby uniknąć nagłośnienia rozmiarów problemu (oraz możliwych procesów sądowych) nawet jeśli podjęli jakieś kroki przeciwko tego typu atakom. Faktem jest jednak, że nadal ogromna ilość reklam w internecie nie budzi zaufania użytkowników. Na pewno działania podjęli producenci oprogramowania antywirusowego. Google udostępnia formularz w którym można zgłosić zarażoną witrynę na którą się trafiło z kliknięcia w reklamę ale trzeba podać wszystkie dane osobowe, łącznie z telefonem co wcale mi nie odpowiada - podobnie jak zapewne reszcie internautów.

A jak ogólnie bronić się przed niebezpieczeństwami w internecie? To temat rzeka i każdy ma na ten temat własne zdanie. Potrzebna jest swoista "higiena" zachowania w internecie. Tak jak gorącą blachę wyciągamy z piekarnika przez rękawice aby bezpiecznie dobrać się do ciasta, tak potrzeba nam dodatkowych warstw ochronnych podczas przeglądania zasobów internetu. Narzędzia do tego daje nam choćby system operacyjny poprzez możliwość konfigurowania uprawnień systemu plików oraz definiowanie uprawnień użytkowników (jedno bez drugiego tak właściwie nie ma większego sensu). Innym sposobem na zachowanie bezpieczeństwa to dbanie o aktualizacje nie tylko systemu operacyjnego ale także aplikacji w nim zainstalowanych. Pomoże w tym program Secunia Personal Software Inspector, który przypomni o dostępnych nowych wersjach aplikacji zainstalowanych w systemie. Pomoże też firewall i antivirus, część z nich jest wyposażona w ciekawą i coraz bardziej potrzebną funkcję "sandbox", którą dobrze opisuje lukasamd na swoim blogu na przykładzie Comodo Internet Security, którego zresztą sam używam. Dobrym pomysłem jest używanie alternatywnych wersji aplikacji powszechnie znanych jako "grupa ryzyka". Ja np. zamiast używać Adobe Readera, który jest dobrze znany ze swojej podatności na ataki, używam alternatywnej przeglądarki PDF kiedy otwieram plik na komputerze, a pdf-y z wyników wyszukiwania google otwieram w wersji html. Tak samo jest z przeglądarką internetową - Opera browser zamiast popularnego Firefoksa czy Internet Explorera. Opera to przeglądarka, w której producent kładzie spory nacisk na bezpieczeństwo użytkownika a dodatkowo dzięki mniejszej popularności nie jest tak często brana pod uwagę przez przestępców, którzy najczęściej koncentrują się na atakowaniu konkretnych dziur w bardziej powszechnym oprogramowaniu.

We wpisie tym skupiłem się na zagrożeniach typowo wirusowych czyhających w reklamie internetowej w miarę szerokim łukiem omijając wszelkie naciągactwo bo to przecież "oczywista oczywistość". Planowałem szerszy wpis, ale w pewnym momencie stwierdziłem, że byłby to tylko kolejny powtarzający się poradnik o bezpieczeństwie - więc drodzy internauci zachowujcie się rozważnie w sieci i zawsze bądźcie czujni a wasze komputery pozostaną bezpieczne. I tym optymistycznym akcentem zakończę ten niezwykle ciekawy wpis ;) 

Komentarze

0 nowych
parasite85   8 #1 31.08.2010 20:31

"I tym optymistycznym akcentem zakończę ten niezwykle ciekawy wpis;)" hmm.....niezwykle to Ty jesteś skromny.
Odnośnie reklam, to nawet jak mnie jakiś temat wyświetlany przez reklamę zainteresuje to nie wchodzę przez nią, tylko wyszukuje informacji u wuja google'a. Czekam na nowe wydanie Eset Smart Security z funkją sandbox:). Generalnie wpis ciekawy:)

tores1977   9 #2 01.09.2010 00:36

A o adbock kolega szłyszał ? A Noscript widziały oczy kolegi
Ja reklam nie widzę i nie płacze ze mi coś się kliknęło, no ale trzeba się najpierw zabezpieczyć.

  #3 01.09.2010 11:46

zamiast bawic sie w alternatywne aplikacje mozna rownie dobrze odpalac te ktore sie chce, nawet z grupy ryzykam, w piaskownicy

GL1zdA   12 #4 01.09.2010 12:07

@tores1977
To jest rozwiązanie z d... strony. W końcu reklamodawcy zależy na tym, żeby kliknąć w reklamę, a nie żeby ją usunąć. Więc po stronie firmy dostarczającej reklamy powinna być weryfikacja treści.

Cebula REDAKCJA  18 #5 01.09.2010 12:17

@tores1977

Ja obiektywny oczywiście nie jestem ale sprowadzanie wszystkiego do adblocka nie jest zdrowym podejściem. Klikanie w reklamy jak i we wszystkie inne linki, załączniki itp wymaga rozsądku. Oczywiście czasami można wpaść w pułapkę nawet zachowując wydawałoby się jakieś elementarne zasady bezpieczeństwa. Tak czy siak nie jest to problem reklam tylko problem Internetu w ogóle.

Wracając do adblocka, moim zdaniem, oczywiście moje zdanie jest nacechowane spojrzeniem z punktu widzenia wydawcy w sieci, adblocki wszelkiej maści to kiepski kierunek.

Wszystkie serwisy, poza oczywiście stricte amatorskimi, muszą w jakiś sposób pozyskiwać środki na utrzymanie. Zwykle źródłem przychodów są reklamy. Niektóre serwisy w związku z powyższym zalewają swoją powierzchnię reklamami, często bardzo agresywnymi - pływające okienka i inne formy utrudniające dostęp do treści. Niektóre, moim zdaniem również dobreprogramy, ograniczają reklamy i serwują je w sposób naprawdę nie denerwujący i nieprzeszkadzający w korzystaniu z treści.

Gdyby nie adblocki wszelkiej maści, więcej, zwykle bardziej świadomych użytkowników, dokonywałoby segregacji serwisów m. in. pod kątem ilości i stopnia "upierdliwości" reklam - co byłoby uczciwe. Teraz oczywiście tak nie jest. Wracając do uczciwości, pamiętajmy że korzystając z jakiegokolwiek serwisu korzystamy z cudzej pracy. Znosząc reklamy w pewnym stopniu za to płacimy czy też odwdzięczamy się. Ja wiem, że to brzmieć może górnolotnie ale tak jest. "Adblockowcy" zwykle blokują także skrypty statystyczne więc nawet nie liczą się w statystykach. Minusem adblocków jest to, że czasami można przegapić ciekawą treść. W dobrychprogramach często pojawiały się pretensje związane z udziałem w różnych konkursach czy wyświetlaniem pewnych "ficzerów".

Podsumowując apeluję do wszystkich, którzy korzystają z adblocków aby jeśli to już robią, robili to w sposób przemyślany, nie blokujcie serwisów, które lubicie i cenicie. To, że gdzieś świeci jakiś bilboard jeszcze nikogo nie zabiło :)

oprych   13 #6 01.09.2010 13:29

@Cebula
Ja co prawda adblocka nie używam - po prostu mam dobry filtr do opery :P, ale dodam trzy grosze od zwykłego śmiertelnika :)
Jasne jakieś małe reklamy nie przeszkadzają mi, choć już w przypadku połączenia przez GSM w miejscach o gorszym sygnale i takie reklamy są wkurzające :P

Zmorą są te wyskakujące, często z pływającym wyłącznikiem, a najgorsze z nich są te z domyślnie włączonym dźwiękiem. Szczególnie irytuje to w nocy, gdy dziecko sobie śpi, a tu nagle jakieś ryki.

Podsumowując ja apeluje do wszystkich umieszczających reklamy, żeby robili to w sposób przemyślany - bo jak już człowiek zaczyna je blokować, to wszystkie i głównie Wy sami tracicie :P

AndrzejG   10 #7 01.09.2010 16:23

Tak jak napisał Cebula nie chodzi mi o to, żeby blokować reklamy, tylko dlaczego operatorzy serwisów nie weryfikują treści, którą właściwie reklamują działając tym samym na szkodę właścicieli serwisów korzystających z ich usług jak i użytkowników końcowych no i oczywiście uczciwych reklamodawców. Ja używam opery i w moim przypadku blokuję reklamy tylko jeśli są faktycznie bardzo "upierdliwe". Jeśli lubię jakąś stronę to chcę aby utrzymała się ona w sieci, bez tego ona zbankrutuje i zniknie.

AndrzejG   10 #8 01.09.2010 16:23

Tak jak napisał Cebula nie chodzi mi o to, żeby blokować reklamy, tylko dlaczego operatorzy serwisów nie weryfikują treści, którą właściwie reklamują działając tym samym na szkodę właścicieli serwisów korzystających z ich usług jak i użytkowników końcowych no i oczywiście uczciwych reklamodawców. Ja używam opery i w moim przypadku blokuję reklamy tylko jeśli są faktycznie bardzo "upierdliwe". Jeśli lubię jakąś stronę to chcę aby utrzymała się ona w sieci, bez tego ona zbankrutuje i zniknie.

oprych   13 #9 01.09.2010 16:31

@AndrzejG
W sieci jest dostępny pliczek do Opery, który blokuje Ci naprawdę sporo, ale zawsze możesz ustawić w preferencjach, żeby konkretnej strony np. dobreprogramy.pl nie obejmował swoim działaniem :P

Vifon   5 #10 01.09.2010 17:34

Jako ciekawostkę napiszę, że wieeele lat temu poprzez reklamę trafiłem właśnie na dobreprogramy.pl
Dzisiaj, jako osoba znacznie bardziej świadoma zagrożeń, oczywiście bym tego ryzyka nie podjął, ale tamtego kliknięcia nie żałuję. :)

ktośtam   5 #11 01.09.2010 20:14

Używam AdBlocka w Google Chrome i nie blokuję reklam tylko na zaufanych serwisach (w tym DP, żeby nie było ;-)) do tego COMODO IS + podczas naprawdę ryzykownych eksperymentów (niepewne stronki, niepewny soft, czy po prostu testy na paczuszkach z malware) włączam Time Freeze i póki co nic złego mi się nie stało.