Kiedyś granie było prostsze i nie chodzi mi tutaj o stopień trudności gry, ale o ilość wykonywanych czynności podczas jej uruchomienia.
W zamierzchłych czasach po prostu szło się do sklepu, kupowało grę, otwierało pudełko (najprzyjemniejszy moment, poza graniem oczywiście), wkładało płytę do napędu, instalowało grę i klikało w ikonkę która pojawiała się na pulpicie. Gra się odpalała i znikaliśmy ze świata realnego na kilka/naście/dziesiąt godzin. Jedynym utrudnieniem była potrzeba wpisania klucza w odpowiednie okienka. Później przyszły czasy Securom’ów, StarForce’ów i innych “zabezpieczeń”, które tak naprawdę utrudniały życie tylko legalnym użytkownikom. Sam tego doświadczyłem pewnego razu, kiedy podczas próby odpalenia kupionej legalnie gry zostałem poinformowany, żeby włożyć do napędu oryginalną płytę i nie pomogły żadne czary, zaklinania, voodoo. Próba kontaktu z pomocą techniczną skończyła się na... próbie (pozdrawiam pomoc techniczną Cenegi która nigdy nie odpowiedziała mi na żadnego maila). Pomogła wymiana napędu, chociaż stary był sprawny.