Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

W zamierzchłych czasach...

Kiedyś granie było prostsze i nie chodzi mi tutaj o stopień trudności gry, ale o ilość wykonywanych czynności podczas jej uruchomienia.

W zamierzchłych czasach po prostu szło się do sklepu, kupowało grę, otwierało pudełko (najprzyjemniejszy moment, poza graniem oczywiście), wkładało płytę do napędu, instalowało grę i klikało w ikonkę która pojawiała się na pulpicie. Gra się odpalała i znikaliśmy ze świata realnego na kilka/naście/dziesiąt godzin. Jedynym utrudnieniem była potrzeba wpisania klucza w odpowiednie okienka. Później przyszły czasy Securom’ów, StarForce’ów i innych “zabezpieczeń”, które tak naprawdę utrudniały życie tylko legalnym użytkownikom. Sam tego doświadczyłem pewnego razu, kiedy podczas próby odpalenia kupionej legalnie gry zostałem poinformowany, żeby włożyć do napędu oryginalną płytę i nie pomogły żadne czary, zaklinania, voodoo. Próba kontaktu z pomocą techniczną skończyła się na... próbie (pozdrawiam pomoc techniczną Cenegi która nigdy nie odpowiedziała mi na żadnego maila). Pomogła wymiana napędu, chociaż stary był sprawny. Ale czego nie robi się żeby pograć.

Piraci się tym nie przejmowali, bo zabezpieczenia łamano szybciej niż je opracowywano i kolejny raz okazywało się, że grube pieniądze które wydano na stworzenie nowych zabezpieczeń, poszły w błoto.

Ale do grania w dalszym ciągu wystarczał komputer i płyta. Poza instalacją gry (i programu sprawdzającego jej oryginalność) nie potrzebowaliśmy praktycznie niczego więcej.

A jak sytuacja wygląda dzisiaj? Przykład z ostatnich dni - Battlefield 3 (beta).

Za namową kolegów z pracy postanowiłem zmarnować z nimi kilka wieczorów. Wszedłem na stronę pobierania i pierwsza niespodzianka - konieczność instalacji pluginu do przeglądarki. Myślę sobie - OK. Następnie instalacja Origin - przeżyję. Gra się ściągnęła, zainstalowała, no to gramy. Origin odpalony, klikam w ikonkę Battlefield'a i odpala się... przeglądarka internetowa. Kto grał wie co dalej. Chodzi mi o to, że z prostej czynności jaką kiedyś było klikniecie jednej ikonki, tutaj mamy tak:

1. odpalenie Origin

2. kliknięcie w ikonę gry (odpala się przeglądarka, na szczęście sama i nie trzeba tego robić ręcznie i wchodzić na stronę)

3. kliknięcie w odpowiednia ikonę w celu odpalenia (W KOŃCU) gry.

Tak więc żeby pograć, oprócz gry w tle muszą działać dwie dodatkowe aplikacje. Jak dla mnie - lekka przesada.

Oczywiście nikt z nas (graczy) nie ogranicza się tylko do jednego wydawcy. Chcąc swobodnie (legalnie) grać, jesteśmy zmuszeni do instalacji Steam’a, Games for Windows Live, wspomnianego wcześniej Origin. Ubisoft każe zakładać konto na UPlay. Trochę tego się zbiera.

Nie mówię że taki sposób (weryfikacja on-line) sprawdzania oryginalności jest zły. Chcę tylko pokazać, jak z prostej czynności jaką było kiedyś odpalenie gry doszliśmy do sytuacji, gdzie oprócz samej gry trzeba jeszcze instalować masę innego oprogramowania.

Ma to niewątpliwie też swoje plusy: nie musimy sprawdzać czy wyszły jakieś patche, możemy po instalacji spokojnie wyciągnąć płytę z napędu i nic nam nie wyje podczas grania. Możemy pochwalić się znajomym naszymi postępami i osiągnięciami w grach.

Ale co w sytuacji kiedy po instalacji (już, teraz, natychmiast) chcemy odpalić grę, a tutaj bach - od czasu wydania pojawił się patch i nie zagramy dopóki nie ściągniemy kilku GB. A że nie wszyscy mają łącza po kilkadziesiąt Mb/s, czasami trwa to wieki. Albo kiedy akurat nasz dostawca internetu przeprowadza prace konserwacyjne i jesteśmy odcięci od sieci - z grania nici.

W zamierzchłych czasach (wybaczcie, lubię ten tekst :D), po skończeniu gry mogliśmy ją odsprzedać, dołożyć kilka złotych i kupić kolejną. W tej chwili coraz częściej jest to niemożliwe. Gry (cd-key) zostają przypisane do konta (Steam, Origin, GfWL) i aby je sprzedać, trzeba by zrobić to z całym kontem, a to jest już niezgodne z ich regulaminami. Mi osobiście to nie przeszkadza, bo lubię patrzeć jak moja kolekcja się powiększa i półka z grami staje się coraz cięższa, ale nie wszyscy muszą mieć takie podejście. Nie wszyscy już pracują i dla niektórych sprzedanie ukończonej gry było dobrym sposobem na zdobycie środków na kolejny tytuł. Niestety (dla graczy), te czasy pomału odchodzą do historii. A wydawcy mają się z czego cieszyć. W ten sposób rynek wtórny pomału znika i aby pograć, każdy musi kupić nową kopię. Sami przyznacie że nieźle wymyślone.

No dobra, jak na pierwszy wpis wystarczy. Wracam do nowych Heroesów. Kliknę sobie w ikonkę gry, która odpali... 

gry hobby

Komentarze

0 nowych
Shiszka   3 #1 19.10.2011 23:04

Poza kilkoma powtórzeniami i zgubionymi przecinkami to ładnie streściłeś stan rzeczy :)

przemo_li   11 #2 20.10.2011 08:24

Jeszcze można dodać do plusów, że jeśli taki Steam uzbiera w statach sreber.. eee graczy, to później wydawcy zaczynają się głowić czy by więcej gier nie wydać. (a jakże mowa o Makach).

Albo jakie to gry najlepiej się sprzedają i w jakim okresie.

Albo jak by tu obniżyć cenę gry a odkuć się na DLC-kach.

Albo...

Troszkę jeszcze bonusów by się uzbierało, i dobrze, bo wymóg połączenia z internetem jest dużym obciążeniem, więc nie danie niczego w zamian było by czystym robieniem w butelkę.

djfoxer   18 #3 20.10.2011 09:13

Nie sposób nie zgodzić się z tym, że zabezpieczenia jakie obecnie są oferowane i sam sposób udostępniana niektórych gier, jest tragiczny i tracą na tym jedynie gracze kupujący oryginały.

Jak dziś pamiętam jak kupiłem polską wersję Bioshocka. Gra na koniec instalacji łączyła się z serwerem aktualizacyjnym. Z racji tego, że była to wersja polska, wyrzucało błąd o niezgodności wersji i... instalator odinstalowywał grę :) No i był problem z aktywacją :P Trzeba było ręcznie na 2K Games aktywować kopię.

Ciekawie będzie z Diablo 3, gdzie część danych do rozgrywki będzie ściągania z oficjalnego serwera gry.

LonngerM   12 #4 20.10.2011 10:37

Podobną rzecz usłyszałem wczoraj od jednego doktora na mojej uczelni xD (aż się zdziwiłem, że popiera piractwo).
Okazało się, że kupił dla syna grę Heroes VI i nie ważne jakby do tego podchodził cały czas nie mógł uruchomić gry (doktor informatyki więc co nieco musi umieć), na koniec wziął i ściągnął pirata (skoro ma oryginał to bardziej pasowałoby "kopia zapasowa" xD) i przekopiował tylko jeden pliczek i już grał - komu tak właściwie chcą utrudnić życie?

Areh   17 #5 20.10.2011 10:47

Żeby nie było - w żaden sposób nie popieram piractwa. To tylko takie moje przemyślenia po instalacji kilku gier.

  #6 20.10.2011 10:48

LonngerM, to że jest doktorem to jeszcze nie świadczy o jego wiedzy praktycznej. Wracając do tematu to wszystko jest po prostu chore. Chcesz grać to oprócz kupowania gry jeszcz musisz płacić za łącze internetowe. A nawet jak je masz to jak jest jakaś usterka to i tak nie pograsz.

januszek   19 #7 20.10.2011 10:54

Pamiętam zamierzchłe czasy i pamiętam, że nie było to tak jak napisałeś ;) To znaczy tak było jak kupiłeś grę od kopiarza na giełdzie (mam na myśli takie zamierzchłe czasy, w których kopiowanie programów nie było nielegalne) bo jak kupiłeś oryginał to zawsze były z jego uruchomieniem mniejsze lub większe kłopoty... ;)

ps. czarną czcionkę na ciemnozgniłozielonym tle - ledwo widać ;)

djfoxer   18 #8 20.10.2011 11:02

Kiedyś umieszczenie gry na płycie CD było zabezpieczeniem nie do przebrnięcia :)

Areh   17 #9 20.10.2011 11:10

Januszek - piszę o grach kupowanych w sklepach. Jasne, w niektórych były dodatkowe zabezpieczenia, ale w większości wypadków jedynym zabezpieczeniem był cd-key.

Co do tła i koloru czcionki - czciona czarna, tło szare. Gdzie Ty tam zielony zobaczyłeś?

FaUst   12 #10 20.10.2011 11:12

@januszek - źle wydrukowana instrukcja w której akurat brakowało 5 słowa w 3 linijce na 8 stronie!

  #11 20.10.2011 11:13

Najbardziej chore jest to, że ostatnio coraz więcej głośnych tytułów nie ma grywalnych dem. Nie chodzi nawet o to, że nie wiadomo, czy taka gra się spodoba, bo to często pewniaki, a w internecie mamy masę recenzji. Ale zazwyczaj podane wymagania sprzętowe nijak mają się do tych realnych. Wiele osób (w tym ja) nie ma wyboru, tylko kilka dni po premierze ściąga pirata, bez żadnego problemu go instaluje i po godzinie gry decyduje o kupnie bądź nie (chodzi płynnie czy nie). Tak więc jestem piratem, chociaż 90% tego, co spiracę, i tak kupuję...

Tak btw. słyszał ktoś o jakiejkolwiek PC-towej grze, której nie udało się spiracić...?

januszek   19 #12 20.10.2011 11:25

@Areh: cd-key i oryginalna płyta w napędzie ;) napęd w czasie grania buczał, wył świergał i ćwierkał a czasem trzeba było wyjąć i włożyć płytę. Zdarzało się, że trzeba było błagać Pana Wydawcę o wymianę płytki co trwało, trwało i trwało ;)

ps. Nie znam się na nazwach kolorów - tylko zwracam uwagę, że czarne na ciemnym jest słabo widoczne a nie każdy ma przesterowany monitor ;P

corrtez   12 #13 20.10.2011 12:34

A juz myslalem ze tylko mnie denerwowalo uruchamianie tej gry :)

Moim zdaniem jest to nieudana (przekombinowana)podróbka Steam. Tylko steam ma wszystko na miejscu w jednym programie wlácznie z przegládarká. A tu sie odpala kilka programów i kazdy robi co innego (w becie mialem z tym same problemy).

I moge sie zalozyc ze jesli tego nie poprawia to duzo ludzi kupi gre a i tak zaladujá cracka by sobie móc uruchomic gre przez klik na ikonie a nie meczenie sie z tym popapranym systemem...

n33trox   6 #14 20.10.2011 15:06

"No dobra, jak na pierwszy wpis wystarczy. Wracam do nowych Heroesów. Kliknę sobie w ikonkę gry, która odpali..."
dokończę: która odpali UbiLaunchera, gdzie trzeba się będzie zalogować i mieć stałe połączenie z netem podczas gry :P

Cóż, takie czasy g***ane nastały dla graczy. Cóż zrobić. Nowa technologia niesie ze sobą nie tylko udogodnienia, ale też i nowe utrudnienia.

BTW., oczy bolą, jak się to czyta. Przydałyby się tutaj białe litery zamiast czarnych, albo jasne tło z czarnymi literami.

4lpha   10 #15 20.10.2011 16:16

Mnie oczy nie bolały podczas czytania...
Może należy monitor wyregulować?

Areh   17 #16 20.10.2011 17:08

Bo po narzekaniach niektórych rozjaśniłem tło. Chyba faktycznie dla niektórych monitorów było za ciemne.

yatq   6 #17 20.10.2011 18:12

Podobna sytuacja z FIFA 12. Instalacja, instalacja origin, ściąganie aktualizacji 3,5 GB, granie. Do tego dochodzą rozmaite problemy.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #18 20.10.2011 18:37

No cóż, gdzieś kiedyś (chyba nawet na DP) czytałem, że aby zmniejszyć piractwo należy... pozbyć się DRM, tak więc nie ma to jak zabezpieczenia przed piratami, które tylko i wyłącznie utrudnia życie kupującym legalny soft.
Zastanawia mnie natomiast co mają zrobić osoby które nie mają łącza z Internetem? Nie grać? Piracić?

tux35   6 #19 20.10.2011 19:37

Ja kiedy instaluję różne programy to mnie zachęcają do instalacji toolbarów i innych pierduł (które z chęcią instaluję i są pożyteczne :D ). W przypadku gier też powinno być TYLKO zachęcanie (chociaż nie narzekam jeżeli coś się jeszcze zainstaluje). Odpalenie gry + kilka rzeczy... Rozumiem że mogą wciskać (lepiej byłoby zachęcanie do rzeczy) różne takie rzeczy ale żeby to się uruchamiało? Dziwne...

  #20 20.10.2011 20:21

To ja może pozwolę sobie dodać, choć może troszkę nie ma to bezp. związku z tematem, że dodatkowym utrudnieniem dla coraz to nowszych gier jest konieczność doinstalowywania sterowników do karty graficznej a czasem DirectX, a taki komunikat pojawia się czasem podczas instalacji gry :/ Oczywiście pomijam już kwestię wymagań sprzętowych, etc.

A tak poza tym to idealnym przykładem tego jak proste było kiedyś uruchamianie gier jak i samo granie, była kultowa i moim zdaniem jedna z najlepszych strategii RTS: "Age of Empires I, II i III" oraz "Age of Mythology" - tam nie było właśnie żadnych takich wymogów jak te wymienione w powyższym wpisie.
Natomiast spotkałem się na portalu "Gamikaze" z taką informacją że podobno dostępna będzie (a może już jest? tego nie wiem) wersja tej gry w trybie 'online' - czuję że tam potrzebne będą jakieś konta i inne rzeczy :/

Super wpis, pozdrawiam :)

Areh   17 #21 20.10.2011 20:28

Zastanawiałem się czy nie edytować wpisu, ale dodam to w komentarzach.
Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja z zabezpieczeniami. Z tego co pamiętam, dotyczyło to Wiedźmina (pierwszego) zaraz po premierze, zanim usunięto z niego DRMy. Otóż mam w systemie zainstalowany emulator napędów CD/DVD. Nie, nie do montowania "kopii zapasowych", ale czasami jest mi potrzebny. Dopóki tego nie odinstalowałem, Wiesiek po prostu nie dał się odpalić, cały czas krzyczał o braku płyty w napędzie. To już było maksymalne przegięcie moim zdaniem, bo twórcy zabezpieczeń gry decydowali o tym, co mogę, a czego nie mogę mieć zainstalowanego w MOIM systemie.

  #22 20.10.2011 22:49

Bez Daemon Toolsa nie zainstalowałbym żadnego _legalnego_ softu prosto z MSDNAA, więc faktycznie...

Wolfgar   7 #23 21.10.2011 00:34

Najbardziej spektakularnym przykładem tego co zostało tu napisane jest ostatni settlers gdzie bez stałego łącza z internetem sobie nie pogramy. I tutaj nie chodzi o aktualizację czy zarejestrowanie gry. Chcesz grać = musisz mieć internet. To jest powód dla którego nawet nie patrzę na (w sklepie) tą grę.
Druga sprawa z życia wzięta. Jakiś czas temu kupiłem z bratem na spółę Black Ops'a. Do dzisiaj na steamie doszło jakieś 15 gier. No i nadszedł czas brachol się wyprowadza. I zostaliśmy w głupiej sytuacji. Bo ani teraz podzielić konta (na steamie nie do zrobienia) a gra nie potaniała aż tak bardzo żeby wydawać kasę na 2 kopie. No i jeszcze dochodzi dobijanie statów potrzebnych do odblokowania broni. Aż się człowiekowi odechciewa. Chyba teraz do każdej gry na steamie będę tworzył oddzielne konto.

Newton   8 #24 21.10.2011 00:58

@dsfgg
Nie udało się spiracić np. Tom Clancy's H.A.W.X. 2

Zulowski   8 #25 21.10.2011 09:03

@Newton faktycznie, szybki search w torrentach i nie ma gry :D

Fafrocel   9 #26 21.10.2011 09:50

@Newton

Pewnie kiepska gra i szkoda było wysiłku :)

Caffreys   2 #27 21.10.2011 14:32

Najgorsze jest to że te zabezpieczenia podnoszą cenę gry. To jest jak w polityce, lobby firm od zabezpieczeń jest tak mocne że wciskają swoje produkty do każdej gry i każą sobie za to płacić, a wszystko po to żeby producent nie tracił kasy na pirackich kopiach... a piraci piracą bo są zabezpieczenia i chętni do pobrania ...

Ciekawy jestem o ile gry byłyby tańsze (zresztą muzyka i filmy też) gdyby nie te anty pirackie śmiecie.

  #28 22.10.2011 20:55

Sprawa jest prosta. Dzieci i młodzieży na świecie jest ze 2 miliardy (a znam wielu mocno połnoletnich graczy). Obniżyć ceny gier o 60-70 % (można tu jeszcze wziąć pod uwagę zamożność poszczególnych rynków) i zrezygnować z zabezpieczeń typu internetowego. Za 30-50 PLN kupiłbym dla próby każdą grę, z samych nudów, nawet jeśli miałaby mi się w końcu nie spodobać. Natomiast, absolutnie niewiarygodna pazerność producentów gier (i nie tylko gier), jest po prostu obrzydliwa i choćby z tego powodu zassałbym z sieci dowolnego pirata - w ramach protestu. Gdybym był graczem... Bo, na szczęście, tego nałogu udało mi się uniknąć... I nie mówcie mi, że tym biednym producentom przecież należy się kasa za ich ciężką pracę! Jak im praca nie odpowiada, niech handlują pietruszką, przymusu nie ma. Wzięli się za tę robotę nie dlatego, że kochają uszczęśliwiać różnych maniaków, tylko dla CIĘŻKIEJ FORSY. A klienci (czyli gracze), zamiast masowo krzyknąć "pocałujta nas w dupę!!!", idą grzecznie do sklepu, becelują ile trzeba i potem najwyżej pojęczą sobie żałośnie na jakimś forum. I nawet byłoby mi ich żal, gdyby mi się tak nie chciało śmiać...

steemm   11 #29 22.10.2011 23:15

Areh, dlatego wybrałem konsole, dzisiaj dostałem od kolegi LA NOIRE, gra sie zainstalowała, sama zaktualizowała i była gotowa, żadnych sterowników, instalatorów i innych niepotrzebnych pierdół :)

Mikra   4 #30 23.10.2011 11:39

Całe szczęście, że nie kupuję drogich gier. Zadowalam się tańszymi produkcjami - może nie powalają grafiką, ale za to nie ma żadnych problemów z instalacją, nie wymagają dostępu do internetu.

Iiyama   3 #31 23.10.2011 12:15

A może zamiast kupować gry które żyją kilka godzin kupić takie które potrafią żyć kilka lat.
Powiedzmy taki symulator/gra MSFSX+ACC albo seria DCS.
No ale skoro jaracie się grafiką i ją przedkładacie ją nad grywalność... to cóż kupować gry trzeba co miesiac :)

pciproblem   6 #32 23.10.2011 13:00

niestety ale muszę się z tobą zgodzić sam jestem graczem i znam ten ból... najgorsze jest chyba teraz to że trzeba być ciągle online np. w diablo 3, albo jak gra sobie sprawdziła że jest update i się nie włączy jak się go nie zainstaluję, nie zawsze mam neta i jest to dla mnie spory problem, jak mam grać w diablo 3 na wsi ? tam mam nawet problem z sygnałem gsm.... ahhhh kiedyś było lepiej prościej

pciproblem   6 #33 23.10.2011 13:06

piraci mają lepiej bo ich jedynym problemem jest to że jeśli danej gry nie ma na torrentach to po prostu w nią nie grają i tyle, podobnie jest z sys. win nic nie muszą aktywować

Gadzinisko   2 #34 23.10.2011 15:18

@Areh> A ja używałem zawsze programu do emulacji napędu jako zabezpieczenia przed zniszczeniem płytki. Przy dzisiejszym rozmiarze przeciętnego HDD trzymanie obrazu płyty na dysku nie boli zbytnio, a fizyczny nośnik leży sobie na półce nieużywany i bezpieczny. Nie mówiąc już o tym, że nie muszę go nigdy szukać.
Dlatego takie zabezpieczenia mnie wkurzają.
______________________

A ogólnie to m.in. przez takie rzeczy mniej gram niż kiedyś (pomijając fakt, że wyrosłem już trochę z tego). Przykład? Z sentymentu kupiłem w zeszłym roku Fallouta:New Vegas. Wydawało mi się, że skoro "trójka" poszła spokojnie na moim komputerze, to z tym nie będę miał problemu. A okazało się, że nie. Pierwszy odruch - sprzedać jako nową (bo płytka raz włożona do napędu). I tu niespodzianka - nie da się, bo to Steam, a co raz podłączone do Steama, w Steamie zostaje na wieczność...

Efekt jest taki, że ja, osoba, która kupiła grę legalnie, ma większe problemy niż pirat. Jak wiem, nie tylko mnie wydaje się to nie w porządku.

Axles   17 #35 24.10.2011 11:29

Zgadzam się z autorem, to przestaje być śmieszne. Zakupiłem jakiś czas temu GTA4, przy instalacji było tyle zabawy, że ręce opadają. Musiałem instalować jakieś SocialClub Rockstar, WindowsLive, obowiązkowo musiałem założyć maila z hotmaila, a wszystko dlatego by móc pobrać na dysk ~15GB gry. Ok udało się z pomocą kumpla który miał z tym już do czynienia i mogliśmy się cieszyć rozgrywką. Teraz planowałem powrócić do tej gry lecz ni piernika nie pamiętam jak.

Te zabezpieczenia więcej złego robią niż dobrego. Pirat ma grę nawet w dniu premiery i bez większych problemów może grać. Legal musi wykonać naście czynności by zagrać i nie raz się kończy na tym, że zaczyna grę później niż pirat tak miałem z Wiedźminem 2 bo te zabezpieczenie ich uniemożliwiało mi granie mimo, że zakupiłem wersję preorder. Po czasie wycofali te zabezpieczenie i podobno wprowadzili taką ciekawą rzecz, że na końcu gry nasz bohater zostaje powieszony :) ciekawe rozwiązanie.

  #36 26.10.2011 18:03

Nie wiem jak wy ale jak mam tego już serdecznie dość np pod koniec instalacji muszę zakładać konto WindowsLive potem na panelu sterowania mam 3 NET Framework i ten 3.5 .A schody zaczynają się jak to trzeba usuwać razem z profilem z grą np Battlestations Pacific koszmar .Rany uczą żeby nie robić bajzlu na dysku a sami ładują nam większość tego śmiecia .Dawniej wystarczył direct i patch a teraz c++ visual mam dwie wersje net Framework 3 szok.Zastanawiam się jaki ma to sens

Spectator   8 #37 28.10.2011 22:52

Oczywiście musiał pojawić się steemm ze swoim tekstem "kup konsolę" :-)

klopas   6 #38 03.11.2011 23:06

@Spectator, bo taka prawda, komputery są do pracy, konsole do grania, a do xkloca można zawsze podpiąć klawiaturę i myszkę jeśli ktoś nie przepada za graniem w FPP na padzie

a co do battlefielda 3, to jest porażka, załóżmy jest komputer, który ledwo co spełnia wymagania, zamiast odciążyć RAM, to jeszcze musisz go zapychać durną aplikacją Origin i przeglądarką (np. pamięciożernym Firefoxem ;) )

nawalą zabezpieczeń, a potem na pirackich kopiach lepiej się gra, bo wystarczy kliknąć na ikonkę, ani nie trzeba maltretować płyty, ani instalować zbędnych syfów w stylu Origin, nie trzeba się nigdzie logować, ba, nawet nie trzeba korzystać z internetu (dobre dla tych, którzy mają ustalony miesięczny limit)

szkoda gadać...