r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Assassin's Creed Syndicate w sklepach, tylko ile razy można serwować to samo?

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Pierwszy Assassin's Creed z 2007 roku był grą naprawdę wyjątkową, choć nie bez wad. Kontynuacji udało się udanie rozbudować pomysł, a potem już poszło z górki, w pędzie ku regularnemu wypuszczaniu kolejnych odsłon oraz spijaniu śmietanki. Kolejne odsłony serii pojawiają się już w odstępie minimum rocznym, nie siląc się na większe zmiany formuły. Debiutujące dzisiaj AC: Syndicate również rewolucji nie wprowadza.

Londyn ery wiktoriańskiej to świetne tło dla pociągnięcia historii o wyciągniętych ze strumienia czasu asasynach, co potwierdzają zresztą pierwsze recenzje najnowszej propozycji Ubisoftu. Pod innymi względami produkt nie wytrzymuje jednak ponoć z bezpośrednią konkurencją z akcją w otwartym świecie, z GTA V czy niedawnym Metal Gear Solid V na czele. W dobie dużego znaczenia konsol nowej generacji, marka dalej kurczowo trzyma się korzeni z Xboksa 360 czy PlayStation 3. Graficznie awansowała, niemniej rozgrywka to ten sam od lat odgrzewany kotlet, który już się wielu przejadł.

Producenci do serca wzięli sobie o dziwo uwagi graczy, zwłaszcza te, które wypłynęły przy okazji debiutu mocno niedorobionego Assassin's Creed Unity zeszłej jesieni. Na konsolach kolejna odsłona serii działa całkiem znośnie, ale też doczekała się od razu oczywiście łatki premierowej. Komputerowcy także na za wiele nie ponarzekają, ale z innego powodu. Edycja PC Syndicate została po prostu przesunięta na listopad. Dzięki temu mają dostać najbardziej dopracowaną i zoptymalizowaną grę, w pełni domkniętą.

r   e   k   l   a   m   a

Na froncie marketingowym, poczyniono kilka przemyślanych kroków, aby dotrzeć do możliwie najszerszego grona odbiorców, a przy tym wywołać małą kontrowersję. Z jednej strony pokierujemy w grze losami rodzeństwa Jacoba oraz Evie Frye, aby panie nie czuły się pomijane przez producentów gier. Wcielą się zwyczajnie w dziewczynę. Z drugiej, szumu narobiono wokół zahaczania w projekcie o transgenderyz, żeby każdy gracz, niezależnie od płci czy swego spojrzenia na sprawy seksualności, mógł poczuć się komfortowo z produktem. Jest to podobno wynikiem dużej dyskusji wewnętrznej różnorodnego pod wieloma względami i wielokulturowego studia od Assassinów.

Ubisoftowi może wydawać się, że ma wszystkie bazy zaliczone, ale wielka wpadka z Unity odcisnęła nie lada piętno w umysłach graczy. Ci bardziej wstrzemięźliwi, którzy wcześniej może chętnie by po Syndicate sięgnęli nawet bez wczytywania się w recenzje, teraz zapewne spokojnie poczekają na wyjście kilku łatek, a także opinie nie tylko redaktorów, lecz również nabywców tytułu. Wnioskując po rozmowach z rodzimymi graczami, chociażby na PGA, jakiejś presji na posiadanie nowego Assassin's Creed się nie odczuwa. Dla nich nabyć grę później będzie lepiej, bezpieczniej i taniej.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.