r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Atak na PLL LOT: jesteśmy uzależnieni od systemów informatycznych

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo jesteśmy już uzależnieni od komputerów i najróżniejszych systemów teleinformatycznych. Wczoraj przekonać się o tym mogli klienci linii lotniczych PLL LOT, której systemy IT stały się celem ataku. W efekcie ponad tysiąc pasażerów dotknęły utrudnienia związane z uziemieniem kilku maszyn i odwołanymi lotami.

Jak na razie informacje przekazywane przez PLL LOT są bardzo skromne i nie pozwalają na dokładniejszą analizę całego zajścia – linie w godzinach popołudniowych informowały o awarii systemu informatycznego, później pojawiła się informacja o tym, że problemy są wywołane atakiem na naziemne systemy przewoźnika lotniczego. Obecnie sytuacja jest już oficjalnie opanowana, a klienci mogą zarówno podróżować, jak i domagać się od firmy odszkodowania lub częściowego zwrotu pieniędzy. Co mogło być źródłem ataku i czy powinniśmy szykować się na coraz częstsze incydenty tego typu w przyszłości?

Według firmy Kaspersky Lab zajmującej się zabezpieczeniami komputerowymi, można w tym przypadku mówić o potencjalnych dwóch wariantach. Pierwszy to „atak” wewnątrz firmy, wynikający z np. niecelowej pomyłki pracownika, lub też awarii sprzętowej. Gdyby jednak zależało to od sprzętu, warto zastanowić się, jak wyglądają zabezpieczenia i procedury działania na wypadek np. awarii dysku w którymś z kluczowych komputerów, lub przerwie w zasilaniu. Drugi wariant zakładany przez Andrieja Nikiszina to wizja znacznie groźniejsza: lotnisko Chopina nie jest zbyt duże, może to więc być jedynie trening, poligon przed próbą ataku na podobną infrastrukturę o wiele większej skali. Co takiego mogłoby się stać, gdyby do ataku doszło np. na londyńskim Heathrow, lub we Frankfurcie nad Menem? Straty takiego ataku byłyby liczone w milionach, a i to przy założeniu, że obyłoby się bez jakichkolwiek ofiar śmiertelnych w ludziach.

r   e   k   l   a   m   a

Rzecznik LOT poinformował, że firma jak na razie nie wie, kto stoi za atakiem i jakie były przesłanki osób, które brały w tym udział. Nad rozwikłaniem tej zagadki pracują już najróżniejsze służby, w tym m.in. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nawet jeżeli atakujący pozostawili po sobie jakieś ślady i uda się ich ująć, to nie oznacza, że nagle wszystkie systemy staną się bezpieczne. Te są cały czas narażone na ataki, osób chętnych do spróbowania swoich sił natomiast nie brakuje, co pokazują najróżniejsze incydenty związane z sieciami teleinformatycznymi.

Niestety czy tego chcemy, czy nie, jesteśmy coraz bardziej uzależnieni od najróżniejszych systemów informatycznych – korzystamy z nich dokonując płatności, wybierając pieniądze z bankomatu, podróżując, a coraz częściej nawet oddając się rozrywce przed telewizorem. Każdy z tych systemów jest narażony na awarie, ale również ataki osób trzecich. Motywy cyberprzestępców mogą być natomiast różne: od chęci zemsty na pracodawcy, poprzez żądania okupu, jak w przypadku ostatniego włamania do Plus Banku, a kończąc na najzwyklejszym „żarcie”. Atak na wielką skalę mógłby przynieść skutki podobne do tych, jakie są związane z blackoutem.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.