Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

3D - Ja wysiadam

Witam,

Nie da się ukryć, że ostatnimi czasy producenci telewizorów oraz kina wciskają wszędzie gdzie się tylko da technologią nazywaną szumnie 3D. Jako człowiek uwielbiający testować wszystko na samym sobie sprawdziłem ową rewolucję w 3 wydaniach.

First encounter

W zasadzie moje pierwsze spotkanie z filmem 3D to jakiś seans akwarystyczny w Imaxie lata temu, ale to pominę, bo chodzi o super-hiper nową technologię.

Na start wybrałem oczywiście film "Avatar" oglądany w kinie niewiele po premierze. Nie powiem, wyglądało to nawet obiecująco, ale nauczony doświadczeniem z wielu dziedzin postanowiłem spokojnie poczekać i zobaczyć wszystko z perspektywy czasu. Zwłaszcza, że moja opinia mogła być podyktowana prostym faktem, że to coś nowego. Niektóre rzeczy są w końcu fajne tylko jednorazowo.

W domowym zaciszu?

No dobrze, ale "Avatara" oglądałem w ogromnym kinie z - jak mniemam - odpowiednim wyposażeniem. Moje drugie starcie z 3D to telewizory i laptopy, w znaczeniu dosyć ogólnikowym. Testowałem na sobie zarówno te wystawiane w hipermarketach typu "nie dla idiotów" jak i na wszelkich imprezach i wystawach, gdzie się pojawiały.

Werdykt? Dno i pięć metrów torfu. Okazuje się, że telewizja okularowa 3D po prostu nie działa jak trzeba. Technologicznie wszystko niby gra, bo jest większa głębia obrazu, ale to pic na wodę - różnica jest marginalna. O jakości "zwykłego obrazu zamienianego na 3D" z któregoś telewizora się nawet nie wypowiadam, bo dosłownie to wyśmiałem.

Laptopy z okularkami 3D NVidii spisują się nie lepiej. Okazuje się, że wystarczy puścić inne materiały niż "Avatar" i 3D traci jakikolwiek sens.

Czy na pewno?

Na nieznanych wodach

Dzięki uprzejmości firmy Intel miałem wczoraj okazję obejrzeć za darmo najnowszą część "Piratów z Karaibów", oczywiście w Dolby 3D. Przed seansem postanowiłem, że zrobię z tego test werdyktowy na temat mojej opinii o tej całej rewolucji.

Przypadek jak najbardziej odpowiedni - film kręcony z użyciem takich samych kamer jak "Avatar", duży tytuł (w zasadzie chyba największy w tym roku). Jeżeli osiągnie poziom zbliżony do dzieła Jamesa Camerona - OK, rewolucji nie ma ale fajne usprawnienie filmu. Jeżeli nie - trafi do kubryka Davy Jones'a...

Cannon fodder!

Starałem się. Naprawdę się starałem zobaczyć efekty 3D. Poprawiałem okulary (zarówno korekcyjne jak i kinowe) miliard razy, wychylałem głowę na wszystkie strony, kombinowałem z oczami (zez, mrużenie, koncentracja na różnych obiektach i odległościach). Ale, cholera, jedyne co było naprawdę 3D to....napisy, na które i tak nie zwracałem uwagi (po co? aktorzy mówią wyraźnie, a ja studiuję angielski)!

Idę o zakład, że gdyby nakręcić film 2D i w postprodukcji zrobić obiekty i postaci pierwszoplanowe nieco bardziej wyraźnymi od tła oraz dodać lekki blur gdzie trzeba, efekt byłby dokładnie taki sam. Jeżeli bardzo uważnie nie skupiamy się na wypatrzeniu jakichkolwiek oznak trójwymiaru, to seans 3D jest całkowitym bezsensem.

Byłbym zapomniał - nieco więcej 3D od filmu miała....puszczona przed nim reklamówka Intela z pingwinami z "Madagaskaru".

Całość sprawiała wrażenie starutkich książek 3D, które rozkładały się po otwarciu. Niby jest większa głębia, ale nadal jest to wszystko płaskie i sztuczne.

Podobne wrażenia odniosła moja osoba towarzysząca.

Werdykt

W momencie premiery "Avatara" obraz 3D wydawał się mieć potencjał, ale czas pokazał, że dla mojej skromnej osoby ta technologia jest skończona. Skoro nawet ogromna megaprodukcja wygląda tak samo jak w 2D, to po co dopłacać do biletu i gnieść sobie nos okularami? Tutaj pozdrowienia dla geniusza, który wymyślił szerokość nosków kinowych okularów - na moich korekcyjnych straszliwie uciskały mi nasadę nosa. Od oglądania nieco zabolały mnie też oczy (głowa nie).

Sam film bardzo mi się spodobał, ale po prawdzie nie oczekiwałem niczego więcej niż kolejne gagi Deepa i kompozycje Hansa Zimmera. Jest to chyba jednak najsłabsza część serii (zombie są niestety tak samo plastikowi jak rybogłowi siepacze Davy Jones'a). Co ciekawe, Zemsta Królowej Anny lepiej wygląda w wersji Lego.

W całej imprezie najlepiej wypada...firma Intel. Ich reklamówka była bardziej 3D od filmu, do tego gratis dostałem niegłupią bandanę :)

Jedno jest pewne - kiedy następnym razem wybiorę się do kina za własne pieniądze, będę szukał seansu 2D. 

Komentarze

0 nowych
kubut   17 #1 26.05.2011 15:21

Nie będę się rozpisywał, bo wszystko już napisałeś. Dla 3D też jest tylko chwytem marketingowym, który daje minimalnie lepszą głębię, gorszą jakość obrazu i bardziej męczy oczy.

przemo_li   11 #2 26.05.2011 16:37

:D

Nie da się z 2D zrobić 3D. Z pustego i salomon nie naleje. Więc tv z taką funkcją to chłyt marketingowy.

Za to filmy 3D też nigdy 3D nie są w pełni. Z różnych powodów lepszy efekt daje poustawianie obiektów na kilku płaszczyznach! Jako łaskie obiekty.

Nvidia 3D vision jest o tyle lepsza od tv, że posiada sporą społeczność która testuje różne ustawienia dla różnych programów aby zmaksymalizować efekt 3D, więc jeśli jest dostępny profil 3D dla danego programu/gry to dobrze jeśli nie, to 3D to słaby pomysł.

Do tego dochodzi jeszcze naturalne zróżnicowanie w odczuwaniu głębi przez ludzi, oraz wady wzroku i związane z tym okulary, które też mogą psuć wynik.


Wniosek:
3D nie jest martwe, ale potrzebuje odpowiednio spreparowanej treści.

MaXDemage   17 #3 27.05.2011 09:43

Pozwolę sobie na małą dygresje.

Na seansie Piratów na którym byłem, przed filmem leciała zajawka Bitwy Warszawskiej 1920, czy jakoś tak.
Porównam te dwa rodzaje 3D wg moich standardów - ten z Bitwy i ten z Piratów.

3D Bitwa - sztuczność, mega sztuczność. Rażąca, hamska, sztuczna głębia. Coś tragicznego. Widząc jak elementy na pierwszym planie wydawały się wycięte i wklejone na hama aż mnie ciarki przechodziły.

3D Piraci - głębia obrazu w scenach na wyspie była rewelacyjna. Zero sztuczności, całość strasznie płynnie przechodziła. Pamiętając 3 część w wersji 2D - widać różnicę. Naprawdę. Odczucia dla mnie były lepsze.

Dla mnie! - hasło klucz. Już moja luba siedząca obok, wolała znacznie 3d w wykonaniu bitwy.

Wciąż, jak większość, uważam cały bajer z 3D za chłyt martetingowy, ale przyznaje iż kinowe doświadczenia są dobre i chyba jednak wole je w takiej wersji. No i tanie wtorki w Heliosie też robią swoje ;p

MaRa   7 #4 27.05.2011 13:45

Jak pojawią się telewizory 3D bez okularów, to zacznie mieć sens. Przenośna konsola Nintendo już coś takiego ma.

Monitory LCD 3D były już opracowywane w latach dziewięćdziesiątych, głównie do profesjonalnych zastosowań (np. wizualizacja obrazu z tomografu). Wtedy pojawił się nawet telewizor Sharp z kineskopem dającym obraz 3D, niestety tylko w Japonii.

Być może kiedyś to trafi do telewizorów, na razie cena nietypowego panela jest zbyt wysoka, a i rynek telewizorów z okularami musi się nasycić. Tak jak w zasadzie nasycił się już telewizorów LCD i plazmowych, więc wciskają "nowe" z okularami.

freeq52   8 #5 27.05.2011 15:48

Podpiszę się pod tym, co napisali koledzy. Ale z ciekawości - czy tylko ja nie wiedziałem, co to jest bandana? :)

kubut   17 #6 27.05.2011 16:43

@freeq52 - spoko, też googlowałem o tym :P

WODZU   16 #7 27.05.2011 19:30

A ja mam pytanie. W czasie oglądania Piratów miałeś okulary Red Cyan czy polaryzacyjne?

Ave5   8 #8 27.05.2011 20:02

Nazwy niewiele mi mówią, ale postaram się opisać łopatologicznie: Podobne do przedstawionych na obrazku w wpisie, każde szkło w nieco innym kolorze, po zdjęciu bardzo wyraźnie widać w nich odbicie twarzy do góry nogami.

WODZU   16 #9 27.05.2011 22:04

Ja oglądałem Avatar w IMAX przez okulary polaryzacyjne (podobne do tych http://www.gunfire.pl/data/gfx/pictures/large/3/3/1152190033_1.jpg). Tam obraz z dwóch projektorów wyświetlany jest na jednym ekranie, z tym że z jednego w polaryzacji pionowej, a z drugiego w poziomej. Patrząc bez okularów obraz jest rozmyty, jakby z dodanym efektem blur. Szkła polaryzacyjne separują odpowiedni obraz dla każdego oka i efekt był naprawdę świetny. Na tyle, że mimo tego że przywykłem do strzelanek i innych gier, to mimowolnie uchyliłem się na bok gdy rzucony został granat w stronę widza. Innym razem byłem na "Jak wytresować smoka" gdzie dostałem okulary Red Cyan (czerwone i niebieskie szkło) i efekt była marny. Na tyle, że zasnąłem w kinie. Było lekkie 3D, ale zniekształcenie kolorystyki przez te szkła było na tyle uciążliwe, że psuło cały odbiór. To samo testowałem na monitorze i efekt był jako taki ale z kolorystyką podobnie - kiepsko.

  #10 27.05.2011 22:10

@Ave5 No jak na zdjęciu, to dwubarwne. Wyraźnie widać tam cyjan na lewym szkle i magenta na prawym szkle. Moim zdaniem, to cała ta technologia dwubarwna jest do kitu. W porównaniu do polaryzacyjnych (takich jak w Imax) to cienko przędą efekt trzech wymiarów. Z drugiej strony, problemem jest jakość filmu. Nawspanialszy efekt jest w "Wędrowcu do świtu", gdzie praktycznie cały film jest nakręcony bez stosowania głębi ostrości.

djfoxer   17 #11 27.05.2011 22:42

Byłem w Heliosie na Piratach. Wybrałem wersję 2D ze względu na to, iż:
a) jak osoby powyżej: 3D jest sztuczne i na siłę wciskane wszędzie, gdzie się da; może będę jedyny, ale 3D w Avatarze było ok, ale w pozostałych filmach (np. Alicja w Krainie Czarów) czułem, iż owe 3D lekko nawet przeszkadza w odbiorze filmu
b) okulary są niewygodne i pod koniec dłuższego oglądania filmu (Avatar) miałem ich już serdecznie dosyć
c) osoby które oglądały dany film w 2D jak i 3D przyznają, iż obraz w 3D jest lekko mniej szczegółowy niż w 2D

Warto zauważyć, iż piraci są wyświetlani w 2D oraz w 3D w tym samym czasie i wersja 2D cieszy się dużą popularnością.
Obecnie czekam na rewolucję związaną już nie z samym obrazem 3D a raczej okularami umożliwiającymi oglądanie 3D :)

Eloniusz   2 #12 28.05.2011 02:28

Moje rozważania będą czysto teoretyczne, ponieważ nie oglądałem jeszcze "Na nieznanych wodach" (choć mam zamiar). Właściwie ostatni film 3D (kiepski) widziałem kilka ładnych lat temu, zdawał się on jednak potwierdzać hipotezę, którą przedstawię.
Skarżysz się, że nie było widać efektu 3D. Dla mnie jest to właśnie dobry objaw. Twój mózg uznał widocznie, że obraz który widzisz jest prawdziwy. Silne wrażenie efektu 3D w gorszych filmach bierze się stąd, że umysł zauważa nieprawidłowości i zwraca na nie uwagę. Można powiedzieć, że stara się bronić przed oszustwem i skupia się wtedy na tym fałszywym 3D. Moim zdaniem profesjonalny film w 3D to właśnie taki, gdzie ciężko jest to dostrzec, ponieważ wygląda ono naturalnie. Gdy idziesz na co dzień ulicą, też nie doświadczasz niesamowitych wrażeń 3D.
Osobną kwestią jest to, że wielu osobą chodzi właśnie o to uczucie nierealności przy oglądaniu "gorszego" 3D.

Druedain   13 #13 28.05.2011 12:00

Ja widziałem ja dotąd dwa filmy w trzech wymiarach. Wspomnianego Avatara i Beowulfa. Ponieważ wspomniany efekt trzech wymiarów traktuję jako taki gadżet do filmu to niespecjalnie mnie interesuje realizm tych sztuczek. Wystarczająco niewygodne jest noszenie naraz okularów korekcyjnych i potrzebnych do zobaczenia wspomnianego efektu, by czuć się komfortowo, więc stawiam na pójście na całość. W Avatarze trzy wymiary były dosyć dyskretne i chyba nie wiele bym stracił gdybym zobaczył film ten w klasycznej wersji (może prócz większego doświadczenia w tej materii). W Beowulfie autorzy poszli na całość i efekt był bardzo wyraźny. Świetnie się bawiłem na tym filmie! Kiedy widz patrzał oczami leżącej osoby, której ktoś przykłada trzonek włóczni do szui to dynamika sceny sprawiła, że ja sam i wiele osób wokół mnie się uchylało. Na tyle na ile poznałem kino (łącznie z bogatymi w efekty specjalne filmami) na tyle mogę stwierdzić, że nie czuję potrzeby oglądania filmów w trzech wymiarach i dopóki się ta technologia nie rozwinie tak, by filmy oglądało się wygodnie, dopóty pozostanę chyba przy klasycznie kręconych produkcjach.

Ciekawostka: jakiś rok temu gdzieś wyczytałem, że w brytyjskich badaniach okazało się, że co piąta osoba w ogóle nie dostrzega takiego sztucznego efektu trzech wymiarów i oglądanie filmów w takich wersjach kończy się jedynie bólem głowy. Do refleksji…

Druedain   13 #14 28.05.2011 12:01

Oczywiście nie do szui, tylko szyi :P

Ave5   8 #15 28.05.2011 12:01

"Skarżysz się, że nie było widać efektu 3D. Dla mnie jest to właśnie dobry objaw. Twój mózg uznał widocznie, że obraz który widzisz jest prawdziwy"

Bardzo ciekawa hipoteza, ale jeżeli efekt objawia się tym że go nie dostrzegam, to po co mam kupować droższe bilety 3D i gnieść nos okularami?Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?

kubut   17 #16 28.05.2011 12:11

"Skarżysz się, że nie było widać efektu 3D. Dla mnie jest to właśnie dobry objaw. Twój mózg uznał widocznie, że obraz który widzisz jest prawdziwy"

Zaznajom się z działaniem efektu 3D. Ma on przekonać mózg ze obraz jest prawdziwy, co objawia się OBRAZEM TRÓJWYMIAROWYM. Skoro nie widać tego efektu, to znaczy że 3D nie działa, i mózg w nic nie "uwierzył", tylko się wkurza przez straconą kasę.

  #17 28.05.2011 13:26

Ostatnio w profesjonalnych programach do montażu filmów wprowadzono tryb 3D i być może wystarczy kręcić zwykłą kamerą a resztę ma załatwić program (np. Avid ). Problem polega na tym że program może nie zastąpić specjalnych kamer i efekt nie jest wystarczająco dobry. Wtedy wkraczają kolesie od reklamy i masy idą do kin na "3D".

  #18 28.05.2011 13:26

Ostatnio w profesjonalnych programach do montażu filmów wprowadzono tryb 3D i być może wystarczy kręcić zwykłą kamerą a resztę ma załatwić program (np. Avid ). Problem polega na tym że program może nie zastąpić specjalnych kamer i efekt nie jest wystarczająco dobry. Wtedy wkraczają kolesie od reklamy i masy idą do kin na "3D".

Eloniusz   2 #19 28.05.2011 14:32

"Skoro nie widać tego efektu, to znaczy że 3D nie działa"

Z tym się nie zgodzę. Popatrz teraz na swoje biurko. Czy widzisz ten powalający efekt 3D? Nie, dostrzegasz trójwymiar, ale jest on czymś normalnym i prawie niezauważalnym, kiedy się na nim nie koncentrujesz. Moim zdaniem właśnie po tym można rozpoznać dobre 3D.
Przyznaję jednak, że nie o to chodzi, kiedy się idzie do kina. Film rzeczywiście lepiej się ogląda, kiedy 3D nachalnie rzuca się w oczy ;-)

  #20 28.05.2011 15:04

"chłyt martetingowy i po hamsku"
•Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk.
Trzeba jeszcze koniecznie dodać:pisać po polsku!
PISZĘ POPRAWNIE PO POLSKU!Do jaśnistej!

Druedain   13 #21 28.05.2011 15:16

Tak po prawdzie, to ja widzę trzeci wymiar nawet spoglądając na kartkę z narysowanym sześcianem.

chrucik   6 #22 28.05.2011 17:41

Proponuje iść do kina iMax i poczuć 3D "z jajami" jak autor zauważył szkoda pieniędzy i czasu na 3D w zwykłym kinie !

sla17   7 #23 28.05.2011 21:02

Zgodzę się, pierwszy kontakt również na jakimś filmie przyrodniczym w IMAX w Katowicach o ile się nie mylę. Potem - jakaś bajka w 3D, Avatar w 3D, no i w końcu telewizory 3D w sklepach i laptopy z 3D. Po wyjściu z kina z takiego filmu bolała mnie głowa, oczy i ogólnie tak jakoś dziwnie mi było - telewizory - porażka, lekka różnica, na początku nawet nie zauważyłem zmiany - no i te okulary, też po pięciu minutach jakoś tak mi się dziwnie robiło - laptopy - no tak sobie, za krótko oglądałem, żeby wydać jakikolwiek werdykt.

Nie wiem czemu się tym Avatarem zachwycali - no efekty jakieś tam były, ale taki żeby się nim zachwycać - nie wiem... To tak jak Sala Samobójców, też wszyscy się zachwycali, płakali, jak ktoś napisał że to chłam to zaraz banda wyskoczy i zaspamuję, że jesteś nieczuły - ale w niektórych momentach śmiać mi się chciało... ;)

Telcontar   1 #24 29.05.2011 11:50

Też nie przepadam za 3D. Myślałem, że to może ja coś mam z oczami, ale chyba jednak nie.
Okularki 3d męczą mi oczy, przyciemniają obraz, a na Avatarze byłem 2 razy - raz w 3d, raz normalnie i jedynym efektem 3d, jaki mi się naprawdę spodobał były latające "nasionka", przypominające jakieś meduzy.
Oczy zezują, nie sposób skupić się na filmie, bo człowiek tylko myśli, że będąc na filmie 3d musi przecież widzieć efekty 3d.

WODZU   16 #25 29.05.2011 14:08

@finicjusz
"Ostatnio w profesjonalnych programach do montażu filmów wprowadzono tryb 3D i być może wystarczy kręcić zwykłą kamerą a resztę ma załatwić program (np. Avid )"

Nie, nie można. Czy większość z was nie miała fizyki i biologii? Obraz przestrzenny tworzony jest w mózgu na podstawie informacji z dwóch nieznacznie oddalonych od siebie kamer (czyt. gałek ocznych), a co za tym idzie, dwóch obrazów przedstawiających obiekty nieco z innej strony. Przeróbki materiału 2D na 3D to jak przerabianie roweru na auto. Pojedzie to to, ale gdzie komfort i elegancja?

@Eloniusz

"Z tym się nie zgodzę. Popatrz teraz na swoje biurko. Czy widzisz ten powalający efekt 3D? Nie, dostrzegasz trójwymiar, ale jest on czymś normalnym i prawie niezauważalnym, kiedy się na nim nie koncentrujesz. Moim zdaniem właśnie po tym można rozpoznać dobre 3D."

Czy zauważyłeś aby w filmach 3D ktoś próbował uzyskać WOW od widza pokazując biurko, albo oddalone od siebie o 20cm obiekty? Oglądając nawet w 2D film który powstał w założeniu w wersji 3D łatwo zauważyć sceny które zostały stworzone aby wywołać zachwyt w wersji 3D. Przykładowo scena z Resident Evil (bodaj 3), które powstało w 3D. Chodzi konkretnie o walkę jednej z dziewczyn w łaźni w strumieniach rozpryskującej się wody. Czy w 2D to robiło wrażenie? W połączeniu z ciężką muzyką lekkie, ale nie takie jak w kinie 3D, gdzie woda bryzgała wręcz wokół widza. Albo choćby scena rozwijania żagla w zwiastunie Piratów z Karaibów 3D, gdzie żagiel rozwija się a kamera umieszczona jest nisko pod nim. Dlaczego nie pokazali rozwinięcia owego żagla np. z przodu statku? Bo nie byłoby takiego efektu w wersji 3D. Pisząc jednak 3D mam cały czas na myśli 3D rodem z iMAX i w okularach polaryzacyjnych, a nie jakieś anaglifowe czary mary z kolorowymi kliszami i zaklęciami voodoo w jakichś podrzędnych kinach lub dużych multipleksach szumnie zwących się 3D a nie korzystających z rozwiązań iMAX. Co do bólu głowy to doświadczyłem jedynie po "3D" właśnie z dwukolorowymi szkiełkami. W iMAX nigdy tego nie czułem. Być może dlatego że codziennie podczas pracy nad grafiką oglądam mnóstwo zdjęć (przeszukiwanie banków zdjęć) i mój narząd wzroku przywykł do dynamicznie zmieniających się obrazów. Dla mnie jedyne 3D warte uwagi to to z iMAX i szkłami polaryzacyjnymi.

przemor25   14 #26 29.05.2011 16:47

Co do Avatara ja to nazywałem "2 i pół D" ani nie 2D ani nie 3D.

  #27 29.05.2011 18:44

http://pclab.pl/news44894.html

Ciekawostka na temat historii 3D z portalu PCLab.

karololszak   5 #28 29.05.2011 19:03

Najlepsze 3D to IMO to od "RealD", czyli szkła polaryzacyjne - okulary są przede wszystkim lekkie i tanie, a efekt moim zdaniem trochę lepszy niż w iMAX'ie; ogląda się komfortowo, oczy na Avatarze nie bolały (co niektórzy narzekali...).

  #29 29.05.2011 21:04

Kiedyś gdzieś przeczytałem, że ludzie, którzy mają wadę wzorku nie będą widzieć efektu 3D w filmie. W sumie sprawdzałoby się to, bo sam noszę okulary (+lekki astygmatyzm) i oglądałem "Avatar". Efekt widziałem, na siłę szukając, w 2-3 scenach.

Jednak kiedy założyłem sobie szkła kontaktowe i miałem okazje w jakimś hipermarkecie założyć okulary to się troche zdziwiłem, bo owy efekt nawet dobrze widziałem.

maniok1   3 #30 29.05.2011 23:48

Jak oglądam film to skupiam się na fabule a nie na 2d lub 3d. Po pewnym czasie zapominam jak to jest prezentowane dla oczu i interesuję się filmem, więc dodatkowe męczenie oczu dla 3d jest zbędne, w sumie wolę 2d.

WODZU   16 #31 30.05.2011 08:16

@BB
Ja mam lekką wadę wzroku (-) i astygmatyzm, ale z dostrzeżeniem 3D nie mam problemu. Też czytałem że nie każdy jest w stanie odbierać wrażenia 3D, ale raczej zależy to od sposobu interpretacji przez mózg. Musi on, jak już pisałem, otrzymać dwa odseparowane obrazy widziane pod różnym kątem i to wszystko.

JanStefan   6 #32 30.05.2011 09:20

Wielu z was mówi o różnicy pomimo faktu że widziało dany film tylko w jednej wersji. Bez porównania to trochę ciężko dostrzec różnicę. Natomiast nie chcę by wyszło że bronię filmy 3D - technologia 3D nie jest taka nowa... już w różnych muzeach można oglądać zdjęcia w 3D, a nawet powstawały filmy propagandowe III rzeszy w tej technologii. W tamtych czasach może i by się bardziej przyjęła ta technologa (gdyby nie wojna), no ale teraz większość ludzi po prostu ma dwie pary okularów co za wygodne nie jest, no i samo w sobie 3D jest męczące.

JanStefan   6 #33 30.05.2011 09:22

Aha... mogę powiedzieć 3D w filmach dokumentalnych, przyrodniczych, bo tu aspekty wizualne są bardzo ważne, ale nie tam gdzie jest fabuła.

Grzegorz®   6 #34 30.05.2011 11:58

Skoro nazwy rzucone przez WODZA, tj. Red Cyan lub polaryzacyjne „niewiele Ci mówią” i nie wiesz dokładnie jakie miałeś okulary to zakładam, że odróżniasz jednych od drugich.

Po co bierzesz się „recenzję” czegoś, o czym Twoja wiedza jest żadna? To tak jak zabrałbym się za artykuł o hodowli tuczników.

Po co wprowadzasz ludzi w błąd twierdząc, że 3D jest do bani? Idź do dobrego kina z okularami polaryzacyjnymi, a nie do biednego kina z anaglifami to się przekonasz.

Szkoda, że nie można oceniać wpisów. Ode mnie minus (-).

Grzegorz®   6 #35 30.05.2011 12:08

Jeśli chodzi o telewizory to od jakiegoś czasu dostępna jest pierwsza jaskółka.

Polaryzacyjny telewizor 3D nie wymagający okularów. Małe to na razie i drogie. 20 calowy kosztuje około 8500 zł, ale ta technologia dopiero raczkuje. Można zatem mieć nadzieję, że się rozwinie i w przyszłości będzie z tego pociecha.

Ave5   8 #36 30.05.2011 15:13

@Grzegorz


Opisuję moje osobiste i empiryczne doświadczenia na podstawie doświadczeń z pierwszej ręki. Gdybyś nie znał się na hodowli tuczników, ale z takowym przedsięwzięciem poobcował, to również mógłbyś opisać Twoją opinię na temat tejże hodowli, nawet nie znając tucznikowej terminologii.

Joke_r   2 #37 30.05.2011 18:14

Nie każdy widz będzie w stanie prawidłowo dostrzec tzw efekt 3D. Problem leży w prawidłowym widzeniu stereoskopowym, tzn. czy nasz mózg poprawnie odbiera obraz z obu oczu. Można to sprawdzić u większości okulistów. Jeśli nasze widzenie stereoskopowe jest zaburzone (jest to dosyć częsta przypadłość), to możemy sobie odpuścić nawet najlepsze 3D, bo pożytek z niego i tak będzie niewielki.

  #38 16.06.2013 21:53

Obejrzałem do tej pory dwa filmy w 3D'' Hobbit i Tajemnica zielonego królestwa,'' z marnym skutkiem,zaznaczając że mam b.dobry wzrok .Nie dostrzegłem żadnej rewelacji ,bardziej dyskonfort i nie chodzi mi tutaj o te nieszczęsne okulary lecz o zaciemniony obraz jak gdyby kręcono go przy lampie naftowej i rozmazany obraz przy szybkich scenach w głębi ,który jest identyczny do tego który ujrzymy po zdjęciu okularów.Natomiast moje negatywne doświadczenia z kina nie potwierdziły się w sklepie RTV na odbiorniku tv gdzie obraz był jasny ,ostry ,wyraziste 3D widoczny kontrast ,miło było popatrzeć.Reasumując lepsze wrażenia trójwymiaru miałem kupę lat temu na Powrocie Jedi w scenie ze skuterami w dżungli na księżycu Endor.