Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Czy Google+ wyjdzie na plus?

Witam,

Tegoroczny HotZlot już niestety minął i czas powrócić do rzeczywistości. Postanowiłem nie robić kolejnego opisu imprezy, bo spodziewam się że do końca miesiąca będzie ich minimum 20 :)

Jednym z ciekawszych tematów poruszanych na całym świecie poza HotZlotem (:P) jest oczywiście pojawienie się Google+. I tak jak osobiście ze społecznościówek nie korzystam, tak temat jest bardzo interesujący. Mając wczoraj chwilę wolnego czasu, oddałem się typowemu rozmyślaniu o wszystkim i o niczym, co razem z opiniami kilku osób ze Zlotu zaowocowało tym wpisem.

Ale o co chodzi?

Jeżeli ktoś był tak zajęty śledzeniem przygotowań oraz relacji ze Zlotu, że zapomniał o całym świecie (mam nadzieję że nie o oddychaniu, to dosyć istotne), to spieszę z wyjaśnieniami: otóż Google po raz kolejny zamierza wejść na rynek serwisów społecznościowych.

Google Plus: Origins

Warto tutaj poruszyć kwestię słowa "kolejny". Pamięta ktoś jeszcze Orkuta? Nie? To dobrze. Orkut to zasadniczo klapa na całej linii. Potem zresztą nie było wiele lepiej, tutaj świetnym przykładem jest Buzz. Zapowiadany zabójca Twittera jakoś nie zawojował świata. O Wave nie ma co więcej pisać - był i znowu klapa.

Takie pasmo porażek musi być dla firmy z Mountain View dosyć bolesne. Tym bardziej, że ich pozostałe produkty radzą sobie wyśmienicie. Android? Sukces. Chrome? Sukces. Wyszukiwarka? Sukces. GMail? Sukces. Youtube? Sukces. Nie dziwi więc kolejna próba, zwłaszcza że Google nie ma nic do stracenia.

Oczywiście Wave, Orkut i Buzz aż się proszą, aby wykorzystała je konkurencja. Pokazanie długoterminowej nieudolności rywala to bardzo mocna karta. Są jednak dwa "ale".

Po pierwsze, nauka na własnych błędach. Skoro poprzednie serwisy nie wypaliły, coś musiało być z nimi nie tak. Po drugie, specyfika konkurencji.

10 do potęgi setnej* kontra Twarzoksiążka

Na dzień dzisiejszy jedynym konkurentem Google jest oczywiście Facebook. Diaspora, MySpace, Kontakte, Nasza Klasa i podobne to płotki o marginalnym znaczeniu. Akurat antykampanii ze strony Zuckerberga bym się nie obawiał - od jakiegoś czasu jego serwis jest tak znany, że reklamowanie go nie ma sensu. Zwłaszcza, że za darmo robią to firmy mające tam profile.

W ogóle, zgodnie z zasadami logiki i opanowania, Google+ na razie nie jest przez nikogo bombardowany. Akurat to może się później zemścić. Jak wyliczył serwis Spider's Web, do samego GMaila loguje się dziennie 220 milionów ludzi!

A przecież GMail to nawet nie największa z usług giganta z Mountain View. Wyszukiwarka generuje na pewno przeogromny ruch, do tego dochodzą Android czy Picasa, gdzie niektórzy zakładają profile bez użytkowania GMaila (np. dlatego, że mają inne konto pocztowe). 750 mln użytkowników Facebooka robi wrażenie, ale Google dysponuje potencjałem na przebicie tej liczby. Wszystko zależy od tego, czy Plus zostanie zostawione samo sobie, czy też będzie mocno zintegrowane z pozostałymi usługami. Wnioskując z newsa z DP sprzed kilku dni, mówiącego o usuwaniu prywatnych Profili Google i przenoszeniu publicznych do nowego serwisu, scenariusz numer dwa jest jednak bardziej prawdopodobny.

* Googol

Bilans jednostki

Oczywiście Google nie zamierza bazować wyłącznie na użytkownikach swoich usług. Aby przyciągnąć nowych userów (a w domyśle podebrać ich Facebookowi) zrobiono bardzo prosty zabieg - layout konkurencji plus (nomen omen) kilka nowości, tj. Sparks (Kanały), Circles (Kręgi) oraz Hangouts (Spotkania).

Trzeba przyznać, że są to dobre pomysły. Kręgi działają jak grupy znajomych, ale są prostsze i bardziej intuicyjne. Można się domyślać, że to odpowiedź na - jak to zgrabnie ujął któryś ze Zlotowiczów - problem młodzieży, że na Facebooku są ich rodzice. Tutaj pozdrowienia dla owej osoby :)

Spotkania, chociaż brzmią jak teleportacja (wreszcie!), niestety ograniczają się do videorozmów oraz wspólnego oglądania Youtube. Mechanizm fajny, aczkolwiek eksponowanie aktualnie mówiącej osoby może doprowadzić do tego, że zamiast grzecznie czekać na swoją kolej jak na filmikach pokazowych, użytkownicy będą się przekrzykiwać aby tylko być na środku.

Kanały to mechanizm tyleż prosty, co średnio użyteczny. W zamierzeniu działa to tak, że wpisujemy temat i otrzymujemy informacje z tej dziedziny. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że każdy kto się czymś interesuje dawno znalazł w Sieci portal dla pasjonatów i nie widzę powodu zastępowania małej, dobrze znanej społeczności wynikami z Googla.

Jak widać, nie są to powalające na kolana nowości i na pewno nie można oczekiwać całkowitego sukcesu tylko na ich podstawie. Na nasze nieszczęście ludzie wybierają nie to, co dobre a to, co znane. Google już zapowiedziało profile firmowe, które stały się motorem napędowym Facebooka. Firmy zakładają profile, bo to jest na czasie, potem te profile reklamują i napędzają tym samym użytkowników tak sobie, jak i Zuckerbergowi. Im więcej userów, tym więcej znajomych dla potencjalnych użytkowników i tak to się kręci.

W tej kwestii firma z Mountain View odrobiła zadanie domowe, co razem z mocnym powiązaniem z rynkiem reklamy internetowej może dać naprawdę duże efekty.

Remis?

Walka walką, ale co jeżeli na rynku ostatecznie istnieć będą zarówno Facebook, jak i Google+? Taka sytuacja rodzi wiele ciekawych konsekwencji. Nie dość, że zacznie się ostra walka o użytkownika, to jeszcze byłby to niezbity dowód na to, że nawet z rynku sieci społecznościowych da się sporo urwać. Kolejna ofensywa "Facebook killerów"? Bardzo możliwe.

Scenariuszem ekstremalnym byłaby natomiast fragmentacja społecznościówek. Przykładowo na Twarzoksiążce osoby całkowicie casualowe i ich znajomi, a na Plusie wszyscy bardziej techniczni oraz ich znajomi (też nietechniczni). W ten konkretny scenariusz nie wierzę, ale jakaś szansa na niego zawsze istnieje. Albo na inny podział.

Robi się ciekawie

Jak już wspominałem, nie jestem użytkownikiem sieci społecznościowych (w sensie dosłownym: nie mam kont i mieć nie planuję). Nie zmienia to faktu, że pojawienie się Google+ to bardzo ciekawe wydarzenie, mogące zrodzić najróżniejsze konsekwencje. Jak będzie, czas pokaże. Tymczasem zapraszam do wyrażania Waszych opinii w Komentarzach :) 

Komentarze

0 nowych
TestamenT   11 #1 11.07.2011 10:54

O ile pamiętam to Google Wave nie miało być konkurencją dla Facebooka tylko miało służyć jako narzędzie do pracy grupowej w czasie rzeczywistym.
Dla Wave widzę zastosowanie zresztą nie tylko ja dlatego dlatego Wave jest pod skrzydłami Apache
http://incubator.apache.org/wave/
Gdzie ma szansę na dalszy rozwój.

A co do Facebooka i jemu podobnych mówię nie.

Woowas   3 #2 11.07.2011 13:51

Czy treści tworzone w Google+ będą też dostępne dla osób nie posiadających konta?

Tworzenie internetu w internecie nie jest dobrym pomysłem....

Druedain   13 #3 11.07.2011 14:18

Obserwując historię podobnych serwisów (nie tylko w Polsce) i obecne tendencje stawiałbym jednak na scenariusz, w którym ludzie idący za modą przejdą do G+ i będzie to większość użytkowników. W Polsce po wielkim wzroście popularności NaszejKlasy, minęło trochę czasu i był wielki spadek popularności. Spadek popularności wynikał jednak przede wszystkim ze wzrostu popularności Facebooka w Polsce. Z tego co wiem, to podobną historię miało Grono. Na rynku międzynarodowym dogorywa Myspace, któremu upodobnienie się do Facebooka nawet nie pomogło (moim skromnym zdaniem był to nawet gwóźdź do trumny). Jeśli G+ nie w recenzjach, ale w codziennym użytkowaniu okaże się być tylko kolejnym serwisem społecznościowym, to ja bym się mógł nawet o piwo założyć, że czekać będzie ten serwis ogromny wzrost popularności i znów ogromny spadek na rzecz kolejnego jakiegoś gracza na rynku (firmy Microsoft i Apple chyba jeszcze nie bawiły się w te klocki?).

freeq52   8 #4 11.07.2011 14:39

Jak sobie pomyślę, o kolejnym serwisie społecznościowym, to mnie mdli. Sry, ale tego jest po prostu... za dużo.

Co do Google+ to jestem ciekaw czy jest w stanie przyciągnąć ludzi z FB. Podejrzewam, że sporej ilości z nich nie będzie się chciało zbierać od nowa swoich pokemonów, zapraszać od nowa znajomych, którzy o Google+ nie będą mieli na początku zielonego pojęcia itd. Przynajmniej mi się nie chce. A może ja jestem dziwny?

  #5 11.07.2011 17:30

@freeq52

I o to chodzi, żeby im się nie chciało. Pokomony zbierające pokemony niech sobie zostaną na FB. A w G+ znajomych masz tych co w kontaktach na emailu np.

Phantec   5 #6 12.07.2011 04:29

"Kanały to mechanizm tyleż prosty, co średnio użyteczny. W zamierzeniu działa to tak, że wpisujemy temat i otrzymujemy informacje z tej dziedziny. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że każdy kto się czymś interesuje dawno znalazł w Sieci portal dla pasjonatów i nie widzę powodu zastępowania małej, dobrze znanej społeczności wynikami z Googla."
Ogólnie się zgadzam, używam do tego RSS w Google Readerze, czy for tematycznych, ale o ironio, na ten wpis wpadłem właśnie z Sparksów z G+, ale właśnie raczej jak mam przeczytane rssy, czy od tak chce sobie poczytać na jakiś temat nie tylko z znanych mi źródeł, to można sobie przejrzeć ;)